poniedziałek, 20 grudnia 2010

W. Cęcek: To były moje ostatnie wybory

- Wybory samorządowe 2010 mamy już za sobą. Jak oceni Pan kampanię wyborczą?
- Myślę, że była to spokojna kampania. Nie mogę natomiast tego samego powiedzieć o debatach, które - uważam - były bezcelowe. Nie przyniosły one efektu, by poznać kandydata. Raczej były podyktowane tym, aby zniechęcić społeczeństwo do danej osoby i przedstawić go w negatywnym świetle. Tak to postrzegam i myślę, że to spełniło swoje zadanie.

- Mimo, że ponownie ubiegał się Pan o fotel burmistrza, nie udało się osiągnąć zamierzonego celu. Co - Pana zdaniem - mogło zaważyć na przegranej?
- Jeśli chodzi o same miasto - Kuźnię Raciborską - to mieszkańcy dostrzegli, że przez najbliższe cztery lata miejscowość znajdzie się z boku całej polityki, będzie z dala od spraw inwestycyjnych. Ludzie zdawali sobie z tego sprawę i głosowali tak, by poprawić tą sytuację. Inaczej sprawa wyglądała w środowiskach wiejskich, a szczególnie w Rudach. Tam zdecydowany atak poszedł na to, by zrobić maksymalnie dobrą robotę dla obecnego, urzędującego burmistrza, przedstawiając jednocześnie w negatywnym świetle moją osobę i myślę, że się to udało. To był akurat ten właściwy kierunek grupy, która była przeciwna mojej osobie.
 
- Frekwencja w wyborach nie należała do wysokich. Co więcej - w II turze wyborów zagłosowało jeszcze mniej ludzi niż w pierwszej - niespełna 1/3 mieszkańców gminy. Co wpłynęło na tak niskie zainteresowanie wyborami na burmistrza?
- W II turze zawsze była niska frekwencja. To wynika z tego, że kandydaci do Rady są już wybrani i pojawia się brak zainteresowania tym, co będzie dalej. W II turze ludziom się już często nie chce głosować. Dostrzega się pewnego rodzaju przesilenie, w związku z czym logiczne jest to, że II tura będzie niższa. Aczkolwiek, gdyby zmobilizowano siły i w II turze poszła by zagłosować taka sama grupa, jak w I turze, to wyniki wyborów mogły by być inne.

- Do Rady Miejskiej dostało się tylko dwóch kandydatów z Pana listy. To mniej niż cztery lata temu. Jak zatem oceni Pan układ sił politycznych w nowej Radzie?
- Zgadza się, weszło o trzech radnych mniej. Gdybyśmy jednak zsumowali wyniki, to ilość uzyskanych głosów przez kandydatów z naszego ugrupowania jest zdecydowanie wyższa. Natomiast głosy się rozdzieliły i - niestety – układ teraz będzie absolutnie jednostronny. Nie będzie można liczyć właściwie na nic. Decyzje będą z góry zaplanowane i podniesienie ręki podczas głosowania będzie miało niewielkie znaczenie. Po prostu wszystko będzie wcześniej ustalone.

- Czy - mimo przegranej - będzie Pan przyglądał się działalności pani burmistrz i radnych? Czy - w przypadku dostrzeżenia jakichś niepokojących sygnałów - będzie Pan podejmował jakieś działania i - wzorem Pawła Machy - komentował wydarzenia?
- Myślę, że nie będę chciał być w jakiś sposób jakąś agresywną opozycją czy jakimś człowiekiem, który wnosi destrukcję do działań Rady. Natomiast zdecydowanie będę chciał uczestniczyć w życiu politycznym naszej gminy. Chociażby z uwagi na to, że jest jakaś obawa, iż coś nas minie, że nie będziemy wiedzieli o tym, co się dzieje. Bo przecież niewiele również dowiadywaliśmy się w poprzedniej kadencji, mimo że w ugrupowaniu było więcej naszych radnych. A teraz - jak zaznaczyłem - będą to już zupełnie jednostronne decyzje i jednostronne wypowiedzi, także musimy zwracać na to baczną uwagę.

- Na forach internetowych pojawiają się rozmaite wpisy dotyczące Pana kandydowania. Co niektórzy sugerują nawet, że za cztery lata znów stanie Pan do walki o fotel burmistrza. Proszę powiedzieć, czy zdecyduje się Pan na ten krok w 2014 r., czy wprost przeciwnie - kończy pan swoją przygodę z politykę samorządową?
- Jednych może rozczaruję, inni będą z tego na pewno zadowoleni. Absolutnie, nie będę brał już udziału w takim wyścigu. Były to moje ostatnie wybory. Jeśli zdrowie pozwoli, to będę chciał uczestniczyć w życiu publicznym, ale już nie jako kandydat na burmistrza. To już jest poza mną. Jeśli będzie taka możliwość i znajdzie się młoda osoba, która zechce kandydować, mogę pomóc w promocji takiego człowieka. W takim układzie mogę się angażować, natomiast wybory mnie już nie interesują.

Rozmawiał: Bartosz Kozina

9 komentarzy:

ja pisze...

szkoda,ze nie wygral

Blokers pisze...

Całe szczęście, że nie wygrał:)

FREDDY pisze...

Blokers masz racje

janek pisze...

Blokers i FREDDY macie słuszną rację że nie wygrał bo było by głupota tracić czas na takich deb...i jak wy sami sobie odpowiedzcie a co takiego zrobiła wasza pani przez 4 lata do Kuźni no bo do rud wiadomo wiele zrobiła i zrobi jeszcze a takie oszołomy jak wy powinni pysk trzymać na kłódkę

młody pisze...

No i jedyna słuszna decyzja w ciągu ostatnich lat panie Cęcek, po takim blamażu na ostatniej debacie innej decyzji pan podjąć nie mógł.

obserwator pisze...

Najpierw cytat: "To wynika z tego, że kandydaci do Rady są już wybrani i pojawia się brak zainteresowania tym, co będzie dalej. W II turze ludziom się już często nie chce głosować. " A co z tymi osobami, dla których żaden z kandydatów nie był właściwy na burmistrza? Właśnie ci - tak jak ja - nie poszli, ponieważ nie mieli możliwości wyboru.

korwin pisze...

Wituś wstydu oszczędź. I tak nie ty, tylko stara zadecyduje co będziesz robić za 4 lata.

zosia pisze...

Witus, - ale to już było i nie wróci więcej, ..... . Kto mieczem wojuje, od tego miecza ginie. Twoi doradcy i poplecznicy cię załatwili. No i ty też swoje nabroiłeś. Ale to już było i nie wróci więcej,

gch pisze...

jedno drugiego warte

Prześlij komentarz