poniedziałek, 6 czerwca 2016

RAFAMET świętował 70 lat działalności

Z okazji jubileuszu 70-lecia Fabryki Obrabiarek RAFAMET S. A., 21 maja br. w Szymocicach zorganizowano rodzinny festyn. Na byłych i obecnych pracowników firmy czekał szereg różnorodnych atrakcji, w tym pokazy, konkursy, występy artystyczne i turnieje sportowe.


Z myślą o najmłodszych przygotowano ogromny plac zabaw z bogatą ofertą dla dzieci w każdym wieku.Tego dnia doszło do wielu wzruszających i radosnych spotkań po latach. Pogoda zachęcała do aktywności na świeżym powietrzu, nastroje gości były znakomite. RAFAMET rozpoczyna następne dziesięciolecie w dobrej kondycji, a jego przedstawiciele przewidują, że kolejne lata będą pomyślne.

Rodzinny festyn zainaugurowali wspólnie E. Longin Wons, prezes Zarządu Fabryki Obrabiarek RAFAMET S. A. oraz Adam Witecki, prezes Zespołu Odlewni RAFAMET - rafametowskiej spółki zależnej, która powstała dokładnie 20 lat temu. - To, że w jednym roku możemy wspólnie świętować jubileusze jest wydarzeniem wyjątkowym - powiedział prezes E. Longin Wons. Jak zaznaczył, tradycje przemysłu metalowego w Kuźni Raciborskiej (a jednocześnie dzieje dzisiejszej firmy RAFAMET) są znacznie dłuższe, sięgają bowiem roku 1846, kiedy to założono na tych terenach hutę żeliwa "Nadzieja".


RAFAMET świętuje swoje 70. urodziny w dobrej kondycji. - Cieszymy się, że jubileuszowy rok będziemy mogli przypieczętować dobrym rezultatem, tak w odniesieniu do wartości sprzedaży, jak i wyników finansowych - mówił prezes RAFAMETU.

Prezes E. Longin Wons odczytał list, jaki do pracowników obu firm obchodzących jubileusz wystosował Janusz Paruzel, przewodniczący Rady Nadzorczej RAFAMET S. A., który złożył załogom gratulacje i najlepsze życzenia na kolejne lata pracy pisząc: "Jesteśmy dumni, że my, jako Rada Nadzorcza, możemy być częścią tak znakomitego, kompetentnego i zaangażowanego zespołu. To dzięki wam następuje nieustanny rozwój oraz wzmacnianie pozycji rynkowej RAFAMET S. A. oraz Zespołu Odlewni RAFAMET sp. z o. o. Życzymy, aby sukcesy firmy Grupy Kapitałowej były także Waszymi sukcesami, a stabilne zatrudnienie, godne warunki pracy oraz możliwość osiągania osobistych sukcesów przekładały się na wspólne dobro. Jako Rada Nadzorcza, dołożymy wszelkich starań, aby sprostać wysokim standardom pracy, dzięki którym wszyscy wspólnie wzmacniamy bezpieczeństwo, stabilność oraz znakomite perspektywy rozwojowe dla podmiotów Grupy Kapitałowej.

Wielopokoleniowe spotkanie pełne wspomnień i atrakcji

Poprzedni rodzinny festyn dla pracowników fabryki z Kuźni Raciborskiej zorganizowano pięć lat temu, z okazji 65-lecia istnienia zakładu. - Nikt się nie postarzał. Po naszych pracownikach (przede wszystkim emerytach) nie widać upływającego czasu. Tak jak pięć lat temu, tak i dzisiaj spotykamy się w znakomitej formie. Pogoda dopisuje, jesteśmy zadowoleni, że tak wielu obecnych i byłych pracowników przyjęło nasze zaproszenie i możemy wspólnie z ich rodzinami cieszyć się jubileuszami obu firm. To bardzo radosny dzień dla nas wszystkich - podkreślił E. Longin Wons.


Organizatorami rodzinnego festynu byli przedstawiciele związków zawodowych. - Cieszymy się, że możemy uczcić nasz jubileusz takim piknikiem. Uważam, że takie wydarzenia powinny się odbywać regularnie i mam nadzieję, że staną się tradycją firmy. To jedna z niewielu okazji, aby się spotkać w szerszym gronie, także z emerytowanymi pracownikami. Jako przewodnicząca związku zawodowego pracowników jestem zadowolona - stwierdziła Eleonora Cofała, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników RAFAMET S. A. - 70 lat to piękny jubileusz. W tym kontekście trzeba pamiętać, że w RAFAMECIE są osoby, które pracowały w firmie po 50 lat, sama mam za sobą 45 lat pracy w tym zakładzie. RAFAMET zawsze był firmą bardzo rodzinną, pracują tu pokolenia - dziadkowie, ojcowie, dzieci. Mam nadzieję, że to się nie zmieni - dodała.

- To impreza na luzie. 5 lat temu taka formuła się sprawdziła, więc postanowiliśmy ją kontynuować; widzimy, że naprawdę warto - powiedział Jan Filas, przewodniczący "Solidarności" w RAFAMECIE, który w firmie przepracował już 34 lata. - Naprawdę miło jest spotkać się z osobami, które są na zasłużonej emeryturze, a mieli wkład w rozwój firmy. Mam nadzieję, że za pięć lat odbędzie się kolejne takie spotkanie - przekonywał.

Opinię tę podziela Krzysztof Murawski, który z zakładem jest związany 12 lat. - Uważam, że takie spotkania powinny być organizowane przynajmniej raz na 5 lat. Na pewno łączą one ze sobą ludzi, tworzą dobry klimat. Jest tutaj dużo emerytów, to dobra okazja do integracji i powspominania dawnych czasów - zauważył.

- Impreza jest znakomita, nie ukrywam, że dla mnie największą radością tego sympatycznego sobotniego wieczoru jest to, że spotkałem osoby, których nie widziałem po 15, 18 i 20 lat. To, że przyszła tak niesamowita liczba dawnych pracowników RAFAMETU jest dużym sukcesem organizatorów. Jestem bardzo mile zaskoczony tymi spotkaniami po latach oraz tym, że jest tylu dawnych pracowników, o których firma pamiętała, którzy są jej wierni. Cieszy także to, że jest to spotkanie wielopokoleniowe. Są nie tylko dziadkowie, ale i pradziadkowie, rodzice, dzieci. Najmłodsi mają tu kapitalne miejsce do zabawy, gigantyczny plac zabaw. Dla każdego coś miłego - podkreślał z kolei Andrzej Rustanowicz, dyrektor eksportu firmy z Kuźni Raciborskiej.


- 70 lat to piękny jubileusz. Firma, jako jedna z nielicznych na polskim rynku obrabiarkowym, trwa i ma się dobrze. Oby doszło do kolejnych takich spotkań. Patrzymy w przyszłość z optymizmem. Za 15 lat będą się tu bawić ci, którzy jeszcze dzisiaj są w szkole i na uczelni. Zawsze trzeba myśleć o młodzieży, stąd cieszy mnie ta niesamowita liczba dzieci i wnuków pracowników. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że pewien procent z tych maluszków, którzy teraz się tu bawią będą pracować w przyszłości w RAFAMECIE - mówił A. Rustanowicz.

Jednym z uczestników festynu był Adam Skórka, niegdyś nauczyciel zawodu w warsztatach szkolnych. W swojej ponad 30-letniej karierze spotkał setki młodocianych pracowników, spośród których niejeden swoje życie zawodowe związał właśnie z RAFAMETEM. - Połowa załogi, jaką znam, to byli uczniowie, którzy przeszli przez szkołę zawodową w Kuźni Raciborskiej. Bardzo mile wspominam te czasy, bardzo ich szanuję, to wspaniali fachowcy - zaznaczył A. Skórka, który pracę zaczynał jako ślusarz, a obecnie jest kierownikiem magazynu.

Marek Aula z Raciborza rozpoczął przygodę z RAFAMETEM od nauki w przyzakładowym technikum. Dziś ma za sobą niemal 10-letni staż pracy w kuźniańskim zakładzie, choć przyznaje, że był także przez kilka lat zatrudniony za granicą. Również 10 lat w firmie przepracował Marek Całujek. Mieszkaniec Kuźni Raciborskiej kontynuuje tradycje rodzinne, jego ojciec także był pracownikiem RAFAMETU. Obaj panowie doceniają pomysł organizacji festynu i jego integracyjny charakter, a fabryce życzą, aby nadal się rozwijała.

Na bardzo dobrą atmosferę, okazję do integracji i wspólnej zabawy zwraca uwagę także Piotr Luks. Pracownikowi RAFAMETU szczególną radość sprawił mecz siatkówki plażowej (w sportowej rywalizacji zmierzyły się reprezentacje dwóch firm. Pracownicy Odlewni RAFAMET wygrali 3:0 z drużyną RAFAMETU), pochwalił on także pomysł organizacji konkursu z wartościowymi nagrodami.

Andrzej Porębski od 2 lat mieszka w Kuźni Raciborskiej, pracownikiem RAFAMETU jest od roku. - Jestem zadowolony. Na festynie jestem dopiero od godziny, ale mi się podoba. Pogoda nam dziś dopisała, pozytywnie oceniam to wydarzenie - mówił A. Porębski.

- Babcia pracowała w RAFAMECIE, tata też jest zatrudniony w firmie - wyliczała natomiast Joanna Szendzielorz. - Firma oddziałuje na miasto, gdyby nie ten zakład, mieszkańcy Kuźni Raciborskiej pewnie pracowaliby za granicą. Życzę firmie jeszcze większego rozwoju, jeszcze większych hal i nowych kontraktów - mówiła.


Trzy dekady w fabryce przepracowała natomiast Danuta Gałuszka. Także, podobnie jak inni byli pracownicy, doskonale wspomina lata pracy w zakładzie. Jak powiedziała, liczyła na spotkanie ze swoją dawną przełożoną, do którego jednak nie doszło.

Rita Serafin, była burmistrz Kuźni Raciborskiej w latach 2006-2014, zanim zaangażowała się w pracę w samorządzie, przepracowała w RAFAMECIE ponad 20 lat. - Tamten czas to było przede wszystkim uczenie się kultury pracy, odpowiedzialności i solidności. Były osobowości, na których się można było wzorować, którzy wprowadzali we wszystkie arkana zawodowe. To czas, który bardzo mile wspominam, a moje serce zawsze będzie mocno biło dla tej firmy - wyjawiła.

R. Serafin w czasie swojej pracy w kuźniańskiej fabryce przez kilka lat była redaktorem naczelnym zakładowej gazety, będącym właściwe pierwszym medium gminnym. - Gazeta, choć nazywała się "Życie Rafametu", to za przyzwoleniem ówczesnej dyrekcji, poruszała także tematy spoza problematyki zakładu, pracownicy byli przecież także mieszkańcami Kuźni Raciborskiej. Dzisiaj jest to skarbnica wiedzy, bardzo często sięga się do tych archiwalnych treści. Gazeta funkcjonowała w dwóch ustrojach politycznych i niezależnie od tego, jak wiatry polityki zawiały - i to trzeba oddać dyrekcjom tamtych czasów - nigdy na redakcji nie wywierano presji politycznej. Dla mnie to była też swojego rodzaju edukacja; pewnie dzisiaj łatwiej operuję i słowem, i piórem, bo tworzenie gazety wymagało skupienia na tekście, pisania poprawną polszczyzną, redagowania tekstów wiarygodnie i poprawnie - wspominała Rita Serafin.

Festyn obfitował w atrakcje dla całych rodzin. Najmłodsi uczestnicy mieli do dyspozycji m. in. "smerfną wioskę" oraz szereg gier, zabaw i aktywności różnego typu, mogli m. in. korzystać ze zjeżdżalni i przejażdżek bryczką, przekonać się, ile frajdy dostarcza jazda wierzchem i jak w praktyce wygląda zorbing wodny.

Z myślą o dorosłych przygotowano m. in. konkurs z cennymi nagrodami, które szczęśliwcom wręczali prezesi obu firm świętujących jubileusze, a także zawody sportowe i występy artystyczne. Publiczność do łez rozbawił znany śląski satyryk, członek Kabaretu RAK, Krzysztof Respondek. Gwiazdą wieczoru był natomiast zespół Gang Marcela, który porwał do tańca uczestników pikniku.

Przyszłość jubilatki


W obchodzącej jubileusz 70-lecia firmie niespełna rok przepracował obecny burmistrz Kuźni Raciborskiej. Paweł Macha dobrze wspomina ten krótki epizod, a obecnie na firmę patrzy także przez pryzmat funkcji, którą dziś sprawuje. - Jeśli chodzi o miejski budżet, to RAFAMET jest największym naszym płatnikiem, więc my na nim trochę polegamy, a on na nas. Cała Kuźnia Raciborska rozwija się głównie dzięki RAFAMETOWI i mam nadzieję, że taka sytuacja się utrzyma przez kolejne lata - powiedział Paweł Macha.


Działalność firmy pozytywnie ocenia też Michał Tatarek, jeden z głównych akcjonariuszy spółki, który od lat obserwuje jego rozwój, uczestniczył m. in. w ubiegłorocznym otwarciu Hali Montażu II. - Bardzo pozytywnie oceniam rozwój firmy; widać że wszystko idzie w dobrą stronę: poprawiają się wyniki finansowe, mamy nową halę, a dookoła widzę dziś wielu zadowolonych pracowników. Można tylko życzyć, żebyśmy za 5 lat, a może wcześniej, spotkali się na kolejnym festynie w równie dobrych nastrojach, jak dziś - podkreślał M. Tatarek.

- Na kolejne lata życzyłabym firmie, aby rynek zawsze jej sprzyjał. RAFAMET funkcjonuje na trudnym rynku, konkurencja jest duża, a wymagania są ogromne. Miasto wciąż potrzebuje tego zakładu. Jeśli RAFAMET będzie miał odbiorców na swoje produkty, to myślę, że nie musimy się martwić ani o jego przyszłość, ani o przyszłość Kuźni Raciborskiej - dodała z kolei Rita Serafin.

Prezes E. Longin Wons życzy natomiast firmie i jej pracownikom konsekwentnego działania, a także umiejętności stanowczego i odważnego podejmowania decyzji. - W naszej branży niezwykle ważna jest umiejętność podejmowania śmiałych, wyprzedzających decyzji, dotyczących zarówno zagadnień technologicznych i konstrukcyjnych, ale i handlowych czy finansowo-ekonomicznych. Trzeba przy tym pamięta, że od początku swego istnienia RAFAMET funkcjonuje w niszy wysokiego ryzyka technicznego. Nasze maszyny są często wyposażane w rozwiązania prototypowe, nowatorskie, a to zawsze stanowi duże wyzwanie. W RAFAMECIE pracują jednak ludzie, którzy nie boją się podejmować ryzyka. Wiemy na co nas stać i co możemy zrobić, aby rozwijać produkt, a jednocześnie gwarantować jego jakość. Takie działania przynoszą efekty. Odważnie i świadomie stąpamy po bardzo trudnym gruncie branży obrabiarek ciężkich - zaznaczył prezes E. Longin Wons.

- Bieżący rok jest szczególny, bo wyjątkowo dobry pod względem posiadanej kontraktacji, da więc dobre podwaliny dla dalszego stabilnego rozwoju firmy. Nie ograniczamy się tylko do zdobywania nowych rynków zbytu, ale też rozwijamy nasze produkty. W tym roku i w latach poprzednich wykonaliśmy kolosalną pracę: udało się nam skonstruować, wyprodukować, jak również wyprototypować kilka nowych typów obrabiarek, które w naszej branży będą przebojami. Już mamy na to dowody w postaci podpisywanych kontraktów. Mam na myśli m. in. opartą na monolitycznym odlewie żeliwnym całego korpusu obrabiarki - lekką obrabiarkę podtorową typu UGE 180 N do obróbki zestawów kołowych pojazdów tramwajowych, metra, kolei dojazdowych, w tym także w wersji tandem oraz portalowe obrabiarki o napędzie ciernym dla kolei dużych prędkości (KDP). Ich stworzenie jest dużym wydarzeniem w branży - nasze postępy obserwują potencjalni kupcy, jak i kontrahenci. Rynek bardzo dobrze przyjął te maszyny. Mamy więc podstawy do optymizmu - podsumował prezes.



Materiał nadesłany / Anna Koza, Adventure Media s. c.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz