czwartek, 4 czerwca 2015

"Abyśmy byli jedno". Procesja Bożego Ciała na ulicach Kuźni Raciborskiej [FOTO]

4 czerwca, w dniu Uroczystości Ciała i Krwi Pańskiej ulicami Kościelną, Strażacką, Placem Mickiewicza i Kozielską przeszli w czwartkowe przedpołudnie wierni z procesją do czterech ołtarzy polowych.





Procesja rozpoczęła się przy ołtarzu zbudowanym przez kuźniańskich ochotników przy remizie OSP, a zakończyła przy odrestaurowanym krzyżu z 1910, którego fundatorami było małżeństwo Augustyna i Franciszki Chorobów. Kończąc uroczystości Bożego Ciała, proboszcz kuźniańskiej parafii ks. dr Andrzej Pyttlik podziękował wiernym za liczny udział w uroczystości, po czym odniósł się do każdego z przygotowanych ołtarzy:

- Bóg zapłać wam, strażacy, którzy żeście ze swojego strażackiego węża utworzyli swojego rodzaju białą stułę na krzyżu. Biały kolor jest ubierany przez księży, kiedy jest uroczystość. Bóg zapłać wam, że jesteście z nami nie tylko w tym białym, złotym kolorze, ale że jesteście z nami wtedy, kiedy trzeba założyć stułę czerwoną, która oznacza czas cierpienia i wyboru... Bóg zapłać również za tę mozaikę ułożoną z hełmów strażackich.


- Drugi ołtarz - "Abyśmy byli jedno": On tak wiele nam mówi. Właściwie nie trzeba nic więcej dodawać. To serce ułożone z kwiatów... Abyśmy byli jedno, abyśmy nasze serca mieli jako te, które szukają jedności, jako te, które nie są przewrażliwione, bojące się upomnieć albo przyjąć jakiekolwiek upomnienie, ale by były sercami, które nieustannie próbują sklejać jedność... Jedność naszych małżeństw, relacji, sąsiedztwa, naszego kościoła, naszej parafii, naszego miasta.


- Przy trzecim aż się serce uśmiechnęło, kiedy ujrzałem "To nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem", a pod spodem, co może nie każdy zauważył, te ludzkie postacie różnych kolorów skóry, różnych ras... Bo to Bóg nas wybiera. I on tak naprawdę nie jest wybredny, on każdego z nas chce przygarnąć. Tę owcę dorodną, tę wydającą najpiękniejszy owoc, ale czasem i tę owieczkę kulejącą o sercu schorzałym bierze na ramiona, przygarnia i każdego z nas powołuje... Wszyscy mamy tworzyć jedną owczarnię.


- I wreszcie jesteśmy przy tym krzyżu, który był długi czas stawiany w moim sercu. Moim marzeniem było, że musi na nowo stanąć. I wcale nie ma być nowym krzyżem. Ma być krzyżem poskładanym z kawałków... Tym krzyżem wydobytym z ziemi, z błota... Nie ma być krzyżem, który mówi o nienawiści, złości i odwecie. Broń Boże! Nie ma być krzyżem, który przypomina i wypomina. Ma być krzyżem, który przypomina, ale uczy miłości. Ma być takim krzyżem, który stawiamy w naszym sercu, bo ten krzyż w naszym sercu i naszym życiu nieraz musi być na nowo stawiany, czasem z kawałków, czasem z odłamków... Tak, jak oblicze Matki Bożej, które było strzaskane... Może dlatego, żebyśmy pomyśleli, że ta Matka Boża ma mieć nasze oblicze. Albo inaczej: to w naszych obliczach ma być widoczne oblicze i twarz Matki Najświętszej. Ona zawsze będzie pod krzyżem i zawsze na Jezusa będzie wskazywała... Prosimy o pobożne "Ojcze Nasz" i "Zdrowaś" za dusze w czyśćcu... Tak w 1910 r. to zostało napisane... I kiedy przechodzić będziemy obok tego krzyża i, kiedy spojrzymy na niego, ten krzyż właśnie skłoni nasze serca do pobożnego "Ojcze Nasz", do pobożnego "Zdrowaś" za dusze śp. Augustyna i Franciszki Choroby, za dusze tych wszystkich, którzy najbardziej tego miłosierdzia potrzebują albo po prostu za nas, bo jesteśmy przecież u wrót naszej parafii. Wjeżdżając, módlmy się, aby nasza parafia była silna Panem Bogiem, silna miłością i jednością.


Uroczystości Bożego Ciała zakończyły się odśpiewaniem Te Deum i błogosławieństwem.


Bartosz Kozina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz