piątek, 15 sierpnia 2014

(Po)wojenne losy kapelanów wojskowych

Dzień 15 sierpnia to u nas nie tylko wielkie święto kościelne. To również Święto Wojska Polskiego. Ponieważ wśród kadry oficerskiej i w szeregach zwykłych żołnierzy ważną służbę (posługę) pełnili zawsze i spełniają nadal księża kapelani, to chciałbym przedstawić kilku, nieżyjących już, księży w mundurach wojskowych.



Okazja po temu szczególna, bowiem niedawno obchodzono w Polsce 82. rocznicę powstania zgromadzenia zakonnego, które obecnie funkcjonuje pod nazwą Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. Jak znaczącą rolę w wojsku odegrali księża chrystusowcy, to z pewnością zbadają i przedstawią historycy. Sądzę, że warto też wzbogacić program Roku abp. gen. Józefa Feliksa Gawliny i przedstawić sylwetki trzech księży-kapelanów wojskowych ze Śląska. Niestety, w dwóch przypadkach, ich życie zostało tragicznie przerwane przez złych ludzi.

Ks. płk Alojzy Dudek (1913-2006) urodził się 14 grudnia 1913 r. w Tychach. Jako młody człowiek wstąpił do zgromadzenia zakonnego pod nazwą Towarzystwo Chrystusowe. Po latach nauki, 3 czerwca 1932 roku przyjął święcenia kapłańskie. Ten fakt, jak i msza święta prymicyjna odprawiona w rodzinnych Tychach 6 czerwca 1932 r. stały się szczególnym wydarzeniem dla parafii, Tychów oraz dla Towarzystwa Chrystusowego. Bo oto, dzień po dniu dwaj młodzi tyszanie (drugim duchownym był Paweł Kontny, o którym poniżej), koledzy, stają się prymicjantami i obaj zaczynają jako księża pisać historię zasłużonego dziś zgromadzenia. Do służby kapłańskiej jadą daleko. Ks. Alojzy na Wołyń do Łucka, a ks. Paweł do Estonii.

Wojna zmusza obydwu do powrotu na Śląsk. Ale tutaj ks. Alojzy zostaje siłą wzięty do wojska niemieckiego, bo Hitler już włączył Śląsk do swojej III Rzeszy. Szeregowy Dudek z oddziałem sanitariuszy trafia na front wschodni. Tam dostaje się do sowieckiej niewoli. Ale okazuje się bardzo potrzebny na kapelana do tworzonej w Sielcach nad Oką polskich oddziałów wojskowych. Rozkazem dowódców zostaje kapelanem 3. Dywizji Piechoty im. R. Traugutta z awansem na stopień kapitana.


(ks. Alojzy Dudek - jeszcze jako major)

Miał szczęście, by wrócić do swoich. Od podstaw zaczął organizować wojskową służbę duszpasterską. Potem poszedł z tym swoim oddziałem w długą drogę pod Warszawę (lato 1944), Kołobrzeg, a stamtąd do Berlina. Odprawiał polowe msze św., pocieszał, spowiadał żołnierzy i... liczył ceremonie pogrzebowe. Jak kapelan na wojnie. Po drodze dostał awans na majora, odznaczenie - Krzyż Zasługi za pracę kapelana i inne medale. W wojsku polskim służył do 1948 r. Następnie został wikariuszem w Szczecinie, a potem proboszczem w parafiach na terenie Pomorza Zachodniego.

W 1960 r. otrzymał skierowanie do siedziby Towarzystwa Chrystusowego (w Ziębicach na Dolnym Śląsku) i funkcję Kierownika Grupy Misyjnej Tow. Chr. W tym uroczym miasteczku miałem szczęście spotkać i bliżej poznać czcigodnego kapłana i żołnierza. Tutaj chłonąłem, wprost, ciekawe opowieści o jego młodości, czasach kleryckich, o wojnie, która wchłonęła kapłana i rzuciła na szlak bojowy od Lenino do Berlina. Tutaj się dowiedziałem także o kolegach, współtwórcach dziejów Towarzystwa Chrystusowego, którym źli ludzie okrutnie przerwali nie tylko kapłańską służbę, ale i ziemski żywot. A ks. Alojzy swoją zakonną i kapłańską posługę "przeniósł" do czasów pełnej wolności swojej Ojczyzny. W okresie emeryckim dopadła go jednak ciężka choroba, przykuwając tego ruchliwego człowieka do czterech ścian klasztornej celi.

A ponieważ zawsze był człowiekiem towarzyskim, pogodnym i wszystkim życzliwym, to i w chorobie tych cech charakteru nie zatracił. Zainteresowania sportowe, trochę boks, ale bardziej piłka nożna, wypełniały wszystkie wolne chwile w życiu księdza Alojzego. Jako kibic i znawca dziejów sportu zadziwiał wielu specjalistów. Zmarł 29 czerwca 2006 roku. Spoczywa na Cmentarzu Komunalnym w Ziębicach w Kwaterze Współbraci Towarzystwa Chrystusowego. A swój szlak bojowy od Sielc do Berlina opisał i można ten opis przeczytać w internecie (kosciolgarnizonowy.pl - ks. płk A. Dudek). Pod tym adresem znajdują się też wojenne wspomnienia ks. płk. Wilhelma F. Kubsza, kapelana I Dywizji im. T. Kościuszki.

Ks. Paweł Kontny (1910-1945) urodził się w Paprocanach (obecna dzielnica Tychów) na Górnym Śląsku, 29 czerwca 1910 r. Już jako 7-letni chłopiec stracił ojca i jak tylko mógł, zawsze pomagał matce w zarobkowaniu na utrzymanie materialne rodziny. Po maturze w 1932 r. (Gimnazjum w sąsiednim Mikołowie) rozpoczął roczny nowicjat zakonny, a po nim złożył uroczyste śluby zakonne (jako jeden z pierwszych kandydatów w Towarzystwie Chrystusowym).

Po studiach teologicznych w Poznaniu, 3 czerwca 1939 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk ks. kardynała Augusta Hlonda. Mszę świętą prymicyjną odprawił w kościele p.w. św. Marii Magdaleny w Tychach.

(ks. Paweł Kontny)

Zgodnie ze statutem swojego zgromadzenia zakonnego został skierowany do Kivioli (Estonia) do posługi duszpasterskiej emigrantom polskim. Wybuchła jednak wojna. Jako duchowny, ale i patriota chciał dostać się do polskiego wojska i pełnić służbę kapelana. Okazało się to niemożliwe. Polskie struktury wojskowe były już w organizacyjnej rozsypce. Około połowy września 1939 r. dojechał do swojego seminaryjnego kolegi chrystusowca ks. Alojzego Dudka do Łucka. W końcu października obydwu kapłanom udało się szczęśliwie powrócić do rodzinnych Tychów i nie wpaść w ręce sowieckich politruków. Ks. Paweł rozpoczął posługę duchową w swojej parafii. Nie podpisał jednak hitlerowcom tzw. Deutsche Volksliste, za co został aresztowany przez okupantów. Przyjaciele zdołali go jednak wyciągnąć z więzienia. Schronił się na parafii w pobliskich Lędzinach jako wikariusz.

Sowiecka Armia Czerwona wkroczyła do Lędzin 28 stycznia 1945 r. W cztery dni później "oswobodziciele" zastrzelili na ulicy ks. Pawła za obronę czci miejscowych kobiet. Z zeznań naocznych świadków wynika, że:  "[...] Ks. Paweł widział, jak na ulicy "krasnoarmiejcy" próbują wepchnąć do swojego auta dwie młode mieszkanki Lędzin. Założył na rękę biało-czerwoną opaskę, którą w tym czasie przy sobie nosił i wdał się w rozmowę z sołdatami. Kobiety wykorzystały odwróconą od siebie uwagę napastników i zbiegły. Żołdak wyciągnął pistolet, grożąc nim kapłanowi. Ks. Paweł znał siłę swoich młodych nóg i podjął próbę ucieczki. Ale strzały były celne...".

Nie dał się wrogom. Pomógł wielu osobom w latach 1939-45. Zabili go "wyzwoliciele".

Ks. Rudolf Marszałek (1911-1948) urodził się w Bielsku-Białej. Jako aktywny harcerz w roku 1928 wziął udział w Światowym Zlocie Skautów w Cambridge. Trzy lata później, będąc już po maturze, wstąpił do wojska i po kursie oficerskim otrzymał stopień podporucznika.

W 1932 roku wstąpił do tworzącego się (w Polsce) zgromadzenia zakonnego - Towarzystwa Chrystusowego dla Polaków za Granicą. Po studiach teologicznych w zakonnym seminarium (Poznań), wiosną 1939 r. otrzymał święcenia kapłańskie. A zaraz po nich powierzono ks. podporucznikowi obowiązki kapelana 58. pułku piechoty.

 (ks. Rudolf Marszałek)

Po zajęciu Polski przez hitlerowskie Niemcy, włączył się do tworzenia na Podbeskidziu tajnej patriotycznej Organizacji Orła Białego. Aresztowany przez Gestapo zdołał się uwolnić. Pracował wtedy jako wikariusz w Dziedzicach. Nie przerwał jednak działalności konspiracyjnej, pełniąc obowiązki kapelana oddziału Armii Krajowej. Oddział ten wszedł następnie w struktury partyzanckie Narodowych Sił Zbrojnych.

W grudniu 1946 roku ks. R. Marszałek został aresztowany przez funkcjonariuszy ówczesnego Urzędu Bezpieczeństwa. Wiadomo, jak i z kogo tworzono wtedy sądy wojskowe w Polsce. Wyrokiem takiego właśnie sądu ksiądz podporucznik Rudolf Marszałek został w 1948 r. skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano.

Jan Kluska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz