piątek, 12 stycznia 2018

M. Kostka: Udziałem w finale WOŚP chcę spłacić swój dług

Michalina Kostka z Kuźni Raciborskiej jest żywym przykładem tego, że pieniądze, które od 26 lat zbiera Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przeznaczane są na zakup sprzętu medycznego, a ten służy ratowaniu życia najmłodszych.



Już w najbliższą niedzielę, 14 stycznia w całej Polsce odbędzie się 26. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Celem jest pozyskanie środków "dla wyrównywania szans w leczeniu noworodków".

Orkiestrowe granie od kilkunastu lat wspierają również Barbara i Tomasz Kostkowie z Kuźni Raciborskiej, których córka Michalina przyszła na świat w 2003 r. w 30. tygodniu ciąży. Ważyła wówczas tylko 850 g. Była więc wcześniakiem. Swoje pierwsze 6 tygodni życia spędziła w inkubatorze, który wraz z pozostałym sprzętem ratującym jej życie opatrzony był czerwonym serduszkiem WOŚP i znajdował się w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach (fot. 4). Nim "przekroczyła" próg swojego domu, musiało upłynąć 101 dni...


- Od tamtego czasu każdy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jest dla nas wielkim wydarzeniem, bo widzieliśmy, ile sprzętu podarowanego przez Fundację WOŚP znajduje się w naszych szpitalach. Zdaliśmy sobie wówczas sprawę, jak wielką rolę odgrywa w naszym kraju działalność fundacji założonej przez Jurka Owsiaka - mówi Barbara Kostka.

- Byliśmy z tym na bieżąco, obserwowaliśmy to na przykładzie naszej córki - mówi z kolei pan Tomasz. - Sprzętu, który ratuje przede wszystkim życie jest bardzo dużo. Oddział, na którym znajdowała się wówczas Michalina, obsługiwał setkę takich dzieci, z czego na pierwszym odcinku znajdowało się 30 stanowisk w 100 % zakupionych ze środków Orkiestry - podkreśla T. Kostka.


Co roku Fundacja WOŚP w ramach Finału zbiera kilkadziesiąt milionów złotych (tylko w tamtym roku zebrana kwota przekroczyła pułap 100 milionów). I choć taka suma niejednego z nas może przyprawić o zawrót głowy, to w przełożeniu na sprzęt medyczny jest kroplą w morzu potrzeb.

- Z rozmów, które przeprowadzaliśmy z lekarzami wynikało, że jedno stanowisko to koszt rzędu 100 tys. zł. Do tego trzeba dodać rozwój techniki, który sprawia, że po kilku latach mamy coś lepszego. A jeśli chodzi o ratowanie życia, to wiadomo, że im lepszy sprzęt, tym jest ono skuteczniejsze - mówi Tomasz Kostka.


Zakupiony specjalistyczny sprzęt - jak podkreślił wyżej pan Tomasz - to nie tylko leczenie, ale przede wszystkim ratowanie życia małego dziecka. - Lekarze, którzy ratowali życie córki, wielokrotnie powtarzali, że dzieci urodzone 10 czy 15 lat przed nią, nie miałyby szans na przeżycie. Natomiast dzięki temu sprzętowi, te szanse wielokrotnie się zwiększają. Od tamtego czasu minęło już 14 lat, więc teraz to przełożenie jest znów inne, dlatego tym bardziej uważam, że należy pomagać - dodaje pani Barbara.


A jak na to wszystko zapatruje się Michalina, dla której udział w Finale WOŚP będzie debiutem? - O wzięciu udziału w akcji zdecydowałam sama, a wsparli mnie w tym rodzice. W ten sposób chcę spłacić swój dług. Wiem, że trzymając tego dnia puszkę z czerwonym serduszkiem przyczynię się do zbiórki funduszy na nowy sprzęt, który teraz będzie służył innym - mówi 14-letnia wolontariuszka.

Bartosz Kozina
współpr. Ireneusz Wojcieski
Fot. arch. rodzinne B. i T. Kostków

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz