21 marca 2010

List do redakcji: "Plac Zwycięstwa czy plac zabaw?"

Mój list kieruję do władz Kuźni, a może bardziej do tego naszego zarządu osiedla. Wy chcecie remontować Plac Zwycięstwa? Dobrze, może jest to potrzebne. Nie wnikam. Sprawa dotyczy placu zabaw między blokami na Bema, a raczej tej podobizny placu zabaw.

Z placu została zabrana ślizgawka dla dzieci, bo niby była niebezpieczna, postawiono dwie pożal się Boże huśtawki o które w lato bez przerwy między dziećmi są kłótnie, bo nie mają się gdzie pohuśtać. Przy piaskownicach są zaledwie dwie zdezelowane ławki, a o karuzeli to już nawet nie piszę, bo szkoda klawiatury. Dzieci nie mogą na trawniku się bawić, bo zaraz ktoś się wydziera z Bema 7. Ludzie wolą wyprowadzać tam swoje kundle, niż pozwolić się bawić dzieciom, a przecież ten trawnik między dwoma piaskownicami mógłby być całkiem fajnie zagospodarowany. Normalnie masakra. Ktoś powie, że przecież jest plac pod lasem. Ale co to za plac?! Na huśtawkach, małego dziecka nie pohuśtasz, bo to huśtawki dla starszych. Z drewnianego domku też już niewiele pozostało, a poza tym to na placu zabaw na Bema, bawi się zawsze więcej dzieciaków niż pod lasem. Wiem, że dużo ludzi wyjeżdża ze swoimi dziećmi na place zabaw do Raciborza, do Castoramy czy między blokami na Ostrogu. Tam są całkiem fajne place dla dzieci. Normalnie wstyd. Kuźnia wielkie miasto, a nie jedna wioska ma lepsze atrakcje dla dzieci od nas. Np. Siedliska. Czy postawienie dodatkowych huśtawek dla dzieci to naprawdę aż taki ogromny koszt???

Z poważaniem,
mama dwojga dzieci.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza