środa, 19 czerwca 2013

Unikatowe zdjęcia znalezione w Kuźni, wystawione w muzeum

Bezcenne fotografie rodziny Branickich, Suchej i suskiego zamku, w ubiegłą sobotę powróciły w całej krasie do rodzinnego pałacu w Suchej Beskidzkiej. Jak mówią historycy, to jedne z pierwszych fotografii wykonanych na ziemiach Rzeczpospolitej.




Przypomnijmy - to zaskakująca historia o losach polskich zabytków, ale i ludziach, którzy potrafią w bezinteresowny sposób przywracać je społeczeństwu.

Podczas ubiegłorocznych wakacji, w trakcie przenosin starej szkoły w Kuźni Raciborskiej, z której dzieci wyprowadzały się do nowego gimnazjum, dyrektor Kinga Apollo poleciła Wojciechowi Gdeszowi, nauczycielowi historii, by przejrzał opuszczone zakamarki szkoły. Już pierwszego dnia pracy historyk natrafił na nieznany album, który na pierwszej stronie zawierał dedykację i datę - 1893 r. Wewnątrz były fotografie - widoki Suchej i okolic, wykonane prawdopodobnie w jednej z pierwszych pracowni fotograficznych w Polsce, która mieściła się w suskim pałacu. Bo jednym z pierwszych polskich pasjonatów, którzy zajęli się fotografią, był hrabia Aleksander Branicki, ówczesny właściciel zamku. Autorem portretów i pejzaży, które znalazły się w albumie, był jego syn Władysław. Niewielki album zniknął z suskich zbiorów prawdopodobnie tuż po zakończeniu wojny. Podzielił on los ogromnej biblioteki Branickich, która została wywieziona z pałacu.


Wspólną wolą burmistrza Rity Serafin, dyrektora szkoły Kingi Apollo oraz Wojciecha Gdesza, postanowiono przekazać ów skarb władzom Suchej Beskidzkiej. Właśnie tam na suskim zamku działa muzeum, które przez wiele lat było jedyną filią Muzeum - Zamku Królewskiego na Wawelu.

W sobotę, 15 czerwca podczas uroczystego otwarcia wystawy, zorganizowanej pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zaprezentowano, poddane wcześniej pracom konserwatorskim, fotografie odnalezione w Kuźni Raciborskiej. W uroczystości wzięły udział władze samorządowe, dyrekcja Muzeum Narodowego, historycy, muzelanicy, duchowieństwo na czele proboszczem parafii katedralnej na Wawelu oraz liczne grono mieszkańców. Honorowymi gośćmi uroczystości byli dyrektor Szkoły Podstawowej w Kuźni Raciborskiej Kinga Apollo, która równocześnie reprezentowała na uroczystości burmistrz Ritę Serafin oraz nauczyciel Wojciech Gdesz.


- Wiedziałem, że to prawdziwy skarb - mówi W. Gdesz. Brylant, który dziś trafia do najlepszych jubilerów obecnie rozbłysnął pełnym blaskiem. Historyczne miejsce, cudowna wystawa z informacją o odkryciu - co tu kryć - ze swoją osobą w tle. Łza się zakręciła w oku...

Jak zauważa, cała historia była wielką przygodą dla niego jako nauczyciela oraz jego uczniów. Do tego dołączył wątek osobisty. - Często przyjeżdżałem tu pod Babią Górę jako turysta, tu też oświadczyłem się swojej żonie. A samą historię z albumem postrzegam jako zawodową przygodę. Czułem się jak filmowy Pan Samochodzik, odkrywający tajemnice historii - podkreśla.

Dopełnieniem tej muzealnej historii jest początek przyjaźni pomiędzy społecznością Kuźni Raciborskiej i Suchej Beskidzkiej, którą rozpocznie wymiana młodzieży gimnazjalnej obu społeczności. Patronat nad całością objęła burmistrz Kuźni Raciborskiej Rita Serafin oraz burmistrz Suchej Beskidzkiej - Stanisław Lichosyt.

/Materiał nadesłany/; Oprac. T. J.

Czytaj również:  

Wyjątkowe znalezisko w szkole podstawowej

Niezwykle cenne odkrycie w Kuźni Raciborskiej - zdjęcia z XIX wieku powróciły do Suchej Beskidzkiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz