czwartek, 9 października 2014

Moim zdaniem: Przestrogi starego samorządowca

Pewnie jeszcze nie we wszystkich gminach naszego powiatu rozkręciła się obywatelska wymiana poglądów, związana z kampanią wyborczą do władz samorządowych na kadencję 2014-2018.





Zanim się rozwinie i rozgrzeje, osiągając swój szczyt, chciałbym jako były radny (jedna kadencja w okresie PRL i jedna w wolnej Polsce), jako obserwator naszego życia społecznego i politycznego, przestrzec wszystkich członków komitetów wyborczych, kandydatów do władz samorządowych wszystkich szczebli administracyjnych przed zjawiskiem, które już się dało zaobserwować tu i ówdzie. Do gminy Nędza nie będę już sięgał, bo to czyniły i wskazują od kilku lat "Nowiny Raciborskie".

A co widzę? Zamiast wskazywania dróg wyjścia z niedobrych czy trudnych sytuacji w gminach, sposobów rozwiązania istotnych problemów, niektórzy "gminni politycy" i działacze samorządowi wzbudzają złość i nienawiść wyborców do swoich konkurentów. Straszą mieszkańców, grają na negatywnych emocjach. Uważają takie działania za bardziej skuteczne od wykazywania zawiłości współczesnego świata, od stawiania pozytywnych przykładów i wzorów. Dochodzi nawet do tego, że wskazuje się publicystów i dziennikarzy zawodowych lub obywatelskich jako czarne owce, jedynie winne błędów, nieprawidłowości lub zapóźnień w gminie. Nawet już dzisiaj, wchodząc na niektóre lokalne portale internetowe, zwłaszcza na forum internautów, można się przerazić. I wnet dojść do wniosku i uogólnienia:

"Nikt ci tyle nie naubliża, ile przestraszony o utratę władzy, dyskutujący anonimowo, samorządowiec". Więc za wszelką cenę nie dopuszczajmy do "dyskusji" anonimowych w sprawach istotnych dla rozwoju gminy. A kto ma chęć i czas, kto się chce uczyć - niech zajrzy do niektórych gminnych portali internetowych w naszym powiecie. Do komentarzy i wymiany zdań po artykułach. Najlepszy - tam znajdziecie - dowód dla moich przestróg i ostrzeżeń. Można tam sięgać po tematy i gotowy materiał do prac licencjackich, magisterskich, a nawet do rozpraw doktoranckich. Niestety, głównie, z zakresu patologii... Zachęcam także licealistów oraz studentów psychologii, socjologii i innych pokrewnych nauk społecznych do wskazywania złych, szkodliwych przykładów i walki z nimi.

Niektórzy twierdzą, że często "głównym anonimem" rozgrywającym (hamującym właściwą dyskusję lub szukający tematów zastępczych) jest osoba, często od lat pełniąca ważną funkcję w samorządzie. Czy potraficie (potrafimy) się obronić przed złymi wzorami, płynącymi od przywódców różnych partii i partyjek? Czy sianie nienawiści, dzielenie ludzi na dobrych i niedobrych Polaków, na oziębłych i gorących katolików itp, itd... sprawdzi się w gminach jako sposób na utrzymanie lub zdobycie samorządowych stołków? Czy warto przeciwdziałać złym, "warszawskim" metodom? Czy je akceptować, choćby tylko przez powolne przyzwalanie?

Godnie przyjąć swoją porażkę

Apel o przyjęcie przegranej ze zrozumieniem i godnością kieruję zarówno do osób, które po raz pierwszy kandydują, jak i ubiegających się o kolejną kadencję. Przegrani byli, są i będą we wszystkich wyborach. Bo to jest gra w niewiadome. Osobiście znam młodego i aktywnego z wyższym wykształceniem, który przegrał z osobą całkowicie nieobecną w gronie aktywnych poza zawodem, przedstawicielką średniego personelu medycznego. Żeby było ciekawiej - obydwoje uzyskali tę samą liczbę głosów. Pani wygrała, bo miała większą siłę kandydatów w swoim komitecie. Tak stanowi regulamin.

Przegrałem i ja przed kilkoma laty, bo szefowa naszego koła emerytów uparła się, że w walce o dwa mandaty w naszym okręgu powinno być trzech seniorów. Ale kandydowała także trójka młodszych i choć był dla seniorów dobry układ głosów, to nikt z emerytów nie zdobył mandatu. I to też dobry przykład do wcześniejszego liczenia szans i możliwości. Ja, w dwa miesiące po przegranej "podniosłem z ulicy" lokalny miesięcznik, który porzucili młodzi wygrani, bo stał się im już zbędny. Przecież wygrali. Redagowałem z innymi chętnymi tak długo, jak starczyło zdrowia. Efekty tej służby dla miasta jak i moje zadowolenie osobiste, wyżej cenię jak pracę radnego. Nie wszyscy przegrani muszą i mogą czynić, co ja. Ale zajęć użytecznych jest w gminach, w organizacjach wystarczająco dużo. I nie oczekujcie aż ktoś po ewentualnej waszej przegranej zapyta: - Już nic nie zrobisz dla gminy bez diety radnego?

I jeszcze jedna przestroga. W internecie trafiłem na "odkrycie": Nikt ci tyle nie da, ile polityk i samorządowiec - obieca! Pozdrawiam i życzę osobistego zadowolenia.

Jan Kluska

14 komentarzy:

  1. Szanowny Panie Kluska: z uwagą przeczytałem pana artykuł szukając w nim rad doświadczonego samorządowca dla przyszłych radnych. Niestety nic takiego nie znalazłem. Uważa Pan że ktoś kogoś straszy, ktoś komuś ubliża a w swoim felietonie wykazuje Pan wyższość jednego kandydata nad drugim. Tylko dlatego że ma wyższe wykształcenie ? I cóż z tego? Wyższe wykształcenie nie daje gwarancji bycia dobrym samorządowcem czy bycia fachowcem.
    I na koniec polityk i samorządowiec to nie to samo. A obietnice wynikają niestety z niewiedzy wyborców. Pozdrawiam A.R.
    Ps. Na temat polemiki. Z chęcią takową z Panem przeprowadzę na jednym z spotkań wyborczych, o ile takowe będą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Informacja od autora! Administrator portalu "tki", niestety,nie poinformował Czytelników, że jest to przedruk artykułu z Nowin Raciborskich,sprzed 2 tygodni. To jest ważne! Ponadto informuję,że nie kandyduję,nie jestem członkiem żadnego komitetu,nie mam żadnych faworytów wśród kandydatów.Jest mi obojętne kto wygra wybory,byleby to byli najlepsi z kandydujących.Od wielu lat występuję doraźnie - i wyłącznie-. jako dziennikarz obywatelski.Do Pana A.R. Dziękuję za uwagi. Ale nie widzę błędów które Pan wytyka.Liczę na kolejne artykuły i głosy dyskusyjne mieszkańców Gminy.Kulturalna i szeroka wymiana zdań jest potrzebna zarówno Kandydatom jak i nam Wyborcom.Z Panem A.R. chętnie się spotkam od zaraz.Proszę o telefon, bo chyba Pana nie znam Jan Kluska

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Janie dziękuję za odpowiedź ale mam wrażenie że inaczej pojmujemy grę fair podam przykład cytat z pańskiego pisma"Osobiście znam młodego i aktywnego z wyższym wykształceniem, który przegrał z osobą całkowicie nieobecną w gronie aktywnych poza zawodem, przedstawicielką średniego personelu medycznego. Żeby było ciekawiej - obydwoje uzyskali tę samą liczbę głosów. Pani wygrała, bo miała większą siłę kandydatów w swoim komitecie. Tak stanowi regulamin. Szanowny Panie uważa Pan że osobiste wycieczki są ok. Po drugie nie tak stanowi regulamin tylko ordynacja wyborcza. Kolejne : ordynacja wyborcza zmieniła się i i teraz do rady wchodzi kandydat z największa ilością głosów.
    I na koniec jakie kryterium wyboru żeby zagłosować na tych najlepszych? Uroda, wykształcenie, pochodzenie, miejsce pracy, zasobność portfela, czy ma być to lekarz, prawnik, nauczyciel, przedsiębiorca? Kto Panie Janie? Jaki jest wyznacznik? Jak zna Pan odpowiedź ? Ja tak to proszę zdradzić.
    Ps: Ja co 4 lata głosuję według mnie na najlepszych kandydatów.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. I o to mi chodzi,żeby się wzajemnie uzupełniać.Nikt nie ma patentu na mądrość.A mądrość zbiorowa składa się ,m.inn. z wiedzy Pańskiej,mojej i setek innych ludzi. W przykładach,które tutaj podaję nie ma żadnych nazwisk prócz mojego. Opisywana sytuacja miała miejsce 12 lat temu i to poza naszą Gminą. Więc nie ma i nie może tu być żadnych "wycieczek osobistych".Czekam na telefon ,bo chcę się od Pana uczyć,a ten portal nie jest dla nas dwóch,tylko. Też pozdrawiam. J.K.

    OdpowiedzUsuń
  5. O Boże! Znów to samo. I tak co cztery lata...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też tak odczuwam,a są raje gdzie wybory są co 20 lat.I jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Artykuł został zmieniony, wyrzucono z niego fragment: "Osobiście znam młodego i aktywnego z wyższym wykształceniem, który przegrał z osobą całkowicie nieobecną w gronie aktywnych, przedstawicielką średniego personelu medycznego. Żeby było ciekawiej, obydwoje uzyskali tę samą liczbę głosów. Pani wygrała, bo miała większą siłę kandydatów w swoim komitecie." Szanowny Panie Janie, chce pan powiedzieć, że to nie była "wycieczka osobista", bo dotyczyła innej gminy? No, co za zbieg okoliczności..... Jeśli tak, to po co ten fragment usunięto? PS.Na Nowinach można przeczytać oryginał.

    OdpowiedzUsuń
  8. A i jeszcze jedno. Na portalu Nowin nie ma za to fragmentu: "Niektórzy twierdzą, że często "głównym anonimem" rozgrywającym (hamującym właściwą dyskusję lub szukający tematów zastępczych) jest osoba, często od lat pełniąca ważną funkcję w samorządzie." Czy to też nie jest "wycieczka osobista"? Czy to nie przypadkiem hipokryzja - piętnować chamstwo w necie, umoralniać i dawać rady - a samemu uderzać poniżej pasa? Ten wpis to taki mój mały udział w ramach uzupełnienia tej naszej zbiorowej mądrości :-) Z pozdrowieniami - uważny Czytelnik.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hamulcowy jest tylko jeden i nie trzeba go nikomu przedstawiać jego chamstwo jest ogólnie znane.

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie "Czepialski" Czytanie to wielka sprawa.Staraj sie Pan tak dalej.a Pańska recenzja będzie dłuższa jak wszystkie artykuły razem
    z dyskusją na tym portalu.Oświadczam ;Wszelkie podobieństwo do domniemań Pańskich jest tutaj niezamierzone." Do debaty nad moimi " wypocinami" zapraszam po wyborach. Teraz nie mam czasu ,bo muszę jeszcze napisać,np o pomocy rodzinom, w których jest jedna matka,pięcioro dzieci ,a każde ma innego ojca. o chodnikach rozsypujących się w dwa lata po zamontowaniu, (to w powiecie) braku poszanowania majątku wspólnego.o męskich "samczykach",którzy potrafią płodzić,ale nie żywić ani wychowywać. o "zawodowych petentach' opieki społecznej,którym się nie chce dźwigać tyłka z łóżka za 10 zł/godz..itp. Pan musi teraz szukać adresatów ''Wycieczek personalnych bajkopisa Jana K." Na szczęście mój Naczelny z tki oraz Nowin świetnie mi płacą. Także oni biorą odpowiedzialność za moje braki i za domyślniki.Pozdrawiam. Pańskiego szefa też(Bo każdy ma swojego - nie? )J.K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, może się czepiam, ale jeśli chce pan udzielać lekcji przestróg, to musi pan uważać, żeby się to nie były lekcje hipokryzji. 4 lata temu w tej gminie i w tym mieście jedna z kandydatek na radną - z zawodu pielęgniarka czy też jak kto woli przedstawicielka średniego personelu medycznego - dostała taką samą ilość głosów jak jeden z jej kontrkandydatów - młody, z wyższym wykształceniem. Wygrała bo jej komitet dostał większą ilość głosów niż komitet młodego z wyższym wykształceniem. Identyczna sytuacja jak 12 lat temu w zupełnie innej gminie, prawda? A świstak siedzi i zawija sreberka.....pozdrawiam czepialski

      Usuń
  11. Kiedy dowiemy się kto kandyduje na radnego?

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby ten układ zakończył swoją droge! ! A my kuźniczanie czekamy na zmiane. Bo jak narazie to czysta patologia:-(

    OdpowiedzUsuń
  13. To zależy od nas samych czy sie zmieni na lepsze.!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń