piątek, 7 listopada 2014

Aktywni - z tej ziemi

Przedstawiamy czwórkę mieszkańców naszej gminy, którzy dla wielu mogą być wzorem i przykładem - jak realizować własne marzenia i jak tą realizacją zapewnić sobie materialne środki do życia.





A będą to: rudzanka, inż. Aleksandra Smyczek oraz kuźnianie - mgr Waldemar Żwaka i jego syn Patryk, a także tegoroczny maturzysta Bartosz Świącik. Można powiedzieć, że są to ludzie, którym "chce się chcieć".

Pani Aleksandra zdobyła tytuł zawodowy wiosną bieżącego roku. Ukończyła studia wyższe z zakresu architektury krajobrazu. Nie byłoby w tym wiele nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jeszcze bardzo młodo wyglądająca pani inżynier jest matką dwójki studiujących dzieci. Tę nadzwyczaj miłą panią o sportowej sylwetce i temperamencie szablistki poznałem jednak nie na uczelni, tylko jako właścicielkę firmy "Hortus" świadczącej usługi projektowania i zakładania ogrodów kwiatowych i rekreacyjnych - zielonych oaz. Widząc zdziwienie i niedowierzanie na twarzy rozmówcy, pani inżynier opowiada: - Założyłam rodzinną firmę, bo chciałam studiować, a rodzice z powodu ciężkiej choroby taty nie mieli na to środków. Po maturze wyszłam za mąż, urodziłam i odchowałam syna i córkę, by wreszcie pomyśleć o swoich niezrealizowanych planach. Opóźniły się "nieco" moje studia, ale je ukończyłam - znajdując wcześniej źródło ich sfinansowania. Stworzyłam to źródło sama, bo nie mogłam znaleźć pracy w pobliżu miejsca zamieszkania.


Moim zdaniem, chyba każdy kto słucha tej opowieści, jest urzeczony nie tylko urokiem i zapałem młodej businesswoman. Choć i dalsza historia życia i pracy tej współczesnej Matki-Polki jest pasjonująca. Sukcesem było uzyskanie pomocy finansowej na zaplecze techniczne. Sukcesem jest także stale rosnąca liczba klientów. A jest wśród nich, między innymi, dyrekcja Pocysterskiego Zespołu Klasztorno-Pałacowego (która zleciła "Hortusowi" założenie herbarium) i samorząd kuźniańskiej gminy (zlecenie projektu zagospodarowania terenu rekreacyjnego). Zaufanie klientów - mówi pani Aleksandra - zdobywa się bardzo wolno. Bo i konkurencja na rynku usług jest duża. Ale firma operuje już na dużej połaci Śląska i sięga aż po Opole. Jest w tym zasługa ustabilizowanego już zespołu pracowników, który wyłonił się po przetestowaniu około 50 osób z "kandydackiej" grupy. Ogrodniczo-terenowy charakter pracy uniemożliwia jej wykonywanie przez cały rok. Zimowe przerwy nie zniechęcają jednak członków załogi do pracy utrudnianej, często, przez kapryśną aurę w pozostałych porach roku.

Przedsiębiorcza pani Aleksandra zachęca młodych, żeby brali sprawy w swoje ręce i nie bali się trudności. Bez ustawicznych prób nikt nie uzyska sukcesu - mówi. A nawet najmniejszy sukces przynosi wiele zadowolenia, doświadczenia i satysfakcji.

Ojciec i syn - czyli Waldemar i Patryk Żwakowie. Po wielu latach pracy pedagogicznej w kuźniańskim Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym - mgr Waldemar Żwaka skorzystał z możliwości wcześniejszego przejścia na emeryturę, dając tym samym szansę zatrudnienia jednemu z absolwentów. Bardzo się dziwi tym emerytom w gminie, którzy swoim dalszym pełnym lub niepełnym zatrudnieniem blokują możliwości zatrudnienia ludziom młodym. Dotyczy to także osób, które uzyskały możliwość przejścia na emeryturę, a tego nie robią.


Pan Waldemar zaraz na początku emerytury zbadał potrzeby gminnego rynku, organizując (na próbę) sklep z narzędziami leśno-ogrodniczymi. - Kokosów nie mam, stwierdza dziś, ale towar schodzi, a i klienci nie muszą w poszukiwaniu wyjeżdżać poza gminę.

Kiedy Patryk (syn Waldemara) skończył naukę w technikum, zaraz przeanalizował możliwość znalezienia pracy i podjęcia studiów. Tak powstała rodzinna firma "Patech" czyli konserwacja i naprawa kosiarek, nie tylko tych sprzedawanych w ojcowskim sklepie. W wolnym od studiów czasie Patryk remontuje wszystko, co zlecają klienci, czyli kosiarki wszystkich modeli. Jego zainteresowania to mechanika, dobre książki i filmy. A wolnego czasu - podkreśla - nie zamierza tracić na szlifowanie podeszwami bruków, "piwkowanie" i inne głupstwa.

Bartosz Świącik, dwudziestolatek, wiosną br. ukończył naukę w szkole średniej, uzyskując zawód technika organizacji reklamy. Po letnich wakacjach rozpoczął pracę jako stażysta w jednej z prywatnych firm w Kuźni Raciborskiej. Od dzieciństwa był zainteresowany i zajęty sportem, szczególnie siatkówką. Choć bardzo lubi też łucznictwo (a poza sportem muzykę i grę na perkusji), to znajdował czas na zebranie i zmobilizowanie grupy kolegów oraz na zorganizowanie w mieście amatorskiej drużyny siatkarzy.


Wiosną tego roku ktoś z młodych rzucił hasło budowy boiska do siatkówki plażowej. Miał szczęście, bo znalazło się wielu zapaleńców takich jak ja - podkreśla skromnie Bartek. Wymienił nazwiska kolegów oraz całą liczbę ludzi dobrej woli, którzy pomogli ten plan zmaterializować. Zaraz dodał, że kopanie dołu, w którym zmieściło się ponad 40 ton piasku, cieszyło go osobiście, ale praca była zespołowa. I podkreśla, iż należałoby tutaj wymienić nazwiska wszystkich członków tego zespołu. O tych kolegach Bartka Świącika i o innych aktywnych napiszemy na naszym portalu. 

(kaj)

14 komentarzy:

  1. Super gratulacje , brak mi tu jeszcze jednej pani Celinki z babińca, która wiele robi dla miasta i kobiet

    OdpowiedzUsuń
  2. Celinki !Wszedzie jej pelno,niech da se spokoj i glancuje mieszkania !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie.!!!!

      Usuń
    2. To nie fajne i niesprawiedliwe co piszecie bo tyle dobra co robi ta pani dla kobiet i innych ludzi, to mało kto wie. Siedzicie na tyłkach i narzekacie zamiast w coś dla kogoś a może i dla siebie zrobić.

      Usuń
  3. Dokładnie. Szacunek dla babeczki ale nie tylko ona działa w tym mieście. Mamy wielu "małych bohaterów" w naszym mieście i warto o nich wspominać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pan Żwaka i jego syn super para ! Nawet kosiarkę zabiorą z domu !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pan Patryk - kto poślubi mojego syna czy co?

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba żartujesz człowieku !!!

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi tu brakuje tej, która mimo iż miała swoją emeryturę blokował w naszej gminie przez 6!!! lat miejsce pracy i nie można się było jej pozbyć. Mimo iż w tym roku skończyła 68 lat to nie może pogodzić się z tym ze skończyła się dojna krowa (czyli etat w pewnym ośrodku w gminie) i nie będzie komu żyrować jej pożyczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ciebie obchodzi.Nie interesuj sie czyimś życiem.Patrz na siebie i swoich bliskich.

      Usuń
    2. Do pani ( z 11.11 godz 23.05), której brakuje bardzo, bardzo dożo...Wiedzy....ogłady...kultury osob.. Ale,żeby się nic z tego nie dorobić przez tyle lat na wysokim stołku?
      No cóż... Ulżyło?

      Usuń
    3. Ktoś się chyba nie zbyt dobrze czuje i przez to takie bzdury pisze. Nie bardzo rozumiem o co chodzi anonimowi z 12.11 godz.16:44. Widocznie dobrze mówią w pewnym ośrodku...(zresztą w innym tez- kłania się pan J.L i pani Marysia).Jedno jest pewne odezwała się ta osoba,która notorycznie szuka jeleni żyrujacych jej wieczne pożyczki. Przecież nikt inny by się nie oburzal. Mimo wszystko współczuję. ...,bo przecież to nie jest normalne, żeby tyle osób się cieszyło, że nie musi XXX oglądać na codzień! To musi być dołujące.

      Usuń
  8. Stawiam kawę na ławę! :Portale nie są do prywatnych porachunków psycholi i różnych dewiantów.Wstyd, że w tej grupie zawodoewj są jeszcze ".utytułowane niemoty".Miał być dla ciebie awans za przysługę żyrowania? Pedo-gigantka! Nie ośmieszajcie zawodu! (ten z godz. 16.44)

    OdpowiedzUsuń