wtorek, 5 lutego 2013

Leśna głusza w miejsce szkolnych ławek

2 lutego uczniowie Szkoły Podstawowej oraz Gimnazjum w Kuźni Raciborskiej szkolne ławki zamienili na leśną głuszę, a konsole i telewizory przegrały z survivalem.





19 uczennic i uczniów kuźniańskich szkół wraz z nauczycielami - Tomaszem Jabłonką, Arkadiuszem Mrozem oraz Wojciechem Gdeszem, wzięło udział w nocnych zajęciach na terenie lasów Nadleśnictwa Rudy Wielkie. Zimowa noc spędzona w lesie, sama w sobie, jest dla młodego człowieka wyzwaniem i spotkaniem z przygodą. Ta przygoda wiązała się również z przekazaniem wiedzy i umiejętności radzenia sobie w sytuacji stresowej, zasad działania w grupie, umiejętności ratowniczych, nawigacyjnych, miała nauczyć szacunku do przyrody. To także nawiązanie do apelu Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, aby uczcić pamięć powstańców styczniowych 1863 roku. Uczniowie uczyli się orientacji w terenie za pomocą mapy i busoli, korzystania z GPS, przygotowania schronienia z pałatki wojskowej, odżywiania się  w warunkach survivalu, ratownictwa i pomocy przedmedycznej.




Inspiracją było tutaj raciborskie spotkanie z wybitnym podróżnikiem i eksploratorem Jackiem Pałkiewiczem. Wskazał na survival jako doświadczenie silnych emocji, osiąganie i przekraczanie granic, realizowanie przedsięwzięć w ekstremalnej formie, które pozostawiają głęboki ślad w człowieku i zmieniają jego psychikę.



Jak mówią pomysłodawcy tego wydarzenia - Tomasz Jabłonka oraz Wojciech Gdesz - nauczyciel nie może być przecież tylko panem z drugiej strony biurka. Wspólny wysiłek, rozmowa, żarty przy ognisku - wszystko to integruje, pomaga nauczycielowi wskazać młodym na to, co ważne, istotne. To metody sprawdzone, najlepsze - jednak ostatnio, nie wiedzieć czemu, zapomniane. To nie jest jednorazowa akcja, a raczej mały krok do przodu. W kuźniańskiej szkole podstawowej działa koło turystyki rowerowej. W ubiegłym roku przejechaliśmy rowerami po tutejszych lasach z młodzieżą ponad 500 km. Szkoła musi być miejscem przyciągającym uczniów. Nauczyciel, wychowawca ma też odkryć w młodych wolę przygody, pokazać młodym, że istnieje wesoły świat bez wspomagania.



Zajęcia survivalowe, pomimo trudnych warunków pogodowych, odniosły pełen sukces. 15 km marszu z plecakiem, zakładanie obozowiska, rozpalanie ognia - wszystko to kazało zapytać uczniom, kiedy następna lekcja? Szczególne podziękowania dla pani Sabiny Chroboczek-Wierzchowskiej oraz Nadleśnictwa Rudy Wielkie za pomoc w organizacji rajdu.

TJ

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Brawo! I najważniejsze,że nie skończyli tak, jak dwa survivalove
żółtodzioby z Wrocławia na "robieniu pięniędzy" w Bieszczadach.

Anonimowy pisze...

Bardzo fajna inicjatywa ze strony nauczycieli,młodzież potrzebuje uwagi a przy okazji takich survivalowych warunków uczy się samego siebie przy czym czuje się odpowiedzialny za innych również,cały ten projekt pomaga w integracji z otoczeniem i mowa tu nie tylko o przyrodzie:)Brawo dla Panów za pomysł i oby tak dalej i częściej;) pozdrawiam-rodzic

Anonimowy pisze...

Kiedyś, w latach 70-tych i 80-tych na Schlossberg-u czyli na Górze Zamkowej co roku w czasie wakacji odbywały się obozy z sąsiedniej wioski - dla młodzieży z OSP Ruda Kozielska pod namiotami i w warunkach poligonowych. Pomysł moim skromnym zdaniem warto odkurzyć. Nie musi to być akurat OSP ale generalnie młodzież. Frajda niebywała.

Anonimowy pisze...

brawo P.Tomku Wojtku i Arku podoba mi się wasze zaangażowanie w prace z młodzieżą postawa godna naśladowania
rodzic

Prześlij komentarz