poniedziałek, 1 września 2014

75. rocznica zbrodniczej napaści

II wojna światowa przeszła do historii jako jeden z największych konfliktów zbrojnych XX wieku.






Zuchwała napaść, do jakiej doszło 1 września 1939 roku była wypełnieniem rozkazu Adolfa Hitlera. Jej początek przypadł na godzinę 4:42. Pierwszym celem stał się Wieluń, a nie - jak sądzono jeszcze kilka lat temu - Westerplatte. Jednak prof. Paweł Wieczorkiewicz stwierdza, że to nie Wieluń i nie Westerplatte jako pierwsze stało się celem niemieckiego ataku, lecz przyczółki kolejowego mostu w Tczewie, który o godzinie 4:34 (a więc 11 minut przed wystrzeleniem pocisków z pancernika Schlezwig-Hollstein) zaatakowała 3. eskadra 1. pułku bombowców nurkujących dowodzona przez por. Bruno Dilleya.

Zniszczony most na Wiśle w Tczewie (fot. internet)

Pretekstem do zaatakowania Polski była tzw. "prowokacja gliwicka". 31 sierpnia 1939 r. nastąpił rzekomy atak polskiego oddziału na niemiecką radiostację w Gliwicach (wówczas Gleiwitz). Za atakiem stał 8-osobowy oddział esesmanów przebranych w polskie mundury, dowodzony przez Sturmbannführera Alfreda Naujocksa. Bogusław Wołoszański w jednej ze swoich książek opisuje to tak: "Radiosłuchacze usłyszeli strzały, a następnie oświadczenie w języku polskim, że nadszedł czas dokonania agresji na Niemcy. Dla uprawdopodobnienia napaści, esesmani pozostawili na miejscu ciało więźnia obozu koncentracyjnego, przebranego w polski mundur".

Siły niemieckie były wobec polskich miażdżące. Nasz kraj zaatakowało 70 dywizji piechoty, 6 dywizji pancernych, 7 dywizji zmotoryzowanych i dwie armie lotnicze, co dało łącznie 1,8 mln ludzi, 2093 samoloty oraz 2,5 tys. czołgów. Całością dowodził gen. Walther von Brauchitsch. Strona polska do walki zmobilizowała 1,1 mln ludzi (nie wszyscy w dodatku posiadali broń), około 600 czołgów i 400 samolotów. Polska armia składała się głównie z konnicy i piechoty. Naczelnym Wodzem był marsz. Edward Rydz-Śmigły, a szefem Sztabu Głównego - gen. Wacław Stachiewicz.

Fragment Cmentarzyka Poległych Obrońców Westerplatte z mogiłą mjra Henryka Sucharskiego - komendanta Wojskowej Składnicy Tranzytowej (fot. B. Kozina)

2,5 tygodnia później, 17 września 1939 r. na mocy zawartego wcześniej porozumienia podpisanego przez ministrów spraw zagranicznych III Rzeszy i ZSRR - Joachima von Ribbentropa i Wiaczesława Mołotowa, wschodnią granicę naszego kraju przekroczyły wojska radzieckie. Pretekstem ataku stała się obrona losów białoruskiej i ukraińskiej ludności. Co więcej: radzieckie MSZ uzasadniając powód wkroczenia uznało, że polskie państwo przestało istnieć, a wszelkie obowiązujące dotąd układy straciły swą moc.

Na taki stan rzeczy w nocy 17/18 września 1939 r. polskie władze opuściły kraj, udając się do Rumunii. Tam zostali internowani. Na mocy konstytucji kwietniowej z 1935 r. prezydent Ignacy Mościcki desygnował swego następcę, którym od 30 września był Władysław Raczkiewicz. Stanowisko szefa rządu objął natomiast gen. Władysław Sikorski.

28 września doszło do podpisania kolejnego niemiecko-radzieckiego układu (zwanego potocznie IV rozbiorem Polski), regulującego przebieg granicy. Ta, ustalona została na linii rzek Narew-Bug-San. 52 % (tj. 201 tys. km kw. i 13,4 mln ludności) obszaru Polski dostało się pod zarząd radziecki, a 48 % (186 tys. km kw. i 21,8 mln polskich obywateli) przeszło pod rządy III Rzeszy.

Pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte (fot. B. Kozina)

Na obszarze zajętym przez Niemców utworzono Generalne Gubernatorstwo (ponad 95 tys. km kw.). Zarządcą strefy, która była niejako ekonomicznym zapleczem Rzeszy był Hans Frank. Jego siedzibą był krakowski Wawel. Obiegową walutą była marka okupacyjna, która zastąpiła złotego. W Guberni utrzymano granicę celną, dużą rolę odgrywała też granatowa policja.

Cały teren Generalnego Gubernatorstwa podzielono na cztery dystrykty (krakowski, warszawski, lubelski i radomski). W 1941 r. doszedł dystrykt piąty - galicyjski. Pozostałe ziemie to Wartheland (Kraj Warty) oraz Danzig-Westprussen (Gdańsk-Prusy Zachodnie).

Wkrótce też Niemcy przystąpili do rugowania Polaków z zajmowanych dotąd terenów. Ludzi deportowano w głąb państwa niemieckiego na roboty przymusowe. Pozostałych postanowiono poddać intensywnej germanizacji. W województwie śląskim, przynależność do narodu niemieckiego zadeklarowało aż 95 % tamtejszej ludności.

Z czasem ludność poddano też masowej eksterminacji. W tym celu na okupowanym obszarze powstało mnóstwo obozów koncentracyjnych, z których kilka stało się także obozami zagłady. Największe z nich to: Auschwitz-Birkenau, Treblinka, Sobibór, Majdanek, Stutthof, Gross-Rosen i Bełżec.

Widok z 20-metrowego kopca, na którym stoi pomnik (fot. B. Kozina)

Nie inaczej postępował z Polakami drugi okupant. 29 listopada 1939 r. decyzją Rady Najwyższej obywatelom zamieszkującym tereny zajęte przez ZSRR nadano obywatelstwo radzieckie. 30 grudnia tego samego roku w życie wszedł dekret o wydaniu wszystkim Polakom paszportów, czyli radzieckich dowodów osobistych. Także w deportacjach Sowieci nie ustępowali Niemcom. Od lutego 1940 r. nastąpił ciąg licznych wywózek na wschód. Szacuje się, że na Sybir zesłano od 900 tys. do 1,2 mln Polaków. Około 20 tys. z nich straciło życie w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie.

Ogółem, podczas II wojny światowej życie straciło kilka milionów Polaków. Ginęli za Ojczyznę nie tylko na obszarze własnego kraju, ale również w całej Europie i Afryce. Zbrojny konflikt wywołany przez Hitlera przyniósł też bezmiar zniszczeń i cierpień setek milionów ludzi. "Nigdy Więcej Wojny!" - głosi olbrzymi napis na placu przed Pomnikiem Obrońców Westerplatte wzniesionym na tym polskim przyczółku. Słów tych nie sposób podważyć. Oby nasz kraj nie zaznał w swej historii już nigdy więcej podobnego konfliktu.

Bartosz Kozina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz