10 kwietnia 2021

Z redakcyjnej poczty: Moje wspomnienie. Ojciec opat Adalbert Kurzeja

Uroczysty koncert w sali widowiskowej MOKSiR (10.04.) oraz odsłonięcie pamiątkowej tablicy w kościele pw. św. Marii Magdaleny (11.04.) - tak miały wyglądać obchody upamiętniające o. Adalberta Kurzeję, które ze względów epidemicznych trzeba było odwołać.

 

Stowarzyszenie "Kuźnia Przyszłości" w październiku ubiegłego roku rozpoczęło przygotowania do wykonania oraz umieszczenia w kościele parafialnym w Kuźni Raciborskiej tablicy pamiątkowej z okazji 5. rocznicy śmierci Wielce Czcigodnego Ojca Adalberta Kurzei - Honorowego Obywatela naszego miasta. Poprzez nasze działania chcieliśmy wraz z Miastem, Parafią, innymi organizacjami, takimi jak TMZR czy TSKN na Górnym Śląsku oraz grupą ludzi dobrej woli, przybliżyć państwu postać tego wielkiego, a zarazem skromnego i - może czasami z niewiedzy - niedocenianego kuźnianina.

Niestety sytuacja pandemiczna na razie nie pozwala nam zorganizować tejże uroczystości. Mamy nadzieję, że w niedługim czasie będziemy mogli państwa zaprosić na koncert pamięci (z przygotowanymi wywiadami przyjaciół i bliskich), mszę oraz odsłonięcie tablicy (z udziałem zaprzyjaźnionych biskupów). W ramach uroczystości organizatorzy zadbali o okolicznościową ulotkę, stronę internetową ze szczegółami życia i pracy Ojca. Stowarzyszenie rozpoczęło pracę nad filmem o życiu i pracy Ojca Adalberta. 


Poniżej zamieszczamy biogram wraz ze szczegółami życia Opata. Dzięki wywiadom zrealizowanym z arcybiskupem Nossolem oraz biskupem Wieczorkiem stowarzyszenie dotarło do nowych ważnych faktów z życia ojca opata. Tablica przygotowana przez Warszawską Pracownię Witraży "Witraże s. c." oczekuje na dobry czas umieszczenia jej w Kaplicy Miłosierdzia w parafialnej świątyni. Serdecznie dziękujemy miejscowym historykom, artystom, tłumaczom, radnym i urzędnikom byłym jak i obecnym oraz duchownym za dotychczasowe okazane wsparcie, prosząc o cierpliwość i dalszą pomoc.

Ojciec opat Adalbert Kurzeja, a właściwie Franz Kurzeja, urodził się 24 listopada 1920 roku. Był więc rówieśnikiem św. Jana Pawła II, który także urodził się w 1920 roku. Przyszedł na świat w Kuźni Raciborskiej w rodzinie Paula i Agnes Kurzejów, którzy łącznie mieli dziewiątkę potomstwa. W naszym mieście do dziś mieszka ostatnia z rodzeństwa Kurzejów pani Róża Kurzeja. Rodzina opata była pobożną, kochającą się rodziną. Pani Róża wspomina rodziców jako dobrych ludzi, którzy wymagali od swoich dzieci. Wujek ze strony ojca był cystersem w Krakowie-Mogile. Imię zakonne przyjął Stanisław.

Franz Kurzeja ukończył szkołę podstawową (tak zwaną Volksschule) w Kuźni Raciborskiej. Następnie uczęszczał do Gimnazjum Królewskiego w Raciborzu (znajdowało się ono w budynku dzisiejszego Zespołu Szkół Ekonomicznych). Klasa Kurzei liczyła osiem osób. W 1939 roku złożył egzamin dojrzałości i skierował się do seminarium duchownego we Wrocławiu. Jako kleryk i student teologii mieszkał w konwikcie Marianum, który dziś już nie istnieje. Jego kolegą seminaryjnym był bytomianin Leo Scheffczyk, późniejszy kardynał diecezji rzymskiej. Obecnością we Wrocławiu Kurzeja nie cieszył się zbyt długo. Został zaciągnięty do Wehrmachtu i wysłany na front wschodni, gdzie dostał się do niewoli. Koniec wojny zastał Franza we Włoszech w okolicach Parmy. Jako ochotnik zgłosił się do odgruzowania opactwa Monte Cassino, kolebki zakonu benedyktyńskiego. Tam z okiennicy wykonał drewniany krzyż, który towarzyszył mu do końca życia.


Na Monte Cassino znalazła przyszłego opata Maria Laach delegacja z Rzymu, poszukująca przedwojennych studentów teologii i kleryków, którym wojna przerwała formację. Franz trafił do Rzymu. Zamieszkał w Kolegium Germanicum et Hungaricum. Studia kontynuował na Uniwersytecie Gregoriańskim. W 1952 roku ukończył studia z licencjatem z teologii, a 10 października 1951 roku przyjął przez posługę abpa Lugiego Tragli święcenia kapłańskie. W tych latach w Rzymie studiował teologię i do święceń przygotowywał się inny wielki kuźnianin ks. płk Adam Kocur. Obydwoje utrzymywali przyjacielskie relacje i poświęcili się pracy duszpasterskiej na terenie Niemiec. Przyjazny kontakt dwóch wielkich synów tej ziemi podczas studiów w Rzymie i pracy w Niemczech, jednego z domu polskiego, a drugiego niemieckiego, kiedy na Śląsku rozrasta się "Tragedia Górnośląska" potwierdza konieczność jednania tych dwóch żyjących obok siebie narodów.

Kurzeja po święceniach postanowił wstąpić do zakonu benedyktynów. Motywów tej decyzji było z pewnością wiele: wydarzenia z Monte Cassino, wujek cysters z Mogiły. Wstąpił do opactwa Maria Laach, którego kościół znał z obrazu wiszącego na korytarzu w gimnazjum w Raciborzu. W klasztorze posługiwał jako zakrystian, ceremoniarz oraz bibliotekarz. Przez władze zakonne został skierowany na studia z liturgiki do Trewiru. Napisał pracę doktorską o Liber Ordinarius katedry trewirskiej. Został zatrudniony na Instytucie Liturgicznym w Trewirze, gdzie pracował nad reformami soborowymi i ich wprowadzeniem w życie w Niemczech. W 1977 roku został wybrany opatem Maria Laach. Urząd ten pełnił do 1990 roku, kiedy to zgodnie z obowiązującym prawem zakonu benedyktynów złożył urząd, kończąc 70 lat. Do końca życia pozostawał czynny duszpastersko i naukowo. Zmarł 12 kwietnia 2016 roku.

Szczególnie na sercu ojcu Adalbertowi leżała sprawa pojednania polsko-niemieckiego. Żywo angażował się w ten dialog. W latach 60. XX w. nawiązał korespondencję z kard. Bolesławem Kominkiem. W niej przekonywał o konieczności pojednania z obydwu stron. Dyskusje te miały olbrzymi wpływ na napisanie przez kard. Kominka listu biskupów polskich do biskupów niemieckich "udzielamy przebaczenia i prosimy o przebaczenie". Jego działalność w tej kwestii doprowadziła do jego obecności w 1989 roku w Krzyżowej na Dolnym Śląsku podczas Mszy Pojednania. Został on tam zaproszony w delegacji ze strony niemieckiej osobiście przez Helmuta Kohla.


Wiele wysiłku opat wkładał, by budować mosty i łączyć zwaśnionych ludzi. Niezwykle angażował się na rzecz swojej małej ojczyzny. W czasach Polski Ludowej organizował transporty żywności, odzieży i innych środków do rodzinnej Kuźni Raciborskiej, jak również całej diecezji opolskiej. Mocno związany był z opactwem w Rudach, które pamiętał z wycieczek rowerowych, kiedy był młodzieńcem. Opat wspierał finansowo odbudowę zniszczonego po wojnie opactwa cysterskiego. Dzięki jego wysiłkom do Rud powrócił krzyż opacki ostatniego opata cystersów w Rudach Bernarda Galbiersa.

Ojciec Adalbert ufundował także renowację zabytkowej monstrancji w rudzkiej parafii. Swoje szkice z wycieczek po opactwie przekazał ks. Janowi Rośkowi, które ten wykorzystał do odbudowy opactwa. Zawsze z zainteresowaniem odwiedzał Rudy i z wielką radością spacerował po rodzinnej Kuźni, kiedy przebywał w domu siostry na urlopie. Darował również naszej parafii w Kuźni Raciborskiej wiele drogocennych rzeczy. Wielkim sentymentem darzył swoją pierwszą uczelnię - Uniwersytet Wrocławski. Dzięki jego staraniom odnaleziono i wykonano kopię figury Matki Bożej, która nad wejściem witała studentów uczelni. Za to został odznaczony honorowym członkostwem uniwersytetu. W 2003 roku przyznano mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta Kuźnia Raciborska.

Był to wielki człowiek nie tylko zasłużony dla Kościoła w Niemczech, ale i dla Kościoła i braci w Polsce. Zawsze życzliwie myślał i dbał o swój "heimat". Był osobą wielkiej pokory i skromności. Żywo interesował się sprawami Kuźni Raciborskiej i okolicy.

Bernard Kowol

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz