środa, 22 sierpnia 2012

Nasz Gienek z Monachium

Po niemiecku - Eugen aus München. Tego niezwykłego sportowca miałem okazję poznać - na równie niezwykłym spotkaniu towarzyskim o kryptonimie "50 i 44". Więc informuję o spotkaniu grupy absolwentów kuźniańskiej podstawówki sprzed 44 lat, którzy w maju br. chcieli uczcić 50. rocznicę przystąpienia do I Komunii Świętej.

To spotkanie miało więc najpierw charakter religijny, a potem dopiero towarzyski. Mszę św. odprawił proboszcz ks. dr Andrzej Pyttlik. W jubileuszowej mszy świętej uczestniczyła też grupa tegorocznych neokomunikantów, którzy złożyli Jubilatom życzenia i kwiaty. Z zaproszenia organizatorów skorzystała, mimo złego stanu zdrowia, bardzo wzruszona podziękowaniami pani Elżbieta Chroboczek, zasłużona, długoletnia parafialna katechetka.


Dawna ósma klasa z grupą nauczycieli

Część religijną uroczystości przygotowała pani Małgorzata Waga. A klasa VIII "a" sprzed 44 lat (B. Kuśka przypomniał tę profetyczną mickiewiczowską liczbę) po mszy świętej spotkała się ze swoimi nauczycielami w lokalnej kawiarence. I tutaj dawni szkolorze dowiedzieli się, że są wśród nich już liczni emeryci - np. górnik B. Kuśka, mgr inż. górniczy Marian Jordan, albo organizatorka spotkania Krystyna Kruszelnicka (z domu Skorupa), społecznicy i działacze samorządowi jak np. Wojciech Kudla, ale są także założyciele dobrze prosperujących firm jak np. mgr inż. Janusz Raczyński i Jan Kasprzyk. Przyjechali koledzy klasowi z Opola i Grodkowa, a kilkoro nawet zza granicy, np. Christine Janosch - pracownica międzynarodowej firmy przemysłowej, handlującej swoimi wyrobami na terenie Niemiec, Polski, Czech i Słowacji, Krystyna Fraś i wspomniany już Eugen Kanzi. W indywidualnych (obowiązkowych) opowieściach o sobie każdy był tutaj równie ważny dla każdego. Wspominanie lat szkolnych trwało więc bardzo długo.

Ponieważ 2012 jest rokiem Euro - piłkarskim oraz Igrzysk Olimpijskich, wybrałem do szerszej prezentacji Czytelnikom "tylkokuznia.info" właśnie sportowca.


Ważna pamiątka Eugeniusza Kanzi

Eugen Kanzi - kuźnianin z urodzenia, od wielu lat mieszka ze swoją Frau i nastoletnią córką w Monachium. Jest tam specjalistą od artykułów żywnościowych, doradza i zaopatruje w wiktuały grupę szkolnictwa specjalnego. Na spotkanie do Kuźni Raciborskiej - jak mówi - przyjechał z wielką radością. Wspomnieć dzieciństwo, młodość oraz radosne przeżycia. Przywiózł też swoje małe, ale ważne, pamiątkowe zdjęcie sprzed 50 lat. Pierwszokomunijne!

Organizatorka spotkania posłała tę fotografię wzdłuż biesiadnych stolików z prośbą o rozpoznanie osoby fotografowanej. Wśród dwudziestu odpowiedzi tylko dwie były poprawne. Czas zrobił swoje. A Eugen zafascynował zebranych opowieściami o uprawianej dyscyplinie sportowej. Powiedział m. in.: "Jestem tu dzisiaj z Wami i chyba dzięki temu jeszcze żyję, że nie porzuciłem swoich sportowych pasji, nawet po tak ciężkiej operacji chirurgicznej, jak całkowite wycięcie żołądka. Sport pomógł mi wrócić do zdrowia i do pełnej sprawności fizycznej...".

Po takich fascynujących informacjach poprosiłem Gienka o jego adres mailowy. Potem już z internetu uzyskałem załączone poniżej (zdjęcie z trasy trójboju oraz wiadomości, że ten prawie 60-letni sportowiec należy nadal do czołówki bawarskich triathlonistów w swojej grupie wiekowej). A jest to sport trudny i mało widowiskowy. Dyscyplina dla wyjątkowo twardych i wytrwałych (pływanie 1,5 km, jazda rowerowa 40 km i 10 km biegu - taki jest dystans olimpijski). Więc choćby nasi "kopacze piłki" wyszli w Euro ze swojej grupy, choćby nasi olimpijczycy zdobyli w Londynie dwa razy więcej medali, to dla mnie ważniejsze będą sukcesy "naszego" Gienka Kanzi. A triathlonistka Ewa Bugdoł z Rud może skorzystać z doradztwa swojego byłego "ziomala" i bardzo już utytułowanego zawodnika.


Gienek na kolarskim odcinku trójboju

Zaś za wszystkie opisane tutaj przeżycia uczestnicy spotkania, jeszcze raz dziękują Komitetowi Organizacyjnemu, który Krystynie pomagał w składzie osób: Maria Salwiczek, Jadwiga Jurusik, Krystyna Janosch i Bernard Kuśka.


Eugeniusz Kanzi i Krystyna Janosch

Oby w gminie było więcej takich, którym "chce się chcieć" organizować pożyteczne spotkania.

Jan Kluska

Od redakcji:
Autor jest emerytem, byłym nauczycielem ZSZ, potem Technikum, długoletnim dyr. Szkoły Podstawowej, Zbiorczej Szkoły Gminnej, pierwszym dyr. oraz twórcą programu resocjalizacyjnego w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Kuźni Raciborskiej.

1 komentarz:

lol pisze...

Komentarz usunięty przez administratora z powodu naruszenia regulaminu.

Prześlij komentarz