sobota, 26 stycznia 2013

Tak nadeszła do Rud wolność

W związku z przypadającą dzisiaj 68. rocznicą wkroczenia wojsk radzieckich do Rud w trakcie II wojny światowej, przypominamy tamte chwile. Ważne bowiem jest to, aby o takich historycznych zdarzeniach przyszłe pokolenia pamiętały po wsze czasy.




Powinno tak być dlatego, że jednym z najważniejszych elementów tożsamości narodowej społeczeństwa jest jego historia. Dobra, czy też zła - ale prawdziwa. Wśród żyjących pozostało już niewielu tych, którzy pamiętają wszystko to, co zdarzyło się na naszej ziemi 68 lat temu, tj. w trakcie końcowych miesięcy II wojny światowej, kiedy to wojenny front przesuwał się na zachód. Naszym zdaniem, prawdę o tych czasach, trzeba bardzo wyraźnie wyartykułować i dobrze ją zapamiętać oraz przekazać młodym pokoleniom. Jest tak dlatego, że przez wiele lat powojennej Polski, prawda ta była przedstawiana w sposób nieprawdziwy. Prowadziło to wówczas do wypaczania kart historii tej ziemi - rudzkiej ziemi.

Zbliżał się front

W Rudach i okolicy do dzisiaj pozostały świadectwa tamtych czasów. Kapitalnym tego przykładem były do niedawna ruiny rudzkiego kompleksu klasztorno-pałacowego i nasz rudzki kościół, które dzisiaj nabrały już innego wymiaru, niż było to jeszcze całkiem niedawno. To właśnie one były naocznymi świadkami, a zarazem ofiarami tych wydarzeń i najboleśniej jak tylko było można zostały nimi dotknięte.

Korzystając z tego, co pamiętają ludzie starsi oraz z tego, co zostało o tych czasach zapisane i zarchiwizowane w domowych archiwach, pragnę przedstawić naszym Czytelnikom prawdę o tamtych czasach. Postanowiłem przedstawić same "suche" fakty, które to zostały zapisane w pamięci tych, którym Bóg dał przeżyć te wydarzenia, bez jakiegokolwiek wyciągania wniosków. To pozostawiam naszym Czytelnikom. Myślę, że osoby, które w tych wydarzeniach uczestniczyły potwierdzą je, zaś ludzie młodzi przyjmą je jako przekaz do kart historii od ludzi starszych.

W styczniu 1945 roku Rudy były wioską, jak wiele innych na Górnym Śląsku, należącą do ówczesnego państwa niemieckiego. W te styczniowe dni, mieszkańcy Rud z pełnym niepokojem spoglądali w kierunku wschodnim. Wieczorami, na niebie widoczne były błyski i łuny, słychać było zbliżające się odgłosy ognia artyleryjskiego. Z dnia na dzień, zjawiska te nasilały się i postępowały w kierunku naszej miejscowości - był to oczywisty dowód na to, że zbliża się front. Mieszkańcy Rud zastanawiali się, co robić. Pozostać, czy też uciekać przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Przed ludźmi pojawiła się wizja pozostawienia całego dorobku życia i opuszczenia swoich rodzinnych ziem. Mnożyły się kolejne pytania - jak w te mroźne dni i noce, udać się na drogi przepełnione uciekinierami wojskowymi i cywilnymi, wraz ze swoimi dziećmi, dobytkiem i całym żywym inwentarzem.

Większość mieszkańców Rud nie była związana z dawnym reżimem i pozostała w swoich domach - myśląc, że zbliżające się wojska radzieckie, to też ludzie.

Nadszedł 26 stycznia 1945 roku

W godzinach nocnych, w związku z tym iż od strony Sośnicowic, Bargłówki i Przerycia most na rzece był wysadzony, wojska radzieckie skierowały się wzdłuż rzeki w stronę Brantolki. Tam jednak okazało się, że most na Brantolce był zaminowany, co wpłynęło na to, że zajęcie Rud opóźniło się.

Około godziny 6:15 rano, ówczesny ksiądz proboszcz Emil Jatzek, który nie opuścił swoich parafian, odprawił z kilkoma wiernymi ostatnią mszę we wspaniałym rudzkim kościele. W trakcie tej mszy, wojska radzieckie wkroczyły już do Rud i znajdowały się w okolicy mostka obok dzisiejszej betoniarni.

A wraz z nim radzieckie czołgi

Przed radziecką kolumną pancerną, która ruszyła z Brantolki został wysłany żołnierz niemiecki. Kiedy brakło mu sił, aby przed kolumną biec, upadł i został stratowany przez nadjeżdżające czołgi. W chwili wkraczania wojsk radzieckich do Rud, na rynku znajdowało się kilku żołnierzy niemieckich z oddziałów samoobrony z lekkim uzbrojeniem. W rejonie rudzkiej poczty, na ulicy Raciborskiej pojawił się czołg niemiecki, któremu udało się zniszczyć pierwszy tank kolumny radzieckiej, po czym szybko wycofał się do lasu. Żołnierze, którzy zginęli w tym czołgu zostali pogrzebani w miejscu, gdzie stał pomnik Eichendorfa przed szkołą. Jedyna niemiecka kanonierka przeciwczołgowa, która znajdowała się na południowym skrawku lasu Rud, została zniszczona przez radziecki pocisk. Losy załogi kanonierki są nieznane.

Żołnierze, którzy dostali się do niewoli radzieckiej stracili życie. I tak np. na Przeryciu poddało się czterech młodych żołnierzy. Dzień później mieszkańcy znaleźli ich ciała z ranami postrzałowymi z tyłu głowy. W samych Rudach do ostrej walki doszło na ul. Polnej, gdzie w domku zabarykadowało się trzech żołnierzy niemieckich. Po ciężkich walkach wojskowych ujęto, zastrzelono, a dom został spalony.

Na ulicy Rybnickiej, w domu znajdowała się stacja łącznościowa. Jej obsługa również została zabita, a dom spalony. Na polach przy ul. Cegielskiej, obok ujęcia wodnego zostało zastrzelonych 16 żołnierzy niemieckich. Na moście kolejowym na stacji Paproć - troje żołnierzy zginęło od strzałów w tył głowy, po czym zostali wrzuceni do rzeki. W parku młodziutki żołnierz poddał się, prosząc na kolanach radzieckiego oficera o litość. Został z zimną krwią zastrzelony.


W kilka dni po zajęciu Brantolki z powodu bardzo silnych mrozów i panującego zimna oraz głodu, z lasu wychodzili zmarznięci, wygłodniali żołnierze niemieccy, bez broni w grupkach kilkuosobowych. W sumie było ich 35-40 osób. Wszyscy zostali zatrzymani, po czym zastrzeleni. Przed śmiercią musieli sobie wykopać grób na ciała. Wśród zabijających był również radziecki komendant rezydujący na Brantolce. Jednemu z niemieckich żołnierzy udało się zbiec z niewoli, lecz wkrótce po tym został schwytany, po czym zastrzelił go sam komendant, postrzegany przez żołnierzy jako alkoholik.

Poza tymi przypadkami, zdarzały się jeszcze większe okrucieństwa. W parku znaleziono rozebrane zwłoki żołnierza niemieckiego ze spalonym podbrzuszem. W okolicy Stodół dwóch żołnierzy zostało schwytanych, zawinięto ich w koce, oblano benzyną i żywcem spalono. Zdarzało się, że żołnierzy przywiązywano do konia, po czym strzałami z karabinu go płoszono. Stosowano również okrutniejsze metody zabijania, takie jak wydłubywanie oczu i dobijanie kolbą karabinu.

Na terenie Rud żołnierze radzieccy zabili również wiele osób cywilnych, znane są ich dane osobowe. Jako metody zadawania śmierci wybierano: przecinanie żył i powieszenie. Wiele ofiar stanowiły dzieci i nieletni. W trakcie przejścia frontu przez Rudy, wykradziono i spalono 47 budynków wraz z kościołem i zamkiem.

W kilka dni po wkroczeniu wojsk radzieckich do naszej miejscowości, wszyscy mężczyźni w wieku 17-55 lat musieli zgłosić się do 14-dniowych robót i marszu do Łabęd koło Gliwic. Tam znajdował się obóz zbiorczy dla jeńców. Wszyscy, którzy tam trafili, zostali wywiezieni do Związku Radzieckiego do Zagłębia Donieckiego Donbas. Wielu z nich do Rud nie wróciło nigdy.

Ci, którym udało się po wielu latach wrócić, byli tak chorzy, iż niebawem zmarli.

Kiedy wojska radzieckie odeszły do Raciborza...

Kiedy przesuwający się front zatrzymał się w rejonie Raciborza, w Rudach powstał punkt zbiorczy wojsk radzieckich.

Wszyscy mieszkańcy Rud musieli opuścić swoje domostwa i ewakuować się w stronę Brantolki i Stanicy. Na ulicach dojazdowych ludzie natrafiali na duże kolumny czołgów, artylerii i piechoty. Szli w kierunku zachodnim.

Na niebie można było zaobserwować codziennie duże ilości radzieckich samolotów, które bombardowały Racibórz.

Taka sytuacja trwała aż do wiosny, do Świąt Wielkanocnych. Wtedy to wojska radzieckie wkroczyły do Raciborza. Dopiero teraz okoliczna ludność mogła wrócić do swoich domów.

To, co ludność zastała w swoich domach lub ruinach po powrocie do Rud, graniczyło z okropnością. Rudy były spalone i rozkradzione. Wszędzie leżały bomby, amunicja i granaty. Natrafiono na rozkładające się szczątki żołnierzy, cywilów i zwierząt. W Rudach zapanował wielki głód. Nie było żadnego zaopatrzenia w żywność. Brakowało wszystkiego - od zboża po odzież. Wszystkie magazyny stały się własnością wojsk radzieckich. Panujący głód stał się przyczyną śmierci wielu ludzi, zwłaszcza osób starszych. W tym czasie wielką pomocą dla ludzi służyli: ks. proboszcz Emil Jatzek, doktor Eugeniusz Wyrwoł oraz zakonnice z rudzkiego szpitala. Te osoby w tych trudnych chwilach, ani na chwilę nie opuściły swoich współmieszkańców i parafian. Tak to nadeszła do Rud "wolność" Teraz z perspektywy długiego czasu, każdy z nas może ocenić we właściwy sposób, to co działo się w Rudach 68 lat temu.

Musimy wyciągnąć z tej lekcji historii wnioski, po to, aby ludzie ludziom już nigdy nie zgotowali takiego losu. Pamiętać należy również o tym, że prawda zawsze wyjdzie na jaw, bowiem zalega głęboko w naszych sercach i sumieniach. Jest to tylko kwestia czasu. Szkoda tylko tego, że ta lekcja historii dotknęła naszych bliskich, z których wielu już nigdy za życia nie zobaczymy, bo ktoś im je odebrał.    

Manfred Wrona

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nieźle, jak na kogoś kto nie pochodzi z Rud.Byłoby bardziej wiarygodne aby te wspomnienia opisał nasz a nie obcy.

Niemiecy żołnierze też nie należeli do altruistów ,zwłaszcza ci którzy pacyfikowali Warszawę.Miejmy nadzieję, że to co pan pisze pomoże w resecie stosunków Polsko-Rosyjskich i nie spowoduje nowych uprzedzeń w stosunku do zwykłych ludzi mówiących innym językiem.Miałem nieprzyjemność ostatnimi czasy rozmowy z człowiekiem nienawidzącym Żydów mimo, że osobiście nie znał żadnego.

Anonimowy pisze...

Cieszmy się, że przyby nam w Gminie nowy lokalny historyk.Trzeba o totalizmach politycznych (nazizm ,hitleryzm ,komunizm,stalinizm)o sześciu latach wojny i okupacji,o okrutnych dniach frontowych
pisać,pisac uczyć młodych.Okrucieństwo wojny polega nie tylko na strasznych cierpieniach ludzi,na masowym uśmiercaniu.Zniszczone budynki dały się wnet odbudować.Szkody poczynione przez wojnę w psychice ludzi (nawet kilku generacji) trwają przez dziesiątki lat. Czasem i dłużej. I to jest też straszne. Dzięki .Panie Manfredzie!(Jan-Ka)

Anonimowy pisze...

Nie byłoby tego artykułu, gdyby Niemcy w latach 1933-1945 mieli więcej rozumu a mniej apetytu na ziemie polskie i...całej Europy.
No i tych cierpień by nie było.Tak skończy każdy agresor..Tak prawda
zawsze wyjdzie na jaw. I w tym autor ma rację.Wszyscy ludzie w zaatakowanych przez hitlera krajach mieli swoich bliskich,których po przejściu adolfowych hord już nie zobaczyli. A potem przyszli krasnoarmiejce....Kto potrafi muśleć -niech wyciąga wnioski!

Anonimowy pisze...

Prawda o historii oraz interpretacja "faktów" w ustach rządzących jest zwykle bardzo subiektywna.Pamiętam tytuły czasopism z przed lat kilku typu :"Prawda" lub "Trybuna Ludu"itd.Tym razem trybun (tyle że nie ludu)zabrał się za historię Rud w sposób podobny do tego, co trybunka(też nie ludu) zrobiła z aktualnym opracowaniem na temat Kuźni Raciborskiej.Na szczęście "Pamiętać należy również o tym, że prawda zawsze wyjdzie na jaw, bowiem zalega głęboko w naszych sercach i sumieniach. Jest to tylko kwestia czasu"
pozdrawiam
Ślązak i Europejczyk

Anonimowy pisze...

Her Manfred Wrona nie pochodzi z Rud i nie ma moralnego prawa rozprawy z Naszą historią.Swoją drogą styl pisania (grafomańskie popisy ) i aktualne sprawowania włądzy przypomina upiory przeszłości o której mowa w popełnionym artykule.Chciałbym również zapytać kogo pan reprezentuje pisząc :"Naszym zdaniem, prawdę o tych czasach, trzeba bardzo wyraźnie wyartykułować i dobrze ją zapamiętać "

Ślązak ,Europejczyk

Anonimowy pisze...

jestem w szoku...ale to wszystko spotkało tych dobrych Niemców, a nie tych od obozów zagłady?

Anonimowy pisze...

Na "naszracibórz" jest już 120 komentarzy do tego "utworu" :http://www.naszraciborz.pl/site/art/5-styl-zycia/14-historia/26817-ii-wojna-swiatowa-na-ziemi-raciborskiej--tak-nadeszla-do-rud-wolnosc---.html

Anonimowy pisze...

Jak to jest, że „niby autor” w/w tekstu pełni funkcję przewodniczącego Rady Kuźnia Raciborska a nie stosuje się do podstawowych praw w redagowaniu cudzego tekstu. Nie wspominając skąd i jakie przypisy zostały wykorzystane. Już niektórzy przyzwyczaili się do bełkotu na portalu „znadRudy” i faktu otwartego zżynania cudzych tekstów i podpisywania się, jako własny. Za takie procedury są odpowiednie paragrafy? No tak urzędników to nie dotyczy. Proponujemy, aby autor podpisywał się jako „Plagiator” przy następnych artykułach.

Anonimowy pisze...

do anonima z 1 lutego godz. 08.41: twoja wiedza jest porażająco błędna. Ale jak ci z nią dobrze .... . Ciekawe tylko skąd ty ja czerpiesz? Czyzby maleńki kompleksik ????

Anonimowy pisze...

Najlepiej to krytykować bo samemu napisać to trudno.Ja bardzo chętnie przeczytałem za co dzięki autorowi.

Anonimowy pisze...

W lipcu 1941 roku Zw Radziecki zwrócił sie kanałami dyplomatycznymi do rządu niemieckiego z propozycja podpisania konwencji dot. humanitarnego traktowania ludności cywilnej na terenach objetych wojną. Rząd niemiecki nie odpowidział na ta propzyje mając oczywiscie pewność wygrania wojny. Jak zachowywali się niemieccy zołnierze na terenie Rosji to wiadomo ( spalono ok 5mln gospodarstw rolnych, ok 3mln mieszkań i wymordowano kilkanascie milionów cywili)
Wojska radzieckie w roku 1945 brały krwawy odwet na Niemcach, w tym na ludności cywilnej. Inaczej mówiąc za te represje ludność powinna "podziękować" niejakiemu Adolfowi i jego bandzie.
Sprawdziło sie stare powiedzenie" Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie"

Anonimowy pisze...

Super w pełnni podzielam pogląd autora- i niejedno słyszałem gorszego z ust moich rodziców i nie tylko ! A więc jednak Rudy to napewno nie była i nie jest Polska ! A pewnie wszyscy którzy Go krytykują to Ci zza Buga- Jak długo będziecie pragnąć jeszcze niewiadomego odwetu ?

Prześlij komentarz