wtorek, 5 maja 2020

W rudzkich lasach znaleziono pocisk rakietowy do działa Nebelwerfer

Za kilka dni minie 75. rocznica zakończenia II wojny światowej. I choć od tego momentu żyjemy w czasach pokoju, "skorodowani świadkowie" tamtych wydarzeń przypominają nam, co działo się na naszych ziemiach w tym ciężkim i tragicznym okresie.

O kolejnym już, niebezpiecznym znalezisku w Nadleśnictwie Rudy Raciborskie powiadomił nas Piotr Konarski, kierownik badań Śląskiej Grupy Eksploracyjnej. W ostatnią niedzielę kwietnia podczas poszukiwań zabytków na terenach nadleśnictwa Śląska Grupa Eksploracyjna natrafiła na zalegający w ziemi na głębokości kilku centymetrów mający około 15 cm średnicy i 1 metra długości pocisk rakietowy do wieloprowadnicowej wyrzutni Nebelwerfer*.


Jak informuje nas pan Piotr, po odnalezieniu, zgodnie z wytycznymi umowy i pozwolenia WKZ Katowice teren został zabezpieczony, a także poinformowano służby leśne oraz Policję, która niezwłocznie zawiadomiła saperów. To kolejny dowód na to, ile niebezpiecznych przedmiotów kryje się pod powierzchnią ziemi. Wszyscy bowiem pamiętamy, jak tragicznie zakończyło się odnalezienie kilku pocisków w październiku minionego roku.

- W lasach rudzkich nadal zalegają niejednokrotnie niosące śmierć niewybuchy, niewypały, czy też porzucona amunicja - pisze P. Konarski. - Niejednokrotnie spotykamy wnyki, czy też wyrzucone do lasu zwykłe śmieci. Wszystkie zaistniałe przypadki zgłaszamy odpowiednim służbom, a śmieci zbieramy we własnym zakresie. Chcemy, by las, natura i spokój zostały zachowane na zawsze, byśmy mogli się cieszyć naszą cudowną zielenią i świeżym powietrzem. Dbamy nie tylko o dziedzictwo kulturowe w formie nowych odkryć, które można by podziwiać w przyszłości w muzeach, a także o bezpieczeństwo ludzi oraz nasze wspólne środowisko - dodaje kierownik badań.


Przekazując nam informacje o "skorodowanym świadku" II wojny światowej pan Piotr za naszym pośrednictwem zwraca się z prośbą do wszystkich osób, by niesienie tych wartości, jakim jest odnajdywanie tego typu znalezisk było docenione w Polsce. - By ludzie nie zabijali naszych pasji i patrzyli na Nas, detektorystów, poszukiwaczy, przychylnym okiem. Niejednokrotnie pomagamy rolnikom oczyścić pola z zalegającego złomu, pomagamy szukać wartościowych części maszyn czy ciągników - podkreśla Piotr Konarski.

Z informacji, jakich udzielił nam oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Raciborzu kom. Mirosław Szymański wynika, że pocisk został zabrany w niedzielę przez saperów z Gliwic i zdetonowany na tamtejszym poligonie.

*****

* Nebelwerfer (z niem. "miotacz mgły") - niemieckie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe z okresu II wojny światowej. Zasadniczym celem ich użycia było prowadzenie szybkiego, zmasowanego i zaskakującego wroga ognia przeciw celom naziemnym.


W okresie powstania warszawskiego przylgnęła do nich polska nazwa "szafa" lub "krowa" (z uwagi na charakterystyczny dźwięk, jaki był słyszalny podczas odpalania salwy pocisków). Żołnierze amerykańscy przezywali je "screaming Mimi". Niemcy używali nieoficjalnej nazwy "Stuka zu Fuß" (cyt. za Wikipedia - więcej informacji - TUTAJ).

Bartosz Kozina
fot. Piotr Konarski i Wikipedia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz