sobota, 30 października 2010

Wyjazdowy remis Stali!

Być może zabrzmi to banalnie, ale Kuźnia mogła ten mecz wygrać, zremisować lub przegrać. Te zdanie w pełni jednak oddaje obraz wydarzeń, które zaszły dziś w Krzanowicach...
Nasza Stal Kuźnia Raciborska zremisowała tam 2:2.
 
Mocno okrojona personalnie drużyna gości dwukrotnie wychodziła na prowadzenie po golach strzelonych przez Mariusza Bieniewskiego i Kamila Czogałę. Mocno wiejący wiatr i słabo spisujący się arbiter często płatali figle zawodnikom zarówno jednej jak i drugiej drużyny. Rywalizacja na boisku była zacięta, nie brakowało ostrych starć i podbramkowych sytuacji. Ozdobą spotkania był gol z wolnego strzelony przez zawodnika Krzanowic, Dawida Węgrzyna.
Kuźnia Raciborska miała w tym meczu pod wiatr, dosłownie i w przenośni... Do końca rudny zostały trzy mecze, a nasza drużyna wciąż plasuje się wysoko. W zimę przyjdzie czas na podsumowania, na razie trzeba jeszcze powalczyć o punkty...


skład:                                   R.Danel

                    W.Kilian          T.Piela           C.Puzio
                                      
                                          Ł.Sobalak     
                                                       
    W.Brakowiecki             D.Hareńczuk        S.Dziadura
                                                                   (37 min - K.Czogała)
                                            D.Kilian       

                           M.Hómin        M.Bieniewski
                                                 (90 min - M.Kuśka)

Trener: Zdzisław Marszolik

Ruszyła 5. kwesta

Kuźnianie pożegnali prezesa ROD "Krokus"

Około 300 osób wzięło udział w ostatniej drodze Jana Staniszewskiego - prezesa Rodzinnych Ogrodów Działkowych "Krokus" w Kuźni Raciborskiej.

Image and video hosting by TinyPic

Jan Staniszewski był pracownikiem Zespołu Odlewni "Rafamet". Rok temu przeszedł na emeryturę. Każdą wolną chwilę poświęcał swojej działce, którą pielęgnował niemal do ostatnich chwil. Prezesem "Krokusa" był od lat 90. XX w. Wiosną tego roku został wybrany na kolejną kadencję.

Image and video hosting by TinyPic

Uchodził za wspaniałego gospodarza; zawsze doceniał ogrom pracy, jaką wkładali działkowicze w rozwój swych niewielkich ogródków. Najlepszych nagradzał, a pozostałych motywował do jeszcze lepszej pracy.

Image and video hosting by TinyPic

Jak podkreślił w trakcie żałobnego kazania proboszcz kuźniańskiej parafii ks. Andrzej Pyttlik - Jan Staniszewski był człowiekiem, z którym życie każdego z nas było związane niemal na co dzień. Prawie każdą chwilę życia wypełniał sobą. On dawał siebie i pracował na to, aby to życie mogło być dobre i godne.

Image and video hosting by TinyPic

Jako prezes ROD "Krokus", wystąpił z inicjatywą budowy działkowej świetlicy. Pomysł - choć z początku mocno krytykowany - realizował konsekwentnie. Budynek oddano do użytku wiosną tego roku. W nim to - 18 września - przyszło mu po raz pierwszy i zarazem ostatni zorganizować Dzień Działkowca.

Image and video hosting by TinyPic

Był inicjatorem organizowanych co dwa lata działkowych dożynek, na które pozyskiwał liczną rzeszę sponsorów. Brał również czynny udział w dożynkach parafialnych. Jego liczne dokonania sprawią, że na długo pozostanie w pamięci wielu ludzi.

Image and video hosting by TinyPic

W związku ze śmiercią Jana Staniszewskiego, obowiązki prezesa przejmie tymczasowo dotychczasowa wiceprezes Stefania Mieszko. Na stanowisku pozostanie do czasu wyboru nowego gospodarza kuźniańskiego "Krokusa".

Image and video hosting by TinyPic

Jan Staniszewski zmarł 26 października 2010 r. w wieku 61 lat. Przyczyną śmierci był nowotwór płuc. Spoczął na cmentarzu parafialnym w trzecim rzędzie pierwszej kwatery kuźniańskiej nekropolii.

Image and video hosting by TinyPic

Nowe ogrodzenie cmentarza

Remis z Gamowem

piątek, 29 października 2010

środa, 27 października 2010

Kwesta na rzecz ratowania zabytków już po raz piąty

Ponad 12 tys., złotych i 11 odrestaurowanych obiektów, to efekt prowadzonych od czterech lat kwest i prac renowacyjnych na kuźniańskiej nekropolii. Zebrane pieniądze - poza renowacją nagrobków - przeznaczane są również na zakup zniczy, kwiatów, druk okolicznościowych cegiełek czy wykonanie tabliczek informacyjnych, które wkrótce zamontowane zostaną przy wyremontowanych obiektach.

W zbiórkę funduszy angażowali się do tej pory tak uczniowie placówki oświatowej (ZSOiT), jak członkowie rozmaitych organizacji pozarządowych: Towarzystwa Miłośników Ziemi Raciborskiej, Związku Harcerstwa Polskiego - Hufca Ziemi Raciborskiej im. Alojzego Wilka, Stowarzyszenia Kobiet Aktywnych "Babiniec", DFK, a także osoby niezrzeszone - w sumie - około 70 osób.
Tegorocznej zbiórce przyświecać będą słowa białoruskiego pisarza - Gieorgija Marczuka: "Kto niszczy cmentarze, zabija historię". Patronat honorowy nad kwestą objął - jak co roku - prof. Stanisław Nicieja. Tradycyjnie też każdy darczyńca, który wesprze naszych wolontariuszy datkiem, otrzyma pamiątkową cegiełkę z wizerunkiem wyremontowanego przez TMZR obiektu. W trakcie zbióki będzie można - za symboliczny datek - nabyć jubileuszowe wydanie "Nowej Tyty", poświęconej działalności TMZR oraz Hufca ZHP Ziemi Raciborskiej im. Alojzego Wilka.

W związku z piątą edycją kwesty, organizatorzy (Towarzystwo Miłośników Ziemi Raciborskiej - Koło w Kuźni Raciborskiej) wprowadzają drobne zmiany. Jedną z nich są nowe imienne identyfikatory, które posiadać będą nasi kwestorzy. Każdy opatrzony będzie zdjęciem wolontariusza oraz symboliczną pieczęcią TMZR. Drugą zmianą jest termin zbiórki. Kwesta rozpocznie się już 30 października i potrwa do 1 listopada (dotychczas odbywała się w dniach 31 X - 2 XI). Zmiana podyktowana jest dniami wolnymi od pracy, które w tym roku przypadły na dwa ostatnie dni października. Akcja rozpocznie się o godz. 8:00, a skończy około 20:00.

Zasiłki celowe dla poszkodowanych w wyniku powodzi

"Akademia Malucha" - nowa inicjatywa MOKSiR-u

Walkower w Kokoszycach

poniedziałek, 25 października 2010

Znamy program wyborczy kandydata na burmistrza

Szanowni Państwo,

 W związku ze zbliżającym się terminem wyborów do Samorządu Miasta i Gminy w Kuźni Raciborskiej, chciałbym podzielić się z mieszkańcami naszej gminy programem, który moim zdaniem powinien być realizowany. Oto mój punkt widzenia na rozwój naszej gminy w kilku płaszczyznach:

1. Najważniejszą sprawą jest ochrona przeciwpowodziowa oraz gospodarskie spojrzenie na rzekę Odrę i Rudę tak, aby stały się one źródłem profitów, a nie trosk. Główną ideą pracy Unii Europejskiej jest zrównoważony rozwój. Chodzi o wielorakie korzyści z pojedynczego działania, przy minimalizowaniu ewentualnych szkód dla środowiska. Przybliżając to uogólnienie należy połączyć nasz region z sąsiednimi, tymi bliższymi i dalszymi, tak jak w dobrej układance. W chwili obecnej w Kuźni Raciborskiej realizowane są dwa rządowe projekty z zapleczem finansowym. Pierwszy to obwałowanie Odry z programu "Dla Odry 2006", drugi to faza projektowa polderu z programu małej retencji województwa śląskiego. Obydwa nie współgrają w sposób dostateczny ze sobą, mimo, że za obydwa odpowiada ta sama instytucja. Gmina nie jest w stanie samodzielnie podjąć się realizacji przedsięwzięć tego formatu, a więc musi zabiegać o to, aby w odpowiedni sposób modyfikować plany tych, którzy je kreślą, biorąc pod uwagę lokalne uwarunkowania ekonomiczne i środowiskowe oraz interes obywateli. Ja chciałbym przedstawić Państwu własny punkt widzenia na te sprawy i propozycje rozwiązania. Chciałbym w ten sposób zaproponować coś, dzięki czemu jednocześnie zostanie strzelonych kilka goli równoważących rozwój. Pierwszym rozsądnym wyjściem dla gminy Kuźnia Raciborska jest budowa na zasadach partnerstwa z sąsiadami z północy (gmina Bierawa, Kędzierzyn-Koźle) i przy zaangażowaniu środków z wyżej opisanych programów, kanału przeciwpowodziowego w kierunku do wyrobiska pokopalnianego Kotlarnia o parametrach przekroju koryta odpowiednich do zakładanych nadmiarów przepływów dla rzeki Ruda, redukując zagrożenie dla Kuźni, Rud, Rudy Kozielskiej, Turza, Siedlisk, Budzisk, Rudy, Dziergowic, Bierawy, Ciska oraz aglomeracji K-Koźle i miast poniżej. Projekt podobnego typu powstał już w latach 70. XX w. i nosił nazwę "Kanał Śląski". Zbiornik w Kotlarni jest prawie gotów i w krótkim czasie może być ukończony. Ma objętość ok. 50 mln m3 i ponad 1000 ha powierzchni. Jest to olbrzymi lej depresyjny bardzo niekorzystnie wpływający na otaczający go z każdej strony las. Woda z wyrobiska jest sztucznie odpompowywana do rzeki Bierawki w celu umożliwienia dalszej eksploatacji piasku. Proces obniżył poziom wód gruntowych w promieniu kilku kilometrów i wysuszył las do tego stopnia, że jest tam możliwa tylko uprawa drzew o wyjątkowo małych potrzebach bytowych typu sosna itd. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to najtańszy gatunek drewna, więc najmniej opłacalny. Sytuacja z biegiem czasu się pogorszy ze względu na to, że dorastający młody las na pożarzysku będzie potrzebował dużo więcej wody. Na nieszczęście mamy również ziemię zdegradowaną pożarem z 1992 roku, a więc gdyby mój pomysł został zrealizowany, wtedy utrzymując stały poziom wody w nowym kanale biegnącym przez pożarzysko moglibyśmy przy jego pomocy nawodnić las pozwalając wodzie swobodnie przesiąkać w głąb oraz uzupełniać jej braki przy pomocy rzeki Ruda do momentu planowanego zalania wyrobiska wodą z rzeki Bierawka. Jak Państwo widzą, jest to kolejny argument do budowy tego odcinka kanału zamiast projektowanego kosztem 20 mln suchego polderu o pojemności zaledwie 3 mln m3. Trzecim i nieostatnim byłaby zmiana zaszeregowania zbiornika przeciwpowodziowego Kotlarnia o szczebel wyżej do wielozadaniowego zbiornika retencyjnego zasilającego deficytową w wodę Odrę w okresach suchych dla żeglugi, umożliwiając tani i ekologiczny transport wodą obrabiarek z Rafametu przez wyrobisko, kanał Kędzierzyński i Gliwicki do Odry, i dalej w świat. Kolejne cele to ochrona przeciwpożarowa itd. Poza granicami gminy na szczeblu powiatów, województw oraz międzynarodowym toczy się dyskusja na temat połączenia odrzańskiej drogi wodnej ze zlewnią Dunaju i Łaby poprzez kanał biegnący wzdłuż Odry, a więc i przez naszą gminę. Gdyby projekt kanału uzyskał zielone światło do realizacji, to powinniśmy być do tego gotowi i zaproponować własną optymalną wersję jego przebiegu. Rozwiązywałby on kompleksowo problem powodzi i infrastruktury mostowej powiatu. Upraszczając, nadmiar wody w rzece byłby odprowadzony za jego pomocą tak jak dodatkową rynną bezpośrednio ze zbiornika Racibórz redukując przepływ katastrofalny w Odrze. Jako element układanki, kanał Odra-Dunaj kiedyś powstanie i w tym kierunku winno zmierzać nasze działanie. Ważne jest jednak to, aby rozwiązał on kilka z naszych problemów opisanych powyżej jednocześnie. Kolejnym alternatywnym wariantem zabezpieczenia przeciwpowodziowego Rudy jest wykorzystać nieużytek na rozwidleniu rzeki i wybudować tam sztuczne piętrzenie wody wyposażone w trzy urządzenia spustowe: dwa dla istniejących koryt rzeki i trzecie dla odprowadzenia nadmiaru wody sztucznym kilkusetmetrowym odcinkiem kanału do istniejącego już zaniedbanego kanału noszącego dziś nazwę Pogonica. Kanał Pogonica znajduje się w lesie. Biegnie równolegle do północnego koryta Rudy za Dębiną, tartakiem i leśniczówką na Nowym Świecie. Uchodzi do Odry obok wjazdu do Dziergowic od strony Budzisk. Pogonica liczy sobie kilkaset lat i oczywiście spłyciła się i zarosła. Nie spełnia obecnie żadnej zamierzonej funkcji poza drenowaniem lasu po ulewnych deszczach. Gdyby został wzięty pod uwagę jako element ochrony przeciwpowodziowej, to musi być poszerzony i pogłębiony. Trzeba też zrobić przepusty pod linią kolejową i drogą. Takie działanie na obiekcie już istniejącym i funkcjonującym w mikroskali nawiązuje do przeszłości i jest jej kontynuacją. Kilkaset lat temu transportowano tym kanałem drewno i rudę darniową. Pogonica posłuży też dla celów przeciwpożarowych oraz odbudowy właściwego poziomu wód gruntowych.

2. Kolejną sprawą jest zaopatrzenie w wodę pitną dla Kuźni i gminy. Obecnie dysponujemy zbyt skromną wydajnością eksploatowanych ujęć. Gmina stoi przed koniecznością zwiększenia podaży wody. Można to osiągnąć na kilka sposobów. Pierwszy, to proponowane przez obecne władze skorzystanie z ujęć zwanych Solarnia. Jest to najdroższe i najgorsze z możliwych rozwiązań. Cena szacowana to ok. 8 mln złotych. Podobno jest tam kilka studni, z których tylko połowa przeszła testy jakości wody. Drugi sposób, to włączenie do systemu nowych nieczynnych ujęć z okolic "Szołtyska”" Ujęcia te krytykowane za małą wydajność pozwoliłyby jednak uzupełnić deficyt wody. Ostatnim rozwiązaniem - droższym od drugiego, ale niewspółmiernie tańszym od pierwszego byłaby modyfikacja gotowych ujęć wody z okolicy Budzisk oraz budowa stacji uzdatniania. Na podstawie informacji od p. Gołąbka, osoby niewątpliwie praktycznej, wiem, że zlecił on wykonanie dwóch odwiertów w tym właśnie rejonie i z nich korzysta. Szacunkowe koszty pogłębienia już istniejących odwiertów oraz stacji uzdatniania wody to ok. 1.5 mln złotych. Wydajność tego ujęcia pozwoli zaspokoić potrzeby gminy w całości i mieć rezerwę na rozwój. Uważam, że skądkolwiek czerpalibyśmy wodę dla celów konsumpcyjnych, powinna ona być kontrolowana i uzdatniana celem całkowitego wyeliminowania studni indywidualnych zanieczyszczonych przez przydomowe szamba. Wchodzi więc w grę rozwiązanie trzecie, a drugie może funkcjonować przejściowo i w trybie awaryjnym.

3. Przechodząc do zagadnienia kanalizacji uważam, że obecna sytuacja jest rozpaczliwą próbą rozwiązywania wieloletnich zaniedbań w tym zakresie. Od ok. 50 lat czyniono próby uporania się z oczyszczaniem ścieków. Nie starczyło jednak determinacji. Znajdujemy się obecnie w punkcie wyjścia. Nasza stara oczyszczalnia przestała działać i pod presją kar, trzeba było problem pospiesznie rozwiązać, i ten pośpiech jest prawdopodobnie przyczyną kardynalnego błędu. Nowa oczyszczalnia została zlokalizowana w miejscu starej. Nie wzięto pod uwagę spadków terenu ani założonego wcześniej kierunku rozbudowy miasta, którą inaczej przewidywano kilkadziesiąt lat temu, a inaczej się realizowało. Uważano, że rozbudowa pójdzie w kierunku osiedla. Obecny, nowy projektant korzystał ze starych założeń, które straciły aktualność. Przypuszczalnie ten sam nie robił projektu oczyszczalni i projektu sieci kanalizacyjnej, bo te dwa człony nie współgrają ze sobą. Gdyby ten sam inżynier robił oba projekty bez uprzedniego wskazania lokalizacji oczyszczalni, to zapewne zrobiłby to inaczej.

Najniżej położonym punktem naszej gminy odpowiednim dla oczyszczalni jest teren za Budziskami i R. S. P. od strony lasu i jak najbliżej Odry, gdzie oczyszczona woda powinna trafić bez pośrednictwa rzeki Rudy. Patrząc geograficznie na gminę Kuźnia Raciborska, widzimy, że naturalne pochyłości terenu niezbędne do grawitacyjnego przesyłu nieczystości wskazuje nurt rzeki Rudy i Odry. Płynie ona - jak to rzeka - z góry na dół. Ta zasada powinna być szkieletem przyszłej sieci kanalizacyjnej. Główny kolektor naturalnie ma być położony wzdłuż koryta Rudy, co da możliwość wykorzystania wody z rzeki do okresowego płukania instalacji i ułatwia podłączenie prawo- i lewobrzeżnych ulic. Przed rozpoczęciem remontu oczyszczalni, przedstawiłem moje stanowisko bezpośrednio władzom Kuźni, kierownictwu wodociągów i kanalizacji oraz lokalnej prasie, mając nadzieję, że oczywiste argumenty odniosą skutek. Tak się jednak nie stało. Wyremontowana oczyszczalnia za kilkanaście milionów złotych nie poprawiła sytuacji mieszkańców gminy w najmniejszym stopniu. Już dziś widać efekt błędu w projektowaniu. W trakcie bieżącego remontu drogi 425 na odcinku od ul Krótkiej w kierunku do oczyszczalni powstaje pierwsza przepompownia, a instalacja ma funkcję tłocznej, czyli pod górkę. To rozwiązanie podroży przesył nieczystości i uwrażliwi na awarie takie jak np. brak prądu.

Stara sieć ze względu na brak konserwacji się sypie. Przykładem jest aktualnie usuwana awaria na Osiedlu. Sposób jej usuwania poprzez redukcję średnicy rury, która uległa awarii (wepchnięto jedną w drugą) stwarza "wąskie gardło" i wyklucza najprawdopodobniej włączenie kolejnych potencjalnie budowanych bloków do systemu. Racjonalnym byłoby obejście uszkodzonego odcinka na zasadach "Baypasu" i wyłączenie bez naprawy. Jak do tej pory - obietnic składanych wyborcom - ani jeden dodatkowy dom nie otrzymał podłączenia do kanalizacji i długo jeszcze nie otrzyma ze względu na brak zagwarantowanych środków na kontynuację. Oczyszczalnia ścieków jest - mówiąc potocznie - sama dla siebie. Jeżeli ma ona pracować i obsłużyć Turze, Budziska, Rudę, Siedliska i Starą Kuźnię, to trzeba by było tłoczyć ścieki pod górę podrażając i komplikując ich przesył. Nie przewidziano jednak i tej opcji, co można wnioskować po braku kanalizacji sanitarnej pod remontowaną drogą w kierunku od szkoły do „rynku”. Obecnie gmina proponuje budowę kolejnych dwóch oczyszczalni. Jedna byłaby dla Rud, Jankowic i Rudy Kozielskiej, a druga dla pozostałych miejscowości ze Starą Kuźnią włącznie. Uważam, że taki projekt nie ma szans na dofinansowanie ze względu na ewidentne marnotrawstwo. Gdybym miał coś do powiedzenia w tej kwestii, to postarałbym się zainteresować Gminę Nędza, będącą w podobnej sytuacji propozycją wspólnego projektu i odbiorem u nas odpłatnie ścieków wykorzystując naturalne spadki terenu wzdłuż rzeki Sumina i Odry. Na dziś mieszkańcy Turza boją się ewentualnej powodzi niosącej nieczystości z błędnie zlokalizowanej, projektowanej przez gminę Nędza oczyszczalni ścieków w terenie zalewowym.

4. Kolejnym problemem jest brak dostępu do sieci przesyłu gazu. Przed rozpoczęciem remontu drogi, powinien być przygotowany projekt infrastruktury pod-drogowej, a więc należało położyć dodatkowo do rur kanalizacyjnych w tym samym wykopie rury do przesyłu gazu. Finansowanie takiego przedsięwzięcia powinno odbywać się na zasadach korzystania np. z wolnych obecnie środków na internet szerokopasmowy i mogłyby te środki wejść np. w koszta wykopu. Gazyfikacja Kuźni leży w interesie naszych przedsiębiorstw i wielu osób prywatnych na zasadach komercyjnych. Zamysł ten upadł wiele lat temu ze względu na niespełnione wymogi gwarantowanej ilości odbioru gazu. Dziś sprawy mają się inaczej. Klienci mogą stawiać warunki. Chciałbym, aby gaz stał się ekologiczną alternatywą dla coraz droższego węgla. Mamy do wyboru dwa kierunki, z których można by podjąć próbę na zasadach dobrosąsiedzkich poprowadzenia nitki. Jeden ze strony Markowic i drugi ze strony Azot.

5. Przejdę do infrastruktury komunikacyjnej. Kręgosłupem gminy jest droga numer 425 prowadząca ze wschodu na zachód i biegnąca z Rud w kierunku Kędzierzyna-Koźla przez Rudę Kozielską i Kuźnię Raciborską. Większość transportu odbywa się tą drogą i to ona jest priorytetowa. Wszyscy znamy stan techniczny naszego odcinka tejże drogi. Mowa tu o odcinku "kuźniańskim”" bo "rudzki" jest już w dość dobrym stanie. Droga z Rud do Raciborza nr 919 również jest w należytym stanie, ponieważ tego też dopilnowano. Moim zdaniem, na obecny stan naszych dróg miały wpływ decyzje samorządowe, jak np. pozwolenie na eksploatację kruszyw w miejscach zupełnie niepasujących do układanki zrównoważonego rozwoju. Kopalnie piasku powstały wyłącznie na podstawie map geologicznych zasobów. Samorządowcy zupełnie nie wzięli pod uwagę infrastruktury drogowej i jej parametrów technicznych. Większość dróg w naszej gminie robiona była po to, aby unieść samochody ciężarowe typu "Star" czy "Jelcz", ale nie TIR-y, które obecnie je rozjeżdżają. Do gminy wpływa kilka groszy podatku od każdej tony. Dochód ten jest niewspółmierny w stosunku do wyrządzanych szkód. Orientacyjne bezpośrednie zyski wpływające bezpośrednio do budżetu rocznie z kopalni to 40 tys. złotych. Remont jednego kilometra drogi kosztuje kilka mln zł, a więc kopalnia nigdy nie odprowadzi tylu pieniędzy, by wystarczyło na remont choćby jednego kilometra, a jest ich dużo więcej. Nieodpowiedzialna decyzja lokalizacji kopalni powoduje też szkody w infrastrukturze dużo droższej, takiej jak na przykład mosty. Gmina i tak miała dużo szczęścia w tym nieszczęściu, bo znalazło się kilku rozsądnych ludzi, na przykład pan Szabla z Lasów Państwowych, którzy zablokowali pomysły przekształcenia świeżo zasadzonymi młodymi drzewkami pożarzyska za państwowe 60 mln zł, w kolejną kopalnię kruszyw. Z myślą o przyszłości transportu drogowego należy zabrać się za przyczynę choroby, a nie za same TIR-y. Nie należy przedłużać pozwoleń na wydobywanie piasku lub też ograniczyć tonaż pojazdów i skierować transport alternatywnie koleją i wodą. Jeśli jakikolwiek inwestor zainteresowałby się lokalizacją w Kuźni dla swojej inwestycji, to weźmie pod uwagę przede wszystkim dostęp do arterii komunikacyjnych, czyli dróg i kolei, nośność mostów i dostęp do rampy. Proszę zwrócić uwagę na to, co się wyprawia na moście w Rudach z monstrualną kładką dla pieszych tak dużą prawie jak on sam i nowoczesnym wahadłowym oświetleniem. Nie przeprawią się pod nim nawet kajaki z takich, czy innych względów, a co dopiero eksport i import niezbędny do normalnego funkcjonowania przedsiębiorstw na naczepach TIR-a. Kuźnia nie ma komunikacji zorientowanej w kierunku zachodnim - przez Odrę, a byłoby to olbrzymim odciążeniem ruchu. Gmina oczywiście nie jest w stanie samodzielnie przerzucać mostów przez Odrę, ale powinna inicjować i ewentualnie partycypować w projektach zmierzających w tym kierunku. Inwestycja Odra-Dunaj gwarantuje przeprawy jako integralne składowe. W dyskusji z zarządzającymi drogą, nasze władze nie dysponowały chociażby ekspertyzą techniczną drogi, sporządzaną przez niezależnego biegłego rzeczoznawcę. Teraz zrozumiałe jest, że zarządca broni się, argumentując iż droga została zniszczona przez kopalnię kruszyw, które sprowadziły tu decyzje naszych władz.

6. Obecnie przejdę do kwestii związanych z przemysłem w naszej gminie, czyli miejscami pracy i wpływami do budżetu. Kuźnia o mało co nie stała się wsią w okresie transformacji. Z zatrudnionych 2 tys. 200 osób w "Rafamecie" zostało ok. 450. Gdyby nie zbieg okoliczności, że ulokował się tu "Maxpol" z zatrudnieniem blisko 400 osób, to losy nasze nie byłyby do pozazdroszczenia. Pożądana jest więc dywersyfikacja zatrudnienia. Upraszczając - kłopoty jednego przedsiębiorcy nie mogą nokautować całej gminy. Zwykle kryzys przeplata się z hossą, a tylko mądrzy, gromadzący rezerwy przetrwają złe czasy. Dziś gminy szukają inwestora, a nie odwrotnie. Trzeba się przeorientować podnosząc swoje walory, takie jak zasilanie prądem, dostęp do gazu, wody, kanalizacji, sieci transportowej i potencjału ludzkiego. Proszę się zastanowić i odpowiedzieć, ile warunków spełniamy, a co nam zostało do zrobienia? Teren mamy, ludzi również, ale o resztę musimy zadbać.

7. Z przemysłem ściśle związane jest zatrudnienie. Najważniejsze są praca i uczciwa za nią zapłata. W kapitaliźmie praca jest artykułem na rynku. Kosztuje tyle, ile przedsiębiorca chce i potrafi za nią dać. Więcej dostają pracownicy elastyczni, którzy potrafią się przekwalifikować, zależnie od koniunktury. Obecne czasy nie gwarantują niestety spędzenia życia zawodowego w jednym zakładzie. Nie powinno się traktować zmiany pracy jako nieszczęścia. Nasi zachodni sąsiedzi zmieniają pracę statystycznie 6 razy w ciągu życia. Musimy starać się pomóc najsłabszym. Nie można dopuścić, aby bezrobocie powtarzało się przez pokolenia. Już druga generacja jest praktycznie nie do odzyskania. Wzorce bierzemy od najbliższych i tak uczymy się żyć z opieki społecznej. Osoby z tym problemem powinny być bezwzględnie zatrudniane z uwzględnieniem przekwalifikowania zawodowego. Chciałbym tę grupę ludzi zaktywizować, tworząc np. sortownie miejskich odpadów czy brygady do utrzymywania gminy w należytym porządku na zasadach robót publicznych w spółkach wodnych. Praca, jako nadrzędna wartość, dyscyplinuje człowieka i nadaje sens jego życiu. Pracując, czujemy się potrzebni, uczestniczymy w życiu społecznym i mamy w nim swoje miejsce. Wynagrodzenie za pracę powinno być przynajmniej godne, więc wyższe od zasiłku. To motywuje do pracy. Młody człowiek powinien wiedzieć, że w perspektywie czasu za zaoszczędzone pieniądze będzie w stanie godnie żyć i realizować marzenia. Wiadomo, że brak pracy jest przyczyną demoralizacji.

8. Kolejną, bardzo ważną i bardzo trudną sprawą są finanse. W tym względzie jestem konserwatystą. Bilans dochodów i rozchodów musi być zrównoważony. Nie można modlić się o powódź czy inne nieszczęścia, by pozyskać nadzwyczajne środki na nienadzwyczajne potrzeby np. naprawę dróg. Kreatywna ekonomia poprawi wygląd rozliczeń, ale nie poprawi sytuacji gminy. Zaciągnięte długi, to też płacenie odsetek i dalsze ubożenie oraz początek spirali zadłużenia. Moim zdaniem, z tytułu odsetek od długu ubywa rok w rok niezła suma. Są to pieniądze, za które wiele można by zrobić. Nie rozumiem, jak można pożyczać kolejną kwotę do łatania budżetu, zamiast ciąć wydatki i równoważyć budżet. Uważam, że gmina jest dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla gminy. Na etaty urzędników składamy się wszyscy i mamy prawo do sprawnego urzędu, zdolnego do pozyskiwania środków z zewnątrz. W naszej gminie wytworzyła się niezdrowa sytuacja. Wspólny budżet jest dzielony nierównomiernie. Solidarność z np. ofiarami powodzi zrobiła miejsce arytmetyce i egoizmowi silniejszej frakcji w Radzie Miasta, realizującej bezwzględnie od lat różne cele mniej lub bardziej zasadne. Niektórzy uważają, że celowe środki z zewnątrz przeznaczone na przykład na budowę hali sportowej w Rudach nie wchodzą do wspólnej puli gminy i są efektem wyjątkowej przedsiębiorczości poszczególnych jednostek. Dlaczego jednostki te nie utożsamiają się z całą społecznością, która im kiedyś w trakcie wyborów zaufała, tylko powodują sztuczny konflikt interesów? Razem dla gminy jest razem i nie inaczej. Chciałbym, choć nie wiem czy to realne, w przyszłości wykroić z budżetu jakąś sumę pieniędzy i przeznaczyć ją na celowe preferencyjne kredyty bezprocentowe na indywidualne budownictwo. Kredyty te mogłyby być wykorzystane tylko na naszym terenie, bez możliwości przehandlowania wybudowanych obiektów i tylko przez naszych mieszkańców. Jestem jednak przeciwny udziałowi gminy w sprzedaży prywatnych działek. Jeżeli teren pod budowę zostanie podzielony na działki i sprzedający nazywa je budowlanymi, to niech własnym kosztem zadba o infrastrukturę drogową i media, a nie oczekuje, że zrobi to gmina, czyli my - jej mieszkańcy. Plan zagospodarowania miasta nie zobowiązuje jeszcze do jego wykonania. Jest tylko planem. Sprawa powinna być jasna. Ściernisko, to ściernisko, a jeżeli ma funkcjonować jako działka budowlana, to ma też spełniać określone standardy po to, aby uniknąć przyszłych roszczeń. Mamy wystarczającą listę potrzeb dla podzielenia skromnych środków. Rozwój oznacza dla mnie troszeczkę inną kolejność, a mianowicie najpierw miejsca pracy u Nas, a dopiero później wzrost liczby mieszkańców. Rąk do pracy na świecie nie brakuje, a procesy migracji ludzi odbywają się w poszukiwaniu środków do życia, czyli pracy.

9. Zostaje sprawa szkolnictwa i kultury. Najważniejszą sprawą jest dbanie o wysoki poziom kształcenia z jednoczesnym zapewnieniem pomocy słabszym uczniom, aby mogli dorównać pozostałym. Uważam, że szkoła ma wiele do zrobienia na odcinku współpracy z rodzicami uczniów. Dobra znajomość realiów pozwoli na odpowiednie rozwiązania - dostosowanie oferty do najpilniejszych potrzeb. Kultura i sport nie mogą pozostawać bierne i oczekiwałbym z tej strony konkretnych inicjatyw. Nie mam wykształcenia pedagogicznego, ale jako były uczeń miałem swoje wzorce osobowe. Byli to też nauczyciele i opiekunowie świetlicy, a także kucharki i woźny. Chodzi o to, aby troska o ucznia była nadrzędną sprawą wszystkich, którzy się nią powinni zajmować z racji zajmowanych stanowisk, a nawet i bez stanowisk.

 

Paweł Macha

P. S.

Od urodzenia mieszkam w Kuźni Raciborskiej  najpierw na Osiedlu przy ulicy Świerczewskiego, potem na Wierzbowej. Dzisiaj mieszkam przy ul Klasztornej 3.

W Turzu, a potem w Dziergowicach mieszkali moi dziadkowie ze strony ojca. Matka pochodzi z Podlasia i tam żyło i żyje wiele pokoleń z jej rodziny. Jestem więc dwupaszportowcem. Mój zawód to marynarz, obecnie w randze kapitana żeglugi wielkiej i śródlądowej, dowodzę największymi jednostkami do przewozu paliw i chemii. Pływam posługując się polskim paszportem po całym świecie i przyglądam się najlepszym i najgorszym rozwiązaniom zaaplikowanym obywatelom po to, aby żyło się im "lepiej". Posługuję się trzema językami obcymi. Jestem inżynierem, absolwentem Technikum Żeglugi Śródlądowej oraz Wyższej Szkoły Morskiej – Wydział Nawigacji o specjalności transport. Dyplom nostryfikowałem egzaminami w kilku krajach świata. Kierowałem wieloma zespołami ludzi i nie będzie dla mnie nowością pokierowanie następnym zespołem. Będę zaszczycony okazanym mi przez Szanownych Wyborców zaufaniem, a funkcję burmistrza potraktuję jako zadanie, a nie przywilej. Postaram się przywrócić poziome relacje społeczeństwa z władzami oraz ograniczyć politykę do niezbędnego minimum.

piątek, 22 października 2010

Kolejne sukcesy kuźniańskich Spartan

16 października w Konstancinie-Jeziornej pod Warszawą odbyła się XII Liga BJJ, w której udział wzięli trzej zawodnicy z klubu "Sparta": Dawid Cichocki, Wojtek Płachciak i Adrian Til.

W zawodach uczestniczyło 280 zawodników z całej Polski. Jak twierdzą specjaliści - był to sprawdzian przed mistrzostwami Polski w Łodzi, które odbędą się w dniach 20-21 listopada br. Dawid, po połączeniu jego kategorii z wyższą (SENIOR - 64 kg - w sumie 11 zawodników), walczył z 10-kilogramową niedowagą, w związku z czym, poległ w walce o 3. miejsce.

Image and video hosting by TinyPic

Wojtek i Adrian startowali w jednej kategorii wagowej (JUNIOR - 79, 3 kg; również 11 zawodników w grupie). Adrian wygrał pierwszą walkę na punkty, lecz poległ w walce o finał (przegrał jedynie jednym punktem). Wojtek skończył wszystkie walki przed czasem.

W pierwszej konfrontacji skończył dźwignią łokciową, w drugiej zaś duszeniem zza pleców. Trzecia potyczka była walką o wejście do finału, gdzie wygrał po ciężkiej walce i duszeniem trójkątnym. Finał był najtrudniejszy, lecz udało się go wygrać dzięki trafnemu wyborowi strategii i konsultacji z trenerem oraz wcześniej walczącym Adrianem, zakończona duszeniem trójkątnym. Walka zamieszczona poniżej. Adrian zajął trzecie miejsce, a Wojtek pierwsze.


Wielkie podziękowania dla trenerów p. Maćka za przygotowanie i zapoczątkowanie pasji Brazylijskiego Jiu-Jitsu oraz dla p. Tomka i całego klubu "Łamator", za dodatkowe przygotowanie oraz cenne wskazówki i wsparcie w czasie zawodów.

Image and video hosting by TinyPic

Zapraszamy jednocześnie do udziału w treningach naszego klubu przy ul. Jagodowej (naprzeciw pogotowia):
- w poniedziałki - godz. 17:45 (BJJ);
- w środy - godz. 19:00 (MMA);
- w czwartki (dzieci) - godz. 17:45 (BJJ); (dorośli) - godz. 19:00 (BJJ).

Zaprezentuj się na tylkokuznia.info

czwartek, 21 października 2010

poniedziałek, 18 października 2010

Czym jest "SPARTA"?

Zacznę od tego, co rozumiem pod nazwą "SPARTA"

Sparta, to dla mnie styl bycia, sposób myślenia. To codzienne podejście do wszystkich prostych i tych trudnych tematów. Gdyby ktoś zapytał mnie jeszcze dwa lata temu, co myślę o BJJ i MMA, odpowiedź byłaby szybka i stanowcza: fajnie się ogląda, ale nie do wykonania. Miałem szczęście spotkać na  mojej drodze Macieja Kriwienoka, który pokazał mi, co to jest BJJ. Powoli, dzień po dniu pokazywał mi i innym zawodnikom, jaką ma w sobie ogromną determinację w tworzeniu klubu "SPARTA". Jak ciężko trzeba pracować na te bardzo duże, jak i te małe sukcesy.

Dzięki jego pomocy wielu młodych zawodników osiągnęło medalowe sukcesy. Młodzi ludzie dzięki niemu mają cel, uczą się dorosłego postępowania. Na treningi przychodzą nie tylko osoby z Kuźni lecz i z okolic - Rybnika, Kędzierzyna-Koźla. Znam parę osób obecnie trenujących w "Sparcie", którzy mimo młodego wieku, podejmują bardzo odważne i mądre życiowo decyzje. A jeszcze nie tak dawno nikt nie dawał im większych szans.

Swoimi osiągnięciami udowadniają, że można z tak małej miejscowości, jaką jest Kuźnia Raciborska wybić się na same szczyty. Jestem głęboko przekonany, że minimum pomocy, na którą bardzo liczymy w klubie, otrzymamy od Urzędu Miejskiego w sprawie naszej sali treningowej. Od wielu miesięcy Maciej stara się zatrzymać salę w byłej jednostce wojskowej. Niestety została ona sprzedana i grozi nam rozwiązanie klubu lub jego zawieszenie z powodu braku miejsca do trenowania.



A co z tą młodzieżą, która przychodzi licznie na treningi? Trenują u nas nie tylko dorośli. Rodzice przyprowadzają na treningi swoje pociechy. To oni - najmłodsi - za parę lat, gdy dorosną, będą decydować o tym mieście. A obraz będą mieli w pamięci tylko jeden: że nikt nie pomógł im w realizowaniu możliwości trenowania i naśladowania swojego trenera.

Wszyscy pamiętamy przecież, że zaraz po ojcu najważniejszą osobą. która kreuje światopogląd młodego człowieka, jest jego trener. Znam Maćka od paru lat i jestem głęboko przekonany, że poprowadzi młodzież z mojego kochanego miasta na sam szczyt. Pamiętam wyraźnie, jak dobieraliśmy logo na koszulkach, jak ma wyglądać i co ma być napisane.

Pomysłów było sporo, jednak na wszystkich tych propozycjach zawsze widniał duży czytelny napis KUŹNIA RACIBORSKA. Tak, bardzo jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy tzw. kuźnianami. Wracając do osoby Maćka - byłoby nieuczciwe nie wspomnieć o jego wielu sukcesach, wielu medalach i pucharach. O bezinteresownym poświęceniu czasu bardzo dużej ilości młodzieży. Obecnie jesteśmy na etapie pomocy w przygotowywaniu Maćka do bardzo ważnej zawodowej walki, która odbędzie się 6 listopada w Szczecinie. Na sukces jednego człowieka musi pracować wielu ludzi, wielu sparing-partnerów. Do tego jest potrzebna sala treningowa oraz spokój, by przygotowywania dały efekty. Mam nadzieję, że czytając ten artykuł, znajdzie się ktoś, kto wesprze nasz klub i tym samym przyczyni się do wychowania młodzieży w duchu sportowym.   

1/3 mieszkańców chce Kuźni

sobota, 16 października 2010

Wygrana trampkarzy starszych

Pierwsza porażka!

Górki Śląskie vs KS Stal Kuźnia Raciborska
Wynik: 2:1
Bramka dla Kuźni: Marcin Hómin 25 minuta
Skład: S.Jacek - C.Puzio, M.Wcisło, W.Kilian - Ł.Sobalak, S.Dziadura, W.Brakowiecki, T.Tokarski, N.Grzegorz - D.Kilian, M.Hómin.

Zmiany:  Jankowski za Dziadurę w 46 minucie
              Piela za Damiana Kiliana w 70 minucie
              Hareńczuk za Hómina w 80 minucie

Stało się!
Jesienna passa spotkań bez porażki zakończyła się w dla naszej drużyny w Górkach. Zgodnie z przewidywaniami był to mecz walki gdzie ładnych zagrań czy klepki było jak na lekarstwo. To głównie zasługa fatalnej murawy. Na boisku rzeczywiście występowały "górki", mam na myśli nawierzchnię. Marcin Hómin, niczym niegdyś Maradona, strzelił bramkę ręką. Jego zagrania nie zauważył sędzia, i pomimo energicznych protestów zawodników z Górek, arbiter uznał gola za prawidłowego. Tak więc w 26 minucie Kuźnia objęła prowadzenie.
Goście nie cieszyli się jednak długo, gdyż kilka minut później stan meczu został wyrównany. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zawodnik z Górek głową pokonał Sebastiana Jacka. 1:1. Taki wynik utrzymał się do przerwy. Druga odsłona meczu była jeszcze brzydsza niż pierwsza. Sytuacje bramkowe, owszem były, ale wynikały raczej z błędów indywidualnych niż z jakości gry poszczególnych zawodników. Po kilku sytuacjach, niewykorzystanych przez żadną ze stron, gospodarzom w końcu udało się strzelić bramkę na 2:1. W 80 minucie Stal straciła gola po identycznej akcji jaka miała miejsce przy pierwszej bramce dla Górek. W końcówce groźne akcje przeprowadzali Marcin Hómin i Wojciech Brakowiecki, niestety pozostały one niewykorzystane. Zabrakło jednak szczęścia i zimnej krwi, przez co  pierwsza jesienna porażka Kuźni Raciborskiej stała się faktem. Warto podkreślić słabą postawę arbitra głównego. Gołym okiem było widać, że te spotkanie z pewnością nie będzie najlepszym w jego karierze. Popełniał mnóstwo błędów, i to w obie strony. Między innymi nie widział zagrania ręką Hómina, nie podyktował karnego za faul na nim. Mylił się też w przypadku wielu fauli czy spalonych. Nasza drużyna może żałować niewykorzystanych sytuacji, ale cóż, każda passa się kiedyś kończy... 

czwartek, 14 października 2010

Modernizacja Placu Zwycięstwa - wybierz swój projekt

"Koncepcja zagospodarowania przestrzennego Placu Zwycięstwa w Kuźni Raciborskiej" to temat wystawy, którą od dziś do 20 października można oglądać w Miejskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji.

Image and video hosting by TinyPic

Od dawna wiadomo, że Plac Zwycięstwa, znajdujący się w samym centrum Kuźni Raciborskiej nie należy do miejsc szczególnie upodobanych przez mieszkańców. Oddany do użytku w 1970 r. wraz ze znajdującym się tam Pomnikiem Zwycięstwa, został już mocno nadgryziony zębem czasu. By zmienić ten stan, władze miasta zaczęły snuć propozycje jego modernizacji. Gorąco zrobiło się dwa lata temu na jednej z sesji, kiedy to dyskutowano na temat funduszy, które miały zostać przeznaczone na przebudowę placu. Koszt modernizacji miał wynieść 500 tys. zł.

W międzyczasie środki zostały przesunięte na inne cele i rewitalizacja Placu Zwycięstwa została odłożona na półkę. Do tematu powrócono przed rokiem, z jedną tylko różnicą: w projekt postanowiono zaangażować studentów wydziału architektury z Politechniki Śląskiej w Gliwicach. [...]

Na konkurs wpłynęło 21 prac. W skład jury weszło czterech przedstawicieli Urzędu Miejskiego w Kuźni Raciborskiej oraz czterech przedstawicieli PŚ.

Image and video hosting by TinyPic

W wyniku narady, główną nagrodę zdecydowano przyznać Kindze Cicheckiej (fot. powyżej) i Justynie Olczyk (prace można było wykonywać w dwuosobowych grupach). Prócz pierwszej nagrody, jurorzy przyznali również wyróżnienie Agnieszce Mazur i Marcinowi Harnaszowi oraz dwa wyróżnienia równorzędne dla Magdaleny Huk i Tadeusza Lipki oraz Krzysztofa de Mehlen. Zwycięski projekt nagrodzono laptopem, wyróżnionych - publikacjami o tematyce architektonicznej.

Image and video hosting by TinyPic

Celem wystawy, która została otwarta w środowe popołudnie, było uwypuklenie współpracy, jaką udało się nawiązać pomiędzy kuźniańskim samorządem a władzami Politechniki Śląskiej. [...]

Ekspozycja liczy 21 prac, których autorami są studenci gliwickiej uczelni. - To 21 pomysłów, które w bardzo różny sposób pokazują, co można zrobić z taką przestrzenią - mówi burmistrz. - Jeżeli dojdzie do realizacji tego projektu, to na pewno nie będzie tak, że wybierzemy jedną pracę, która zyska takie ogólne uznanie i będzie traktowana jako ta, która będzie realizowana. Będziemy czerpać z tych różnych pomysłów - tłumaczy Rita Serafin.

Image and video hosting by TinyPic

Wpływ na to, jak może wyglądać Plac Zwycięstwa będą mieć również mieszkańcy Kuźni Raciborskiej. Jak zaznaczyła burmistrz, w sali, w której eksponowane są prace, wystawiona będzie skrzynka, do której będzie można wrzucać kartki z własnymi propozycjami i uwagami dotyczącymi zagospodarowania centralnej części miasta. [...]

Image and video hosting by TinyPic

Wystawa prac czynna będzie dla mieszkańców od 14 do 20 października w godzinach 8:00-20:00. Na koniec warto dodać, że Plac Zwycięstwa nie jest ostatnim projektem, którym zajmować się będą studenci z Gliwic. W ramach zajęć opracowywać będą projekt rewitalizacji skwerku przy ul. Moniuszki.

Pełny artykuł oraz video znajdziesz na www.raciborz.com.pl

środa, 13 października 2010

Będzie pod górkę, czyli zapowiedź kolejki

Nie przeniosą podstawówki

"Doszły mnie słuchy, że obecna władza z Panią Ritą Serafin na czele planuje przeniesienie Szkoły Podstawowej nr 1 do budynku ZSOiT. Na miejscu tzw. "starej szkoły" rzekomo ma się znajdować siedziba Urzędu Miasta. Czy to prawda?" - z takim pytaniem do redakcji zwróciła się jedna z Czytelniczek. Postanowiliśmy to sprawdzić.

- Takie plany nie są na razie czynione. Oczywiście Zespół Szkół Ogólnokształcących i Technicznych jest szkołą, która ma wciąż ubywającą liczbę uczniów i klas jest więcej niż młodzież, która tam pobiera naukę; mimo to, Szkoła Podstawowa, która ma parter zajęty przez Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy przy swoich 360 uczniach jest wypełniona - mówi burmistrz Rita Serafin.

Budynek podstawówki przeszedł niedawno solidny remont: wymieniono okna i centralne ogrzewanie, ocieplono dach, zmodernizowano sanitariaty. Obecnie dyrektor Maria Cieślik dąży do osuszenia fundamentów. Niemniej jednak - jak dodaje burmistrz - problem dwóch dużych obiektów szkolnych w Kuźni istnieje i niewykluczone, że przyjdzie czas, by się z tym zmierzyć.

- Teraz mówi się, że mamy tzw. "baby boom". Nie jest to może tak mocno widoczne u nas, ale odnotowujemy ustabilizowaną liczbę urodzeń dzieci (około 50 rocznie). Poza tym - do szkoły zaczynają powoli trafiać 6-latki, przez co podstawówka będzie miała już nie sześć, a siedem roczników - zaznacza R. Serafin. - Tak więc, jeżeli chodzi o szkołę podstawową, to myślę, że ta liczba uczniów się utrzyma - dodaje.

Przeniesienie podstawówki do budynku mieszczącego tak gimnazjum, jak i szkołę średnią, to - zdaniem burmistrz Serafin - temat, który prędzej czy później - wobec spadającego naboru do szkół ponadpodstawowych oraz ponadgimnazjalnych - będzie musiał zostać bardzo dokładnie przedyskutowany. - Dziś jednak takiej decyzji nie podejmujemy - podkreśla. 

Druga zatoczka niebawem gotowa

Ale będzie cyrk

czwartek, 7 października 2010

Rudzka wąskotorówka wzbogacona o zabytkowy tabor

- Dopóki tu jestem, nie wyjedzie stąd ani jedna śrubka - powiedział w jednym z wywiadów dla prasy Jarosław Łuszcz, naczelnik Zabytkowej Stacji Kolei Wąskotorowej w Rudach. I - jak widać - dotrzymuje słowa. Perełki techniki nie opuszczają już skansenu, a wprost przeciwnie - wracają na nią. Pod koniec sierpnia na terenie stacji pojawiło się kilka starych, a niekiedy i unikatowych maszyn, jak choćby niemiecki Gmeider. To jedyny (i to na chodzie) taki egzemplarz w Polsce. Pochodzi z 1942 r. i przez wiele lat pracował na tartaku pod Nowym Sączem.



Przed dwoma tygodniami do Rud trafił kolejny tabor: wagon towarowy, barowy oraz stara lokomotywa typu Wls 40, która wyprodukowana została w Zakładach Napraw Taboru Kolejowego w Poznaniu w... 1955 r. W minioną niedzielę (3 października) wielu turystów odwiedzających rudzki szlak zabytków techniki, było świadkami rozładunku następnych, unikatowych egzemplarzy. Z TIR-ów "schodziły" m. in. wózki technologiczne oraz kłonicowe (te ostatnie będą eksponowane w Rudach wraz z drewnianymi balami), platformy wagonowe wyprodukowane w zakładach "Pronit" w Pionkach, a przebudowane na platformy barowe. Jak zaznacza J. Łuszcz - takich platform w Polsce było w sumie 10, z czego 6 jest w posiadaniu rudzkiego skansenu. Prawdziwym ewenementem jest natomiast tzw. "Ostbahn" - towarowy wagon pochodzący sprzed I wojny światowej (!) oraz angielska maszyna parowa, wyposażona w płomienice, pamiętająca lata 20. XX w.

Wszystkie sprowadzone w ostatnich tygodniach urządzenia kolejowe pochodzą z Pionek i posiadają 600-milimetrowy rozstaw osi.

Św. Marcin ponownie zawita do Kuźni

5 października w MOKSiR miało miejsce spotkanie organizacyjne, związane z przygotowaniami festynu Świętego Marcina, który odbędzie się 11 listopada.

Impreza powoli staje się tradycją, gdyż odbędzie się już po raz trzeci. Celem spotkania było omówienie poszczególnych działań, które będą wchodzić w zakres organizacji zabawy. Głównym "motorem" działań jest - jak co roku - Sabina Chroboczek-Wierzchowska. W przygotowania festynu po raz kolejny włączą się placówki oświatowe (Przedszkole nr 2 oraz Zespół Szkół Ogólnokształcących i Technicznych), kulturalne (Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji) oraz organizacje pozarządowe (m. in. Towarzystwo Miłośników Ziemi Raciborskiej - Koło w Kuźni Raciborskiej, Stowarzyszenie Kobiet Aktywnych "Babiniec", Związek Harcerstwa Polskiego - Hufiec Ziemi Raciborskiej im. Alojzego Wilka)

W trakcie spotkania pojawił się szereg różnych pomysłów na to, jaki charakter ta mini impreza może przybrać w tym roku. Prócz tradycyjnego przemarszu ulicami miasta (trasa nie jest jeszcze znana) oraz zabawy w  ustalonym wcześniej punkcie (początkowo był nim park "Dębina", rok temu - hala sportowa przy ZSOiT), ciekawym byłoby połączenie festynu z jakimś widowiskiem scenicznym. - Po głowie chodzi mi taki mini-koncert z muzyką Chopina (rok 2010 obchodzony jest jako Rok Chopinowski - dop. red.). Pozostałaby tylko kwestia odpowiedniego zgrania tego wszystkiego w czasie - powiedział dyrektor MOKSiR Michał Fita.

Image and video hosting by TinyPic

Propozycja spotkała się wśród zebranych z aprobatą. - Można np. niedługi występ na scenie MOKSiR-u rozpocząć o godz. 17:00, a tuż po nim - sprzed domu kultury - przejść do ZSOiT, gdzie odbyłby się program artystyczny - dodał z kolei Marcin Gałuszka-Biernacki - sekretarz koła TMZR w Kuźni. Na hali ZSOiT nie zabrakło by więc muzyki, konkursów dla najmłodszych, a może nawet niewielkiej inscenizacji dotyczącej św. Marcina. - Uważam, że wszystko jest do zrobienia. Myślę, że najważniejszy jest w tym dniu taki akcent serdeczności i bycia razem - podkreślił dyr Fita.

Image and video hosting by TinyPic

Pomysły na festyn są więc sprawą otwartą. Szczegóły będą dopracowywane w trakcie kolejnych spotkań, z których najbliższe odbędzie się 20 października. Patronat mediany nad przedsięwzięciem objął portal tylkokuznia.info.




wtorek, 5 października 2010

Dziękujemy za zaufanie

Obradował Zjazd Nadzwyczajny Hufca ZHP Ziemi Raciborskiej

Budują zatoczki autobusowe

Odkrywamy talenty

Kuźniańska „podstawówka”, mogąca poszczycić się rozbudzeniem wielu talentów artystycznych, sportowych i naukowych,  już we wrześniu odpowiedziała na znakomitą  idee Ministerstwa. Uczniowie,  pod okiem nauczycieli, przygotowali szkolną edycję popularnego programu „Mam talent”. Podobnie jak u „dorosłego brata” były eliminacje i finał, wielkie emocje i próby, uśmiech i łzy… W konkursie wystąpili uczniowie prezentując swoje talenty wokalne, taneczne i teatralne. Rywalizacja wśród młodych artystów nie niosła cienia tremy. Wszak większość z nich zaprawionych jest w bojach w najróżniejszych festiwalach i przeglądach. Finał konkursu miał miejsce 30 września, podczas szkolnych obchodów Dnia Chłopca. Zwyciężczynią finału została Justyna Mikunda, której brawurowe wykonanie piosenki Black or White, z repertuaru Michaela Jacksona, porwało małych i dorosłych widzów. II miejsce zdobyła Amanda Stęmpniak, a III - przypadło Emilii Murawskiej.

Image and video hosting by TinyPic


Fot. Laureatki konkursu


Image and video hosting by TinyPic

Fot. Zwyciężczyni konkursu Justyna Mikunda


Aktualnie uczniowie Szkoły Podstawowej, pod okiem swych opiekunów, przygotowują się do kilku prestiżowych konkursów i przeglądów. Szkoła  będzie również współorganizatorem  konkursu mającego wychwycić i wypromować  talenty humanistyczne z terenu całej ziemi raciborskiej.

Nie jest tajemnicą, że wiele talentów narodziło się w tzw. Polsce powiatowej. Wielkim zadaniem jest pilnie obserwować młodych, wesprzeć ich i przekonać, że warto inwestować w siebie.  Ich droga na dobre uczelnie, wielkie stadiony czy sceny, rozpoczynać musi się i być pielęgnowana właśnie w kuźniańskich szkołach. Talent jest darem uniwersalnym, ale potrzeba wielkiej odwagi, żeby go wykorzystać. Nie bój się być najlepsza - pisał Paolo Coelho.

poniedziałek, 4 października 2010

Nasze przedszkole na Węgrzech

Forysz supersnajper

Budowa suchego polderu ruszy w przyszłym roku

Kwestia budowy polderu wraca niczym bumerang. Przypomnę: Sporządzenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla gminy Kuźnia Raciborska, mające obejmować tereny suchego zbiornika przeciwpowodziowego stały się tematem obrad już w czerwcu 2003 r. Wtedy to radni podjęli uchwałę, w której zawarto m. in. szczegółowy przebieg granic mającego powstać zbiornika. Ten znalazłby się w rozwidleniu rzeki Rudy.

Pierwsze procedury planistyczne zapoczątkowano w 2005 r. W tym samym czasie dochodziło również do rozmaitych spotkań, analiz i prac badawczych. Dwa lata później, rada postanowiła wprowadzić korektę do uchwały z 2003 r. dotyczącą zmiany granic projektowanego zbiornika. Problem stanowił obszar, na którym miałby powstać suchy polder. Z własną koncepcją wychodziło nadleśnictwo (zbiornik w całości znajdować się będzie na terenach zalesionych), swoje uwagi wnosili także projektanci. To sprawiło, że kwestia budowy polderu wróciła pod obrady w 2008 r.

Wtedy to w dyskusję włączył się Paweł Macha - kapitan żeglugi wielkiej i śródlądowej. Postulował, by zamiast suchego polderu, utworzyć tzw. zbiornik małej retencji, obszaru zalanego wodą do wysokości 0,5 metra. Propozycje wnioskodawcy nie szły jednak w parze z koncepcją przedstawicielki raciborskiej pracowni urbanistycznej Ago-Projekt S. C. - Bożeny Orzeł, która powiedziała, że w planach obszar ten zapisany jest wyłącznie jako suchy zbiornik przeciwpowodziowy. I taki zamysł zdecydowano się realizować.

Minęły dwa lata. Na jakim etapie prac gmina znajduje się obecnie? Jak zaznacza Rita Serafin, aktualnie trwają prace projektowe, które powinny sfinalizować się w pierwszym półroczu 2011 r. - Po uzyskaniu pozwolenia na budowę i zagwarantowaniu środków, które są już w planach zabezpieczenia przeciwpowodziowego, sądzę, że ta inwestycja ma szansę na realizację - mówi burmistrz.

Z tytułu budowy zbiornika, gmina nie będzie ponosić żadnych kosztów, gdyż zgodę na realizację inwestycji wydały zarówno Lasy Państwowe, Minister Środowiska, a także Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. Co więcej: budowa została wprowadzona do programu "Odra 2006", w związku z czym w całości będzie finansowana z budżetu państwa. A koszt jest niemały, gdyż opiewa na około 20 mln. zł.

Mimo, że plany budowy polderu są już dość poważnie zaawansowane, nadal pojawiają się propozycje innych rozwiązań, m. in. utworzenia wspominanego już zbiornika małej retencji, z uwzględnieniem starego, pocysterskiego kanału, zwanego Pogonicą, który biegnie zaledwie 500 m. na północ od granicy mającego powstać suchego polderu. - To koryto - jak podkreślał w trakcie czwartkowej sesji Paweł Macha - mogłoby być wykorzystywane w okresie suszy do nawadniania lasu, tworząc na korycie pewne ruchome stopnie. Mogłoby być tylko i wyłącznie bezpiecznikiem przeciwpowodziowym. Nie proponowałbym go nawet zalewać, a tylko uformować delikatnie teren w formie zejścia na 20 m.

Zobacz fragment wystąpienia Pawła Machy:



Macha nie zgadzał się również z obliczeniami, według których zbiornik będzie w stanie przyjmować wodę przez 96 godzin - Moim zdaniem, zbiornik będzie pełny już w 14 godzin, a przy większych opadach nawet w 7 - podkreślał dyskutant.


Propozycji kuźnianina nie podzielał natomiast Waldemar Niemiec - szef terenowego biura Śląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych:




- Po trzech latach walki o zbiornik, jestem na pozycji przegranej - takimi słowami kapitan Macha podsumował wypowiedź Waldemara Niemca. Zobacz, co jeszcze na temat Pogonicy mówił na sesji pomysłodawca innego rozwiązania budowy zbiornika:




Na koniec warto jeszcze zaznaczyć, na czym będzie polegała budowa zbiornika przeciwpowodziowego. Bo choć stosuje się tu termin "budowa", to nie ma on stricte takiego znaczenia, jak sobie to niektórzy wyobrażają. Polder, to - mówiąc obrazowo - jeden wielki dołek. Realizacja zadania polegać będzie na wykonaniu czaszy zbiornika oraz rowów odwadniających, a także wykonania podwyższenia terenu (obwałowania) wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 425. Na terenie polderu znajdą się ponadto upusty denne, zapory, a na samej rzece Rudzie - ujęcie wody dla celów przeciwpożarowych.

Zbiornik - zgodnie z przyjętą koncepcją - będzie miał charakter suchego terenu, który będzie zalewany tylko w przypadku zagrożenia powodziowego. - Jeżeli opady będą znormalizowane, czyli takie, które Ruda będzie w stanie przyjąć, to będzie tam sucho. Natomiast w przypadku wystąpienia dużych opadów oraz konieczności dokonania zrzutu wody ze zbiornika rybnickiego, nasz polder będzie się napełniał w takim zakresie, w jakim będzie to konieczne - kończy burmistrz Serafin.

Artykuł zaczerpnięty z portalu www.raciborz.com.pl

niedziela, 3 października 2010

Twarda Stal, joker daje zwycięstwo!

Skład: Sebastian Jacek - Waldemar Bieniewski, Cezary Puzio, Łukasz Sobalak, Wojciech Kilian, Kamil Czogała (Tomasz Jacek), Maciej Wcisło (Damian Hareńczuk), Tomasz Tokarski, Sebastian Dziadura (Wojciech Brakowiecki), Mariusz Bieniewski (Damian Kilian), Marcin Hómin.
Rezerwa:
Rafał Wałęka, Tymoteusz Cyba, Mateusz Kiec.
Po raz pierwszy z ławki mecz obserwował trener Zdzisław Marszolik, który jest kontuzjowany i nie zagra przez 6 tygodni...

Głupi żart, czy zbieg okoliczności?

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

piątek, 1 października 2010