wtorek, 28 grudnia 2010

Komunikat GPWiK

Tabela 1. Wysokość cen i stawek opłat za dostarczoną wodę.

Lp.

 

 

Taryfowa grupa odbiorców

Wyszczególnienie

Cena/stawka opłaty

 

Jednostka

Miary

Netto

z VAT

1

2

3

4

5

6

1.

Grupa 1

Grupa 2

Cena za 1m3 dostarczonej wody

3,36

3,63

zł/m3

2.

Grupa 1

Opłata abonamentowa

7,20

7,78

zł/wodomierz/

miesiąc

3.

Grupa 2

Opłata abonamentowa

33,64

36,33

zł/wodomierz/

miesiąc


Tabela 2. Wysokość cen za odprowadzane ścieki

Lp.

 

 

Taryfowa grupa odbiorców

Wyszczególnienie

Cena/stawka opłaty

 

Jednostka

Miary

Netto

z VAT

1

2

3

4

5

6

1.

Grupa 1

Cena za 1m3 odprowadzanych ścieków

4,86

5,25

zł/m3


W zakresie zbiorowego zaopatrzenia w wodę, wyłoniono dwie taryfowe grupy odbiorców:
- Grupa 1 - obejmuje ona przyłącza o niskim natężeniu przepływu - suma nominalnego strumienia objętości (Qn) wodomierzy głównych mieści się w zakresie 0,0 m3/h do max 5,0 m3/h, co odpowiada wielkości wodomierza max (fi) 20 mm,
- Grupa 2 - obejmuje ona przyłącza o dużym natężeniu przepływu - suma nominalnego strumienia objętości (Qn) wodomierzy głównych wynosi powyżej 5,0 m3/h, co odpowiada średnicy wodomierza powyżej (fi) 20 mm.
W zakresie zbiorowego odprowadzania ścieków, wyłoniono jedną taryfową grupę odbiorców - odbiorcy odprowadzający ścieki kanałem.

Ceny obowiązywać będą na terenie Gminy Kuźnia Raciborska do 30. 06. 2011 r.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Księża odwiedzą swoich parafian

28 grudnia (wtorek) - od godz. 14:00
ul. Świerczewskiego: 9, 11, 13, 15, 17, 19, 21, 23, 25, 27, 29, 31.

29 grudnia (środa) - od godz. 14:00
ul. Świerczewskiego: 1, 3, 4, 5, 7.

30 grudnia (czwartek) - od godz. 14:00
ul. Świerczewskiego: 6, 8, 10, 14.

2 stycznia (niedziela) - od godz. 14:00
ul. Fornalskiej.

3 stycznia (poniedziałek) - od godz. 15:30
ul. gen. Bema.

4 stycznia (wtorek) - od godz. 15:30
ul. Krasickiego.

5 stycznia (środa) - od godz. 15:30
ul. Kościuszki: 1, 2, 3, 5, 6, 7, 9, 11, 13.

6 stycznia (czwartek) - od godz. 11:00
ul. Rudzka.

7 stycznia (piątek) - od godz. 15:30
ul. Moniuszki.

8 stycznia (sobota) - od godz. 11:00
ul. Arki Bożka, Kocura, Klasztorna, Słoneczna.

9 stycznia (niedziela) - od godz. 14:00
ul. Findera, Nowotki, Spokojna, Wesoła.

10 stycznia (poniedziałek) - od godz. 15:30
ul. Topolowa, Dębowa, Lipowa, Jagodowa, Sosnowa, Wierzbowa, Świerkowa.

11 stycznia (wtorek) - od godz. 15:30
ul. Raciborska, Klonowa, Brzozowa, Strażacka, Garbarska, Mickiewicza, Piaskowa, Krótka, Willowa, Kręta, Kościelna.

12 stycznia (środa) - od godz. 15:30
ul. Browarna, Nowy Świat, Staszica, Myśliwska, Tartaczna, Kolejowa, Powstańców, Słowackiego.

13 stycznia (czwartek) - od godz. 15:30
ul. Drzymały, Kwiatowa, Krzyżowa, Żwirowa, Łączna, Górnicza, Ogrodowa.

14 stycznia (piątek) - od godz. 15:30
ul. Czarneckiego, Sienkiewicza, Reja, Matejki, Parkowa, Morcinka.

15 stycznia (sobota) - od godz. 11:00
ul. Kozielska, kolęda dodatkowa oraz Siedliska.

Eucharystia w intencji odwiedzonych rodzin odprawiana będzie w każdą sobotę o godz. 18:00. Na tych Mszach św. oraz na Mszach św. w niedzielę, 16 stycznia możliwe będzie złożenie ofiar kolędowych. W domach będzie istnieć możliwość złożenia ofiary na renowację kościelnych organów. Ofiary zbierane przez ministrantów do puszek przeznaczone będą na cele misyjne oraz na fundusz ministrancki.
Duszpasterze proszą również, aby dzieci i młodzież szkolna przygotowała zeszyty (karty pracy) z katechezy, a kandydaci do przyjęcia Sakramentu Bierzmowania - kartki z przygotowania.

"Wehikuł czasu", czyli bożonarodzeniowa inscenizacja

Kuźnia w zimowej szacie

wtorek, 21 grudnia 2010

Odpowiedź na List Otwarty ws. deprawacji i krzywdzenia dzieci

R. Serafin: Jestem przeciwniczką upolityczniania gminy

Światłowodowy internet dotarł do Kuźni Raciborskiej

Redakcja: Panie Jarosławie, firma ostrog.NET znana jest głównie jako obecnie największy lokalny dostawca internetu radiowego, jakie jeszcze usługi świadczy Pana firma?

JW: Nasza firma od samego początku świadczyła dostęp do sieci internet za pomocą łącz radiowych, ale wraz z rozwojem firmy rozszerzaliśmy także naszą ofertę. Między innymi świadczymy także usługi hostingowe i programistyczne z których korzysta kilkaset firm i osób prywatnych. Zajmujemy się także budową na zlecenie sieci komputerowych, w tym także sieci światłowodowych oraz doradztwem w tej tematyce, w najbliższej przyszłości naszym Klientom zostaną udostępnione usługi Kablowej Telewizji Cyfrowej.  Ponad dwa lata temu uruchomiliśmy również własną platformę telefonii cyfrowej VoIP czyli taniej telefonii stacjonarnej bez miesięcznego abonamentu. Oznacza to, że nasi klienci ponoszą koszty tylko i wyłącznie za wykorzystane połączenia, a z usługi może skorzystać każda osoba, mieszkająca w dowolnym miejscu na świecie posiadająca w domu internet. Wychodzimy z założenia, że firmy z branży informatycznej muszą się cały czas rozwijać. Świadczenie usług telekomunikacyjnych wiąże się z jedną prostą zasada „Kto nie idzie do przodu, ten się cofa.”, Dlatego przez cały czas modernizujemy i rozbudowujemy nasza infrastrukturę. Aktualnie główny nacisk kładziemy na zwiększenie prędkości dla naszych klientów, głównie przez zastosowanie przewodów światłowodowych. Większą inwestycją jaką ostatnio udało nam się poczynić, było przyłączenie do naszej sieci Kuźni Raciborskiej za pomocą światłowodów. Docelowo mieszkańcy całej miejscowości będą mogli cieszyć się szybkim internetem, natomiast w pierwszym etapie jest to osiedle w administracji ZGKiM m. in. z ulicami Bema, Świerczewskiego, Kościuszki, Krasickiego.
Zapraszamy również do współpracy pojedyncze wspólnoty mieszkaniowe lub zarządców budynków. W Raciborzu planujemy obecnie przebieg trasy światłowodowej od dzielnicy Ostróg, przez ścisłe Centrum, aż do Placu Konstytucji 3-go Maja (Świński Rynek). Umożliwi to podłączenie do sieci światłowodowej budynków i zaoferowanie dla jej mieszkańców korzystanie z pełnej gamy naszych usług: TV, internet, telefon.

Red: Tak wiele mówi się o zaletach światłowodów, czy może Pan wytłumaczyć dlaczego akurat ta technologia?

MM: Oczywiście. Światłowody obrazowo można określić jako medium ostateczne, głównie dlatego, że nie ma prędkości wyższych niż prędkość światła. W sumie aktualnie jedynym ograniczeniem prędkości przesyłu danych z wykorzystaniem przewodów światłowodowych jest technologia jaką zakończony jest światłowód. Jeszcze kilka lat temu maksymalne prędkości jakie można było osiągnąć były o wiele niższe niż te, które osiągamy dzisiaj. Za kilka lat prędkości będą o wiele wyższe niż dziś i taka sytuacja będzie się powtarzać jeszcze przez wiele, wiele lat światłowód jako medium transmisyjne pozostanie niezmieniony. Nie można także zapomnieć o ogromnych odległościach na jakie można za pomocą światłowodów przesyłać dane, to właśnie przewody światłowodowe łączą ze sobą kontynenty, i w przeciwieństwie do transmisji drogą radiową, światłowody są odporne na działanie czynników atmosferycznych jak deszcz lub śnieg. W związku z tym klienci, którzy stosują tego typu łącza nie muszą obawiać się przerw w ich działaniu.

Red: Rozumiem, ale w związku z tym dlaczego wszędzie nie stosuje się przewodów światłowodowych?

MM: Stosuje się coraz więcej tego typu połączeń, oczywiście szybciej i taniej jest dostać się do klienta indywidualnego radiem, a doprowadzenie przewodu jest jednak problematyczne. Pierwszymi klientami, do których doprowadzi się połączenie światłowodem będą mieszkańcy osiedli bloków, do których jednak najłatwiej doprowadzić potrzebną infrastrukturę. Pewnym problemem dla niektórych operatorów jest także zastosowanie specjalistycznego sprzętu do spawania przewodów światłowodowych oraz testowania jakości łącza, oczywiście nasi pracownicy posiadają odpowiedni osprzęt jak i kwalifikację do budowy tego typu sieci.

Red: Wspominają Panowie, że oprócz świadczenia usług dostępu do Internetu państwa firma oferuje telefonię VoIP i w najbliższym czasie Telewizję Cyfrową. Może parę słów na ten temat?

MM:  W dzisiejszych czasach nie można poprzestać tylko i wyłącznie na jednej usłudze, praktycznie każdy poważny operator telekomunikacyjny oprócz usług Internetowych, udostępnia swoim klientom usługi telefoniczne oraz coraz częściej usługi Telewizji Cyfrowej. Pakiet trzech powyższych usług nazywany jest Triple play. Jako usługę dodatkową już od jakiegoś czasu udostępniamy naszym klientom usługi Telefonii Cyfrowej, bez stałego miesięcznego abonamentu, oraz z naprawdę niskim kosztem minuty rozmowy. Usługa ta cieszy się dużą popularnością zarówno wśród klientów detalicznych, jak i firm, głównie ze względu na możliwość znacznego ograniczenia stałych kosztów, jak to ma miejsce w wypadku standardowego telefonu. Osoby posiadające za granicą rodzinę, firmy mające zagraniczne oddziały, mogą zamontować telefon stacjonarny, a dzwoniąc do Polski ponoszą koszty jak za połączenia lokalne. Dodatkowo klient nie musi podpisywać umowy terminowej, jak w przypadku dużych telekomów.      
Jeżeli zaś chodzi o Telewizję, właśnie mieszkańcy Kuźni Raciborskiej, o której wspominaliśmy, będą mieli w pierwszej kolejności możliwość skorzystania z tej usługi. Aby możliwe było udostępnienie telewizji konieczne jest stworzenie odpowiedniej infrastruktury, głównie światłowodowej, gdyż żadne inne medium nie jest w stanie sprostać wymaganiom jakie stawiane są stosowanej przez nasza firmę technologii przesyłu. Jesteśmy w trakcie podpisywania umów z dostawcami treści i z TV ruszamy od stycznia.

Red: Dziękujemy Panom za rozmowę.

JW: Również dziękujemy i korzystając z okazji chcielibyśmy życzyć Wszystkiego Najlepszego z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku wszystkim naszym obecnym jak i przyszłym klientom.

/Zaczerpnięte z www.raciborz.com.pl/

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Wehikuł Czasu... zmienia na zawsze

W. Cęcek: To były moje ostatnie wybory

- Wybory samorządowe 2010 mamy już za sobą. Jak oceni Pan kampanię wyborczą?
- Myślę, że była to spokojna kampania. Nie mogę natomiast tego samego powiedzieć o debatach, które - uważam - były bezcelowe. Nie przyniosły one efektu, by poznać kandydata. Raczej były podyktowane tym, aby zniechęcić społeczeństwo do danej osoby i przedstawić go w negatywnym świetle. Tak to postrzegam i myślę, że to spełniło swoje zadanie.

- Mimo, że ponownie ubiegał się Pan o fotel burmistrza, nie udało się osiągnąć zamierzonego celu. Co - Pana zdaniem - mogło zaważyć na przegranej?
- Jeśli chodzi o same miasto - Kuźnię Raciborską - to mieszkańcy dostrzegli, że przez najbliższe cztery lata miejscowość znajdzie się z boku całej polityki, będzie z dala od spraw inwestycyjnych. Ludzie zdawali sobie z tego sprawę i głosowali tak, by poprawić tą sytuację. Inaczej sprawa wyglądała w środowiskach wiejskich, a szczególnie w Rudach. Tam zdecydowany atak poszedł na to, by zrobić maksymalnie dobrą robotę dla obecnego, urzędującego burmistrza, przedstawiając jednocześnie w negatywnym świetle moją osobę i myślę, że się to udało. To był akurat ten właściwy kierunek grupy, która była przeciwna mojej osobie.
 
- Frekwencja w wyborach nie należała do wysokich. Co więcej - w II turze wyborów zagłosowało jeszcze mniej ludzi niż w pierwszej - niespełna 1/3 mieszkańców gminy. Co wpłynęło na tak niskie zainteresowanie wyborami na burmistrza?
- W II turze zawsze była niska frekwencja. To wynika z tego, że kandydaci do Rady są już wybrani i pojawia się brak zainteresowania tym, co będzie dalej. W II turze ludziom się już często nie chce głosować. Dostrzega się pewnego rodzaju przesilenie, w związku z czym logiczne jest to, że II tura będzie niższa. Aczkolwiek, gdyby zmobilizowano siły i w II turze poszła by zagłosować taka sama grupa, jak w I turze, to wyniki wyborów mogły by być inne.

- Do Rady Miejskiej dostało się tylko dwóch kandydatów z Pana listy. To mniej niż cztery lata temu. Jak zatem oceni Pan układ sił politycznych w nowej Radzie?
- Zgadza się, weszło o trzech radnych mniej. Gdybyśmy jednak zsumowali wyniki, to ilość uzyskanych głosów przez kandydatów z naszego ugrupowania jest zdecydowanie wyższa. Natomiast głosy się rozdzieliły i - niestety – układ teraz będzie absolutnie jednostronny. Nie będzie można liczyć właściwie na nic. Decyzje będą z góry zaplanowane i podniesienie ręki podczas głosowania będzie miało niewielkie znaczenie. Po prostu wszystko będzie wcześniej ustalone.

- Czy - mimo przegranej - będzie Pan przyglądał się działalności pani burmistrz i radnych? Czy - w przypadku dostrzeżenia jakichś niepokojących sygnałów - będzie Pan podejmował jakieś działania i - wzorem Pawła Machy - komentował wydarzenia?
- Myślę, że nie będę chciał być w jakiś sposób jakąś agresywną opozycją czy jakimś człowiekiem, który wnosi destrukcję do działań Rady. Natomiast zdecydowanie będę chciał uczestniczyć w życiu politycznym naszej gminy. Chociażby z uwagi na to, że jest jakaś obawa, iż coś nas minie, że nie będziemy wiedzieli o tym, co się dzieje. Bo przecież niewiele również dowiadywaliśmy się w poprzedniej kadencji, mimo że w ugrupowaniu było więcej naszych radnych. A teraz - jak zaznaczyłem - będą to już zupełnie jednostronne decyzje i jednostronne wypowiedzi, także musimy zwracać na to baczną uwagę.

- Na forach internetowych pojawiają się rozmaite wpisy dotyczące Pana kandydowania. Co niektórzy sugerują nawet, że za cztery lata znów stanie Pan do walki o fotel burmistrza. Proszę powiedzieć, czy zdecyduje się Pan na ten krok w 2014 r., czy wprost przeciwnie - kończy pan swoją przygodę z politykę samorządową?
- Jednych może rozczaruję, inni będą z tego na pewno zadowoleni. Absolutnie, nie będę brał już udziału w takim wyścigu. Były to moje ostatnie wybory. Jeśli zdrowie pozwoli, to będę chciał uczestniczyć w życiu publicznym, ale już nie jako kandydat na burmistrza. To już jest poza mną. Jeśli będzie taka możliwość i znajdzie się młoda osoba, która zechce kandydować, mogę pomóc w promocji takiego człowieka. W takim układzie mogę się angażować, natomiast wybory mnie już nie interesują.

Rozmawiał: Bartosz Kozina

czwartek, 16 grudnia 2010

Rita Serafin oficjalnie burmistrzem

We wtorek, 14 grudnia w Sali Ślubów Urzędu Stanu Cywilnego odbyła się II sesja Rady Miejskiej, podczas której zaprzysiężona na urząd burmistrza została Rita Serafin.



Akt nominacji wręczył przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Franciszek Baraniuk. Zaznaczył on również, że podczas tegorocznych wyborów samorządowych, w prace komisji (miejskiej i obwodowej) zaangażowały się 53 osoby, a łączny czas dyżurowania MKW wyniósł 56 godzin. - Do protokołów komisji nie wpłynęły żadne skargi, zastrzeżenia czy zażalenia, w związku z czym uważam, że zarówno OKW, jak i MKW pracowała dobrze - mówił F. Baraniuk.

Po złożonym w obecności radnych i zaproszonych gości ślubowania, nowowybrana burmistrz zreferowała krótko plany inwestycyjne, jakie realizowane będą na terenie gminy w 2011 r. Do najważniejszych należą m. in.:

- Kontynuacja prac przy budowie hali sportowej i stołówki w Rudach. Fundusze na realizację tego zadania (tzw. środki zewnętrzne) mają pochodzić m. in. z Ministerstwa Sportu, Min. Edukacji oraz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych;
- Budowa parkingów naprzeciwko Zespołu Klasztrono-Pałacowego w Rudach;
- Budowa kanalizacji na ulicy Topolowej i Raciborskiej w Kuźni Raciborskiej. Inwestycją zajmie się miejscowa spółka wodno-kanalizacyjna;
- Termomodernizacja Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Kuźni. Środki mają pochodzić z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Inne zadania:
- Kontynuacja remontów chodników i dróg, rozbudowa parkingów;
- Osuszenie (I etap) budynku szkoły podstawowej w Kuźni;
- Modernizacja nawierzchni sportowej w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Technicznych. Ogłoszony zostanie przetarg na poziomie 400 tys. zł.
- Przekształcenie budynku szkoły w Turzu na potrzeby Wiejskiego Domu Kultury;
- Modernizacja ośrodka zdrowia w Turzu.

wtorek, 14 grudnia 2010

Plany na 2011 rok

List do redakcji

Kiermasz Adwentowy w Rudzie Kozielskiej

Pomysłodawczynią kiermaszu była pani Beata Balcerek. Kiermasz przygotowywały panie z Koła Gospodyń Wiejskich oraz chętni mieszkańcy Rudy Kozielskiej.



Organizatorzy mieli obawy, czy ta pierwsza tego rodzaju impreza w Rudzie Kozielskiej wzbudzi zainteresowanie mieszkańców. Jednak okazało się, że dopisali nie tylko mieszkańcy Rudy Kozielskiej, ale także sąsiedzi z Rud, Kuźni Raciborskiej. Trud włożony w przygotowanie imprezy nie poszedł więc na marne.



W przyszłorocznym adwencie również odbędzie się tego rodzaju kiermasz. W połowie stycznia planowany jest wieczór kolęd, później jasełka w wykonaniu przedszkolaków, w lutym zabawa karnawałowa. Nie powinno zabraknąć atrakcji podczas ferii zimowych, z kuligiem włącznie, o ile pozwoli na to aura oczywiście.




















Tekst i foto:
Wojciech Węglorz

Ul. Podbiała w Rudach - odpowiedź dyr. MOKSiR

Witam serdecznie.

Dziękuję za wiadomość. Proszę wybaczyć, że odpowiadam dopiero dziś, ale w ostatnim tygodniu przebywałem poza granicami kraju i nie miałem możliwości korzystania ze skrzynki emailowej. Przyznam, że do tej pory nie miałem świadomości zaistniałego problemu przy ul. Podbiałej, tym bardziej, że jak do tej pory nie mieliśmy w tej sprawie żadnych sygnałów, ani ze strony mieszkańców Rud, ani ze strony odwiedzających nas turystów. Pragnę zapewnić, że przyjrzymy się temu problemowi.

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję
Michał Fita

















Fot. Piotr Liszka

Zespół "Łężczok" podbił serca kuźnian

Materiał video




Trwa nabór na rachmistrza spisowego

Rachmistrzem spisowym może zostać osoba:

- pełnoletnia, z co najmniej średnim wykształceniem (wskazane jest aby rachmistrzami byli studenci lub osoby z wyższym wykształceniem);
- posiadająca dobrą umiejętność obsługi komputera;
- godna zaufania, obowiązkowa i rzetelna;
- odporna na stres, łatwo nawiązująca kontakty z ludźmi, komunikatywna i umiejąca radzić sobie w trudnych sytuacjach.

Kandydaci na rachmistrzów muszą złożyć oświadczenie o korzystaniu z pełni praw publicznych i niekaralności za przestępstwo popełnione umyślnie (w tym przestępstwo skarbowe).

Informujemy, że jest to praca na ponad 3 miesiące i wymaga dyspozycyjności (nie zalecane jest, aby rachmistrzami były osoby zatrudnione na pełny etat). Ze względu na specyfikę pracy rachmistrz powinien być w pełni sprawny fizycznie, posiadać umiejętności interpersonalne w postaci łatwego nawiązywania kontaktów, sprawnego i skutecznego komunikowania się z respondentami, wzbudzania zaufania wśród osób, z którymi będzie przeprowadzał wywiady. Ponadto wskazanym jest posiadanie doświadczenia w pracy ankietera lub rachmistrza spisowego, znajomości funkcjonowania systemu GPS oraz umiejętności praktycznego wykorzystywania map cyfrowych.

Ze względów organizacyjnych kandydaci na rachmistrzów spisowych powinni zamieszkiwać, pracować lub pobierać naukę na terenie gmin, w których dokonywać będą spisu z wyłączeniem obwodu spisowego, w którym mieszkają.

Obowiązki kandydata na rachmistrza spisowego:

- kandydat na rachmistrza zobligowany jest do wzięcia udziału w całym szkoleniu, w trakcie którego zostanie zapoznany z obsługą przenośnego urządzenia elektronicznego typu hand – held oraz z działaniem aplikacji do wypełniania formularza spisowego;
- tylko osoba, która podczas egzaminu kończącego szkolenie wykaże się dostateczną wiedzą, zostanie zakwalifikowana na rachmistrza spisowego.

Rachmistrze spisowi powoływani są przez dyrektora urzędu statystycznego po uzyskaniu pozytywnej oceny z egzaminu kończącego szkolenie oraz po złożeniu pisemnego przyrzeczenia o obowiązku zachowania tajemnicy statystycznej.

Obowiązki i prawa rachmistrzów spisowych:

- szkolenie rachmistrzów w terminie od 5 stycznia do 25 lutego,
- w dniach od 1 marca do 17 marca 2011 r. odbędzie się obchód przedspisowy, podczas którego rachmistrze spisowi będą weryfikować informacje zawarte w otrzymanych wykazach i na mapach cyfrowych;
- rachmistrze spisowi rozpoczynają spis w dniu 8.04.2011 r. i zakończą w dniu 30.06.2011 r.;
- otrzymane podczas wywiadu dane rachmistrze wprowadzą do przenośnych urządzeń elektronicznych - typu hand-held;
- rachmistrze nie mogą prowadzić żadnych działań wykraczających poza prace spisowe (np. roznoszenie ulotek reklamowych);
- rachmistrze składając wizytę muszą posiadać umieszczony w widocznym miejscu identyfikator;
- rachmistrzom spisowym przysługuje ochrona prawna przewidziana dla funkcjonariuszy publicznych;
- rachmistrz spisowy nie może bez porozumienia z Gminnym Komisarzem Spisowym lub Wojewódzkim Biurem Spisowym wypowiadać się do mediów w sprawach spisowych.

Kandydat na rachmistrza spisowego jest zobligowany do wzięcia udziału w szkoleniu z zakresu metodologii i organizacji spisu oraz w warsztatach posługiwania się terminalami i zainstalowanymi na nich aplikacjami. Kandydat, który nie weźmie udziału w całości szkolenia nie zostanie dopuszczony do egzaminu kończącego szkolenie.
Rachmistrz powinien uczestniczyć we wszystkich etapach spisu (tj. obchód przedspisowy, odprawa przedspisowa oraz spis) – wynagrodzenie dla rachmistrzów wypłacone zostanie jednorazowo po ustawowym terminie zakończenia spisu. Rachmistrz spisowy otrzyma wynagrodzenie w wysokości określonej przez Radę Ministrów.


Wnioski na kandydata na rachmistrza spisowego wraz z oświadczeniami należy składać w Sekretariacie Urzędu Miejskiego w Kuźni Raciborskiej, ul. Słowackiego 4, do dnia 20.12.2010 r.
Na podstawie złożonych wniosków zostaną wyłonieni kandydaci na rachmistrzów spisowych.

Wniosek do pobrania TUTAJ

Coraz bliżej święta...

poniedziałek, 13 grudnia 2010

sobota, 11 grudnia 2010

Hufiec Ziemi Raciborskiej ma nowego komendanta

Sylwetka nowego komendanta
(na podstawie rekomendacji phm. Marka Majewskiego)

Dh phm. Marek Rybicki przyjechał do Kuźni Raciborskiej w 1980 r. Rok później po raz pierwszy był uczestnikiem obozu harcerskiego w Pleśnej. W roku 1985 w wodach Bałtyku (nocą, do pasa w morzu) złożył zobowiązanie instruktorskie. Tego samego roku otrzymał stopień przewodnika. Ostatnie lata zmobilizowały go do podjęcia czynniejszej służby na rzecz hufca oraz samorozwoju. W roku 2010 z wynikiem pozytywnym zakończył próbę na stopień podharcmistrza.

Cały czas jeździł do Pleśnej na kwaterkę i turnusy razem ze śp. hm. Stanisławem Stankiem, a czasami był na dwóch i na trzech turnusach jako drużynowy lub oboźny. Jako kadra, zaczął jeździć na obozy do Pleśnej od 1986 r. (tam też poznał swoją małżonkę). Od 1990 r. mieszka w Sosnowcu, ale cały czas przynależy do Hufca Ziemi Raciborskiej i ze swoich instruktorskich obowiązków w pełni się wywiązuje.




W Szkole Podstawowej im. Jana Wawrzynka w Kuźni Raciborskiej przez 5 lat prowadził 13. Drużynę Harcerską "Szymczyszynów". Był na międzynarodowym turnusie z Czechami i Niemcami, później razem z drużyną jeździł na rajdy w góry i na spotkania na granicy z Czechami na Czantorii. Wraz z drużyną wygrywał rajdy na Górę św. Anny, rajdy do Rud i Wisły. Dzięki stale wzbogacanemu doświadczeniu zawodowemu, udaje mu się prowadzić atrakcyjne zajęcia dla dzieci i młodzieży związane z ratownictwem medycznym oraz alpinistyką i nurkowaniem. Jest również członkiem Zespołu ds. Internetu i Promocji Hufca, gdzie pełni funkcję fotografa hufca. Od roku pełni również funkcję członka Kapituły Stopni Wędrowniczych Hufca.

Systematycznie bierze udział w spotkaniach w Urzędzie Miejskim w Kołobrzegu, Koszalinie oraz Sanepidzie i Kuratorium Oświaty dotyczących organizacji akcji letniej. Bezpośrednio koordynuje wszelkimi pracami związanymi z modernizacją bazy. Sam również pozyskuje różnego rodzaju materiały potrzebne do jej modernizacji. Jest osobą otwartą na współpracę. Sumiennie wywiązuje się z powierzonych mu obowiązków. Jest przykładnym instruktorem. Bardzo pozytywnie postrzegany w środowisku harcerskim. Był odpowiedzialny za organizację 35-lecia bazy obozowej hufca w Pleśnej w 2010 r. Jest inicjatorem - z okazji 35-lecia bazy - odsłonięcia tablicy pamiątkowej, którą przytwierdzono do kamienia, znajdującego się na placu apelowym. Jest członkiem sztabu obchodów 100-lecia harcerstwa Hufca Ziemi Raciborskiej. Był współorganizatorem 30-lecia bazy w Pleśnej w MOKSiR w Kuźni Raciborskiej.

Druh Marek swoje życie oddaje bazie obozowej. Każdy urlop wykorzystuje na opiekowanie się nią, doglądanie, przeprowadzanie napraw. Dzięki jego działalności, od trzech lat baza w Pleśnej rozkwita, co w zdecydowanym stopniu sprzyja przyjazdom młodzieży ze Śląska. Baza obozowa jest bardzo znacząca dla hufca. Wychowała kilka pokoleń harcerzy i instruktorów. Gdyby nie dh Marek, ta baza nie miałaby świetności, a harcerski klimat dawno zostałby zatracony.

środa, 8 grudnia 2010

W Kuźni wybiorą nowe władze hufca

Celem spotkania jest wybór nowych władz hufca oraz podsumowanie trzyletniej kadencji ustępujących władz. W zjeździe udział weźmie 29 instruktorów. Zaproszenia na spotkanie otrzymali również przedstawiciele samorządów: starosta raciborski Adam Hajduk, prezydent Raciborza Mirosław Lenk, burmistrz Kuźni Raciborskiej Rita Serafin, przyjaciele harcerstwa oraz dyrektorzy placówek oświatowych.

Zjazd będzie również okazją do podziękowania za pomoc i wsparcie w harcerskich działaniach - wręczeniu odznaczeń oraz listów gratulacyjnych tak gościom, jak i wyróżniającym się w swojej pracy instruktorom hufca.

Hufiec Ziemi Raciborskiej jest jednostką organizacyjną Związku Harcerstwa Polskiego z siedzibą w Kuźni Raciborskiej, która obejmuje teren całego powiatu raciborskiego. Należy do grona 34 hufców działających na terenie województwa śląskiego, skupionych w Chorągwi Śląskiej ZHP z siedzibą w Katowicach. Obecnie zrzesza blisko 290 zuchów, harcerzy i instruktorów, działających w 18 gromadach i drużynach.

- Hufiec jest ważną organizacją społeczną w naszym regionie, która wypełnia zadania o różnym charakterze, adresowane zarówno do harcerzy, jak i do młodzieży niezrzeszonej w ZHP. Podejmuje działania związane z edukacją, kulturą fizyczną, turystyką i sportem, popularyzuje idee demokracji, odpowiedzialności obywatelskiej i świadomości narodowej. Zajmuje się również wychowaniem patriotycznym, przeciwdziała patologiom społecznym poprzez rozwijanie zainteresowań, rehabilitację i rewalidację niepełnosprawnych - podkreśla komendant Marek Majewski.

Władze hufca wierzą, że Zjazd Nadzwyczajny, podsumowując dotychczasową, trzyletnią działalność, pomoże wypracować nowe rozwiązania, służące polepszeniu pracy wychowawczej wśród dzieci i młodzieży regionu raciborskiego, co spowoduje dalszy, wszechstronny rozwój Hufca oraz Związku Harcerstwa Polskiego.

Składy Komisji Rady Miejskiej

Komisja Rewizyjna

Grażyna Tokarska (przewodnicząca)
Ernest Drazik
Marcelina Waśniowska

Komisja Oświaty, Zdrowia, Kultury i Pomocy Społecznej

Bernard Kowol (przewodniczący)
Aleksandra Bartoń
Sabina Chroboczek-Wierzchowska
Radosław Kasprzyk
Mariola Wajda

Komisja Budżetu i Finansów

Marcelina Waśniowska (przewodnicząca)
Sabina Chroboczek-Wierzchowska
Ernest Drazik
Radosław Kasprzyk
Grażyna Tokarska

Komisja Rolnictwa i Gospodarowania Zasobami Komunalnymi Gminy

Sylwester Larysz (przewodniczący)
Aleksandra Bartoń
Gerard Hanusek
Mariola Wajda

Komisja Przestrzegania Prawa i Ochrony Środowiska

Ernest Drazik (przewodniczący)
Aleksandra Bartoń
Tadeusz Koral
Adam Skórka
Roman Wilk

Komisja Promocji, Rozwoju Gminy, Sportu i Rekreacji

Adrian Lepiarczyk (przewodniczący)
Gerard Hanusek
Tadeusz Koral
Bernard Kowol
Adam Skórka
Roman Wilk

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Znamy finalistów V Konkursu Wokalnego Kuźnia Raciborska 2011

W sobotę, 4 grudnia w Miejskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Kuźni Raciborskiej odbyły się eliminacje do piątej edycji konkursu wokalnego.

Na casting zgłosiły się 22 osoby w wieku od 9 do 18 lat m. in. z Kuźni, Turza, Rudy, Nędzy oraz Dziergowic. Wśród przybyłych w sobotnie przedpołudnie do MOKSiR-u znaleźli się stali bywalcy, którzy próbowali swoich sił w konkursie w ubiegłych latach, jak również ci, dla których udział w konkursie był debiutem.



Do tych ostatnich należy m. in. Natalia Jezusek z Rudy. Chociaż jest debiutantką, występy sceniczne nie są jej obce, gdyż brała już udział w konkursach wokalnych, organizowanych przez szkołę w Budziskach. Na scenie kuźniańskiego MOKSiR-u Natalia wykonała utwór Ewy Farny pt. "Cicho".

Poważniejszy repertuar wybrał natomiast Jakub Tul, który w konkursie startuje już po raz trzeci. - Na dziś przygotowałem utwór Leonarda Cohena zatytułowany "Hallelujah". Wykonam go oczywiście w polskiej wersji językowej - mówi Kuba, który - prócz śpiewu - doskonale sprawdza się w grze aktorskiej, występując na deskach scenicznych z raciborską grupą "Irrealis".



Zgromadzonych w sali MOKSiR-u gorąco powitał Stefan Wardenga. - Witam stałych bywalców, a szczególnie nowe twarze. Być może występ na scenie będzie waszym początkiem przed czymś więcej. Tego jeszcze nie wiecie, dlatego warto spróbować - powiedział pomysłodawca konkursu wokalnego.

Uczestników, których podzielono na trzy kategorie wiekowe (9-11 lat, 12-14 i 15-18) oceniało 3-osobowe jury, w skład którego weszli: Jan Goldman - wykładowca raciborskiej PWSZ, Anna Porwoł - muzyk z Rybnika oraz... Dominika Zawada, która do niedawna sama stawała przed jurorami. Jak czuje się w nowej roli? - To na pewno coś innego. Inaczej jest oceniać kogoś, niż śpiewać i być ocenianym. Doskonale widać wtedy różnice - mówi Dominika. - Ogólnie jest ciekawie; z jednej strony to fajna zabawa, ale z drugiej - bardzo trudny wybór. Nie jest łatwo z grupy 10-12 osobowej wybrać tą najlepszą piątkę - dodaje zwyciężczyni III edycji Konkursu Wokalnego.

Zadaniem młodych wokalistów było zaprezentowanie jednego utworu w polskiej wersji językowej a cappella. W ocenie jurorzy kierowali się czystością wykonania utworu, doborem repertuaru, dykcją oraz sposobem zachowania się na scenie. Wokaliści, których zakwalifikowano do finału, będą zobowiązani do uczestniczenia w warsztatach wokalnych. Ich umiejętności będzie można podziwiać w marcu 2011 r., kiedy to odbędzie się finał z udziałem publiczności.

Finalistami V Konkursu Wokalnego Kuźnia Raciborska 2011 zostali:

Grupa wiekowa 9-11 lat:

Joanna Czogała (Dziergowice)
Ewelina Depta (Turze)
Natalia Sroka (Budziska)
Kinga Brzoska (Łęg)
Natalia Tul (Kuźnia Raciborska)
Dominik Depta (Budziska)
Daria Pichali (Turze)

Grupa wiekowa 12-14 lat:

Joanna Kostka (Turze)
Miriam Pichali (Turze)
Daria Faraś (Kuźnia Raciborska)
Justyna Mikunda (Kuźnia Raciborska)

Grupa wiekowa 15-18 lat:

Agnieszka Niesporek (Nędza)
Jakub Tul (Kuźnia Raciborska)
Natalia Jezusek (Ruda)


/Artykuł zaczerpnięty z www.raciborz.com.pl/

Rita Serafin zostaje na drugą kadencję

"Moje Indie", czyli wirtualna wyprawa do kraju Buddy



Podróż dziewczyn trwała dwa miesiące. Rozpoczęły ją 22 stycznia i zakończyły 28 marca tego roku. Do stolicy - New Dehli - udały się samolotem austriackich linii lotniczych. Po Indiach - kraju, którego powierzchnia jest 10 razy większa od Polski - poruszały się koleją (jeden z najtańszych i najpopularniejszych środków transportu), autobusami, a po samych miastach - niejednokrotnie rikszą. Na trasie wycieczki - poza wspomnianym już New Dehli - znalazły się m. in.: Agra, Udaipur, Puszkar, Manali, Rishikesh i Kalkuta.



W trakcie trwającego blisko 90 minut slajdowiska, raciborzanki opowiedziały o zwyczajach, kuchni i wierzeniach, jakie panują w ojczyźnie Mahatmy Gandhiego. - Pierwszą rzeczą, na którą zwraca się uwagę jest wszechogarniający hałas. Życie Indusów toczy się głównie na ulicy. Tam się handluje i spożywa posiłki - mówiła K. Malinowska. - To kraj wielkich kontrastów, gdzie obok siebie egzystują zarówno biedni i bogaci - dodała J. Mużelak.



Ogromne zainteresowanie wśród zgromadzonych w sali wystawowej MOKSiR-u wzbudziła opowieść o najpiękniejszym grobowcu świata, jaki znajduje się w Agrze - Tadź Mahal. Mauzoleum udostępniane jest publiczności, przy czym wstęp - zwłaszcza dla osób spoza Indii - do tanich nie należy. - Za bilet pobierana jest opłata w wysokości 750 rupii, tj. 15 dolarów. Miejscowi, by wejść do grobowca, płacą jedynie 10 rupii - mówiła Klaudia.



Indusi - jak zaznaczyły podróżniczki - dużą wagę przywiązują do spraw duchowych. W mieście Rishikesh, które stanowi światową stolicę jogi, znajduje się mnóstwo świątyń, z których stale dobiegają dźwięki mantr i pieśni. Wiodącą rolę w tego rodzaju ośrodkach odgrywa swami - mnich hinduski, którego rolą jest objaśnianie przybyszom z Zachodu spraw dla nich niezrozumiałych. - Ogromne znaczenie - co podkreśliły raciborzanki - dla mieszkańców Indii - ma rzeka Ganges. Określana jest przez Indusów rzeką świętą.

piątek, 3 grudnia 2010

Radni zainaugurowali nową kadencję

"Nie obiecuję gruszek na wierzbie" - czyli wywiad z Ritą Serafin

Red. Za nami pierwsza tura wyborów, przed nami 5 grudnia ostateczny wybór burmistrza miasta Kuźnia Raciborska. Jak Pani ocenia swój wynik i swoje szanse w II turze?

R.S. Przede wszystkim dziękuję wszystkim moim wyborcom za poparcie, którego mi udzielili. Uzyskałam 1588 głosów czyli udało mi się przekonać prawie 42% wyborców. Uważam to za świetny wynik, zwłaszcza, że w swojej kampanii nie obiecywałam gruszek na wierzbie. Traktuję poważnie wyborców i składane deklaracje. Nie opierałam również swojej kampanii na oczernianiu swoich kontrkandydatów, na grzebaniu w przeszłości. Cieszę się, że aż tylu wyborców doceniło nie tylko ten styl kampanii, ale również moją pracę w mijającej kadencji. Trudno przecież zaprzeczać, że bardzo wiele inwestycji zostało zrealizowanych lub rozpoczętych. Informowałam o tym mieszkańców w corocznych sprawozdaniach. Dodatkowo zostało to rzetelnie przedstawione w wydawnictwie, które dotarło na koniec kadencji do każdego domu w naszej gminie. Fakty są bardziej wymowne niż jakakolwiek czarna kampania – ponad 20 milionów złotych pozyskanych w ciągu 4 minionych lat obecnej kadencji to nasz wspólny sukces.

Red. Zgadza się, ale często krytycy zarzucają Pani, że gmina jest zadłużona, mówi się o kwocie 8, a nawet 9 milionów długu.

R.S. No cóż, prostowałam już to kłamstwo wielokrotnie, ale widocznie niektórzy uważają, że kłamstwo 100 razy powtarzane stanie się prawdą. Wierzę jednak, że ludzie nie dadzą się oszukać. Obecnie kredyty zaciągnięte przez gminę oscylują w okolicach 4 milionów złotych i jest to bardzo bezpieczna wielkość. Poza tym kredyt zaciągnięty przez gminę to co innego niż kredyt zaciągnięty przez rodzinę. Przykładowo przy wymianie okien i inwestycjach związanych z termomodernizacją gmina może sięgnąć po kredyty oraz częściowo umarzalne pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Można więc wydać 300 tysięcy złotych z własnego budżetu i wymienić stare okna w szkole, ale można też wydać tylko 100 tysięcy, a resztę pożyczyć na korzystnych warunkach i liczyć na to, że po zakończeniu inwestycji i osiągnięciu tzw. Efektu ekologicznego część kredytu zostanie umorzona. I tak właśnie robi dobry gospodarz. Ważne jest to, żeby nie były to kredyty na bieżące funkcjonowanie, ale na inwestycje. Takie inwestycje spowodują, że w przyszłości wydamy mniej na bieżące wydatki.

Red. Innym często powtarzanym zarzutem jest to, że wszystko się robi w roku wyborczym, że jest to kampania wyborcza. Dla przykładu kończy się właśnie remont drogi w centrum Kuźni Raciborskiej, w październiku miało miejsce oficjalne otwarcie oczyszczalni ścieków – może coś jest na rzeczy, pani burmistrz?

R.S. Absolutnie nie podporządkowuję swoich działań kampanii wyborczej. Moje starania o remont drogi wojewódzkiej biegnącej przez centrum miasta trwały całą kadencję, a decyzja o terminie zapadła w Katowicach. Cieszę się, że się udało do niej doprowadzić, a krytyką się mniej przejmuję. Ważne, że będziemy mieli dobrą drogę, a teraz trzeba się skupić na kolejnych etapach tego remontu. Wiem już do których drzwi zapukać w Katowicach, wiem jakich argumentów użyć i wiem też jak trudno będzie mimo wszystko do tego doprowadzić. Trzeba mieć świadomość, że z perspektywy Katowic – Kuźnia Raciborska to bardzo małe miasteczko na granicy naszego województwa. Trzeba ogromnej determinacji oraz doświadczenia w tej materii. Ani jednego, ani drugiego mi nie brakuje. Jeśli zaś chodzi o oczyszczalnię ścieków to wiadomo przecież, że inwestycję za niemalże 10 milionów złotych nie realizuje się w rok, ani w dwa. Tak się złożyło, że realizacja tego zadania, począwszy od pozyskania środków unijnych, aż do jej ostatecznego zakończenia, trwała przez całą kadencję. Poza tym, jeśli środki pozyskane przez gminę w minionej kadencji (czyli ponad 20 mln złotych) to moja kampania, to życzyłabym sobie jako mieszkanka gminy, aby każdy następny burmistrz pozyskiwał takie same środki, nawet w ramach kampanii wyborczej. Prawem opozycji jest krytykować, ale chciałabym, aby była to merytoryczna krytyka oparta na faktach, a nie na tendencyjnej interpretacji.

Red. Pani burmistrz drażliwą kwestią jest również to, że w oczach wielu kuźnian faworyzuje pani Rudy poprzez budowę chociażby hali sportowej czy poprzez projekt związany z Kompleksem Klasztorno-Pałacowym za grube miliony euro?

R.S. Mam tego świadomość, ale jak już mówiłam nie podporządkuję swoich działań własnej popularności i nie przeliczam, co mi się opłaci, a co nie. Projekt przy kompleksie klasztorno-pałacowym, lub jak podkreśla ksiądz Rosiek – przy Starym Opactwie w Rudach – jest to projekt finansowany ze środków Unii Europejskiej, zaś wkład własny zapewnia samorząd województwa śląskiego. Mówiąc prosto – pieniądze w całości daje Bruksela i Katowice, ale tylko na ten cel. Nie jest to więc tak, że możemy sobie wziąć pieniądze i przeznaczyć je na coś innego. Po drugie inwestycja w Rudach ma charakter ponadlokalny. Osobiście się cieszę, że mogę w tym uczestniczyć, bo powiem, może trochę zbyt górnolotnie, ale w mojej ocenie tworzymy historię, przywracając do świetności coś, co wpisuje się w kulturę i dziedzictwo Europy. Jako burmistrz wiem, że niektóre rzeczy po prostu trzeba zrobić. I do takich należy również hala w Rudach ze stołówką i świetlicą. Trzeba tylko dołożyć maksymalnych starań, aby zdobyć na to jak najwięcej pieniędzy spoza budżetu gminy i na tym aktualnie się skupiam. Do tej szkoły uczęszcza prawie 400 uczniów i trzeba im zapewnić przyzwoite warunki edukacji i opieki. Zresztą proszę zwrócić uwagę na program mojego kontrkandydata do stanowiska burmistrza – pan Cęcek stwierdza, że budowa hali w Rudach to pierwszoplanowa dla niego inwestycja przyszłej kadencji i należy ją skończyć jak najszybciej. Ja uważam inaczej, halę w Rudach należy skończyć nie jak najszybciej, ale w terminie, starając się pozyskać jak najwięcej środków spoza budżetu gminy. Mam tu na myśli chociażby pozyskanie odpowiedniej kwoty z rezerwy MEN. Dotychczas na realizację tej inwestycji zdobyliśmy 3,5 mln złotych.

Red. Pani burmistrz, czy próbuje Pani powiedzieć, że Pani program wyborczy i program Pana Cęcka są zbliżone? To dosyć rewolucyjna teza.

R.S. Staram się mówić o pewnych rzeczach uczciwie i otwarcie. Przykład z halą w Rudach pokazuje, że inwestycja, za którą w Kuźni jestem krytykowana, jest dla mojego kontrkandydata priorytetem. Mam nadzieję, że nie tylko dlatego, żeby przypodobać się wyborcom w Rudach. Co do podobieństw i różnic naszych programów: proszę się zastanowić, czym one w  zasadzie mają się różnić? Przecież czego oczekują mieszkańcy gminy? Chcą jeździć po dobrych drogach, chodzić po bezpiecznych chodnikach, posyłać dzieci do przyjaznych przedszkoli i wyremontowanych szkół, oczekują właściwej opieki lekarskiej, chcą atrakcyjnej oferty w zakresie spędzania wolnego czasu i uprawiania sportu. W gminie nie ma miejsca na politykę. W zasadzie to jest część wspólna programu wyborczego każdego kandydata na burmistrza, wójta czy prezydenta. Chodzi tylko o to, aby wybrać takiego burmistrza, który będzie w stanie zrealizować jak najwięcej. Ja kładę przez Państwem: moje przygotowanie zawodowe i doświadczenie samorządowe, efekty dotychczasowej pracy, kontakty na różnych szczeblach samorządu oraz chęć działania dla naszej lokalnej społeczności. Wiem, co chcę zrobić i wiem, jak to zrobić. Liczę na Państwa obecność przy urnach wyborczych 5 grudnia i proszę o Państwa głos.

Dziękujemy za rozmowę.

środa, 1 grudnia 2010

Hufiec Ziemi Raciborskiej zakończy obchody 100-lecia harcerstwa

Hufiec Ziemi Raciborskiej im. Alojzego Wilka serdecznie zaprasza na spotkanie wspomnieniowe byłych oraz czynnych instruktorów, harcerzy i przyjaciół Związku Harcerstwa Polskiego.

Spotkanie organizowane jest z okazji kończącego się jubileuszu 100-lecia harcerstwa w Polsce. Odbędzie się ono w piątek, 10 grudnia w gmachu Państwowej Wyższej Szkoły zawodowej w Raciborzu przy ul. Słowackiego 55. Rozpoczęcie o godz. 15:30. Patronat Honorowy nad spotkaniem objął rektor raciborskiej Alma Mater - prof. dr hab. Michał Szepelawy.

- Zwracamy się z prośbą - piszą organizatorzy zjazdu hm. Jan Kluska oraz hm. Krystyna Kubiczak - by informacja o spotkaniu dotarła do jak najszerszego grona sympatyków ZHP. Potwierdzenie udziału w spotkaniu prosimy zgłaszać - telefonicznie lub drogą elektroniczną - najpóźniej do 7 grudnia br.

Kontakt:

Jan Kluska
e-mail: nowatyta@wp.pl
tel. (32) 419-14-70

lub

Janina Konopnicka
e-mail: jkonopnicka@op.pl
tel. (32) 775-25-30

Zgon w "Braxie"

wtorek, 30 listopada 2010

Paweł Macha: Samorząd zgubił kontakt ze swoim społeczeństwem

- W tegorocznych wyborach samorządowych był Pan jednym z kandydatów ubiegających się o fotel burmistrza miasta i gminy. Choć nie wszedł Pan do II tury, uzyskał całkiem niezły wynik - 937 głosów. Jak - z dzisiejszej perspektywy - Paweł Macha ocenia kampanię wyborczą?
- Jako jeden z kandydujących, miałem okazję zmierzyć się z problemami gminy. Od środka popatrzeć na system ordynacji wyborczej oraz na samorządowe rozgrywki. Wnioski z tego są dość smutne. Wyszło na to, że samorząd jest bezideowy i mocno oderwany od rzeczywistości i ludzi. Wybory tak naprawdę jeszcze się nie zakończyły, nie było jeszcze II tury pomiędzy Ritą Serafin a Witoldem Cęckiem, a mimo to już wiadomo, kto będzie tą gminą rządził. Żadna z tych osób. Nie było jeszcze sesji, radni nie złożyli przysięgi, a już wiadomo, kto zostanie przewodniczącym Rady. Będzie to pan Wrona.

- To skąd to niezadowolenie?
- Na tą sytuację ma wpływ praca samorządu za kilkanaście ostatnich lat. I tu dochodzimy do nierównomiernego podziału środków, inwestycji w gminie oraz nieracjonalnego wydawania tych środków. Przy niskich dochodach mieszkańców gminy, środki liczone w milionach złotych wydawane są w sposób bardzo nieracjonalny i bardzo niezrozumiały. Mówię tu o wydmuszce finansowej z Rud, o klasztorze, który sparaliżował życie tej miejscowości. Rudy to miejscowość, gdzie liczba ludności sięga blisko 3000 osób. A klasztor jako klasztor - dał miejscowości - przy tak ogromnych nakładach finansowych, kilka, najwyżej kilkanaście miejsc pracy. Sama idea klasztoru jest jak najbardziej dobra, ale to, co jest dookoła niego, to przeszło ludzkie pojęcie. To jest wydmuszka finansowa. I nie ma zgody społeczeństwa na wydawanie takich kwot na takie cele. My mamy dziś dużo ważniejsze rzeczy na głowie. Mało tego: każdy z nas czuje się już Europejczykiem i czy te pieniądze pochodzą z naszej gminnej kasy, czy płyną z Unii Europejskiej, to tak czy inaczej są wydawane. A - proszę zauważyć - jesteśmy w samym środku kryzysu. Polska płaci swoje składki do budżetu Unii i dopiero ta dzieli nas z powrotem swoimi subwencjami, czyli tymi pieniędzmi, którym się tak samorządowcy chwalą. I te środki muszą być wydawane w sposób racjonalny, z głową, po to, aby w sytuacji, kiedy sięgniemy drugiego dna kryzysu, można było korzystać z rezerw oraz akumulacji tych pieniędzy, które byłyby inwestowane w miejsca pracy, infrastrukturę, remonty itd.

- Co zatem należałoby uczynić?
- Model gminy, żyjącej z subwencji, nie ma przyszłości. Myślę, że gmina musi mieć miejsca pracy, musi coś produkować i z tego tytułu pobierać podatki. Tylko taka gmina przetrwa ten najgorszy czas i nie będzie narażona na cięcia budżetowe, które szykują się w kierunku infrastruktury, oświaty czy kultury. Jeżeli budżet gminy byłby zasilany z innych źródeł niż z tych subwencyjnych, byłby zdywersyfikowany. Można byłoby wtedy liczyć na gładkie przejście tych kryzysów. Niestety tak nie jest. Ciągle dążymy do tego, by coś promować, ale tak naprawdę nie wiemy, co mamy promować. Bo, że mamy promować to wiemy i promujemy mocno, ale co - to nam umknęło.

- Wróćmy do kwestii niezadowolenia. Jak ocenia Pan relacje na linii samorząd-społeczeństwo?
- Samorząd zgubił kontakt ze swoim społeczeństwem. Społeczeństwo zadowolone, daje satysfakcję i swojemu burmistrzowi, i samorządowi. To społeczeństwo w Kuźni Raciborskiej jest niezadowolone, a to powoduje strach. Samorząd się boi. Boi się burmistrz. Nie wiadomo, co z tego wszystkiego wyniknie. Reakcją na strach jest uzbrajanie naszych ulic w kamery, telefonów w podsłuch oraz policji w radiowozy. Proszę sobie wyobrazić, że to my i nasze dzieci jesteśmy mieszkańcami tej gminy, i nie może być tak, byśmy byli sobie wrogami. Nie możemy być traktowani jako ludzie, których należy się obawiać. My powinniśmy być dla nich powodem do satysfakcji, a nie do wrogości i strachu. Na razie jest niezadowolenie, ale ludzie wkrótce sprecyzują swój gniew. Było to doskonale widoczne w trakcie ostatniej debaty, kiedy do mikrofonu podeszła młoda dziewczyna (Marzena Wrzodak - dop. red.). Można było dostrzec, że coś jest na rzeczy. Dobrze by było, by system nieco się zreflektował i wrócił do tych ludzi, dzięki którym samorząd funkcjonuje. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że samorządowiec to jest sługa. To nie jest instytucja, którą trzeba wystawić na pomnik. To sługa, który załatwia potrzeby gminy. A gmina, to są ci najbiedniejsi. Bo silniejsze jednostki, osoby dobrze ustawione sobie poradzą. Gminy potrzebuje słabsza jednostka, więc ludzie młodzi, upośledzeni przez los z racji urodzenia, niedostający tej samej szansy, co inni. To są ludzie, którzy oczekują wsparcia i motywacji. No, ale jeżeli system się takimi osobami nie interesuje i stara się wpłacić pewien haracz do puli tylko po to, aby mieć spokój od takich osób, to się to mści. Te osoby potem manifestują swoje istnienie, kopiąc w kosz na śmieci czy przewracając znak drogowy. Robią to po to, aby zwrócić na siebie uwagę. Niestety, poziomy relacji człowieka do człowieka się zgubiły i najsmutniejsze jest to, że właśnie i samorząd, i nauczyciel, ogłaszają dezinte resman w stosunku do ucznia, a zarazem mieszkańca gminy, którzy powinni być sensem i powodem istnienia. Gdyby więc zorientować się, po co są samorządowcy, nauczyciele, policja i wszyscy inni, to wtedy zaczęło by to poprawnie funkcjonować, i z ludźmi łatwiej dochodziłoby się do porozumienia. Takich kłopotów - myślę - w przyszłości by nie było. A dziś sytuacja jest taka, że samorząd siedzi na beczce prochu i bawi się zapałkami.

- Jaka zatem czeka nas przyszłość?
- Najważniejszym egzaminem na skuteczność i prawdomówność pana posła Henryka Siedlaczka, który wystąpił na ubiegłotygodniowej debacie ofiarując burmistrzowi swoich "janczarów", pod sztandarem PO (2 radnych), będzie wybór przewodniczącego Rady Miejskiej. Ta osoba powinna być osobą neutralną i zdolną do kompromisów, do zawiązywania porozumień między różnicami w konflikcie interesów między radnymi, którzy będą forsowali interes zakątków gminy, z których pochodzą. Przewodniczący jako osoba, powinien być tym, który będzie godny zaufania każdej ze stron; a więc nie może być on sam kontrowersyjny. Niestety w Kuźni Raciborskiej, nieszczęściem naszej gminy jest pan Manfred Wrona. Jest to osoba bardzo kontrowersyjna i z tego też powodu powinna ustąpić z tego stanowiska i nie kandydować w przyszłości. W imię dobra przyszłych stosunków i rozluźnienia atmosfery, która jest napięta. Proszę zauważyć, że do dziś nie usłyszeliśmy jeszcze z usta pana przewodniczącego słowa "przepraszam" za kopalnie w gminie, a to przecież on osobiście odpowiada za ich powstanie. Paradoksem byłoby również to, że przewodniczącym może zostać osoba, która uciułała najmniejszą liczbę głosów w Rudach. Taka sytuacja powtarza się już po raz drugi. Ta osoba nie uzyskała żadnego poparcia, a mimo to będzie przewodzić radą. To jest coś niebywałego. Ale tak pewnie będzie, bo to jest polityka.

- Czy w takim razie widzi Pan kogoś, kto mógłby godnie reprezentować stanowisko przewodniczącego?
- Nie mam takiej osoby. Mimo, że wprowadziłem do rady jednego radnego, nie będę wpływał na to, kto może przewodniczyć Radzie. Od tego są radni, by między sobą wybrali osobę, którą wszyscy obdarzą zaufaniem. Nie mam najmniejszego zamiaru ingerować w tego rodzaju procesy. Jestem osobą na zewnątrz i radni powinni między sobą się dogadać, kto byłby gwarancją na bezstronność układu.

- Wkrótce II tura wyborów na stanowisko burmistrza. Jak - Pana zdaniem - bez względu na to, kto tym burmistrzem zostanie - powinny wyglądać relacje na linii Burmistrz-Rada Miejska?
- Burmistrz ma swój program, który będzie starał się realizować. Więc on będzie proponował. Powinien też (czego oczekiwałbym w swoim przypadku) spodziewać się weryfikacji swoich idei przez Radę. Oczywiście na zasadach jak najbardziej demokratycznych. Rada, składająca się nie z jednej, a z piętnastu głów, powinna dać mi szlaban albo wolną rękę na realizację pewnych rzeczy, które bym proponował. Rada jest też moim usprawiedliwieniem. Usprawiedliwieniem burmistrza za błędy, które każdy z nas popełnia. Więc burmistrz powinien mieć w Radzie oparcie. Nie może być tak, że Rada będzie przeszkadzać. Na dziś w Kuźni jest tak, że niestety Rada jest przeciwko i to ona będzie sobie podporządkowywać burmistrza, bo on nie potrafi podporządkować sobie Rady.

- Jak zatem mogą od teraz potoczyć się losy gminy?
- Losy gminy już są przesądzone. No, może nie do końca, ponieważ - mam taką nadzieję - swoim kandydowaniem wpłynąłem na nieco inne postrzeganie tych wyborów. Możemy egzekwować od tych ludzi, których sobie wybraliśmy - w stałych odstępach czasu - realizacji tego, czego się podjęli. Ponadto również zgody i zrównoważonego, i solidarnego podziału budżetowego, bo ten jest najbardziej kontrowersyjny. Miejmy nadzieję, że Rudy przestaną być skansenem, bo tego wymaga po prostu rozsądek i zaczną w końcu w miejscu, w którym żyjemy, powstawać nowe miejsca pracy, a nie tylko prawnie i restrykcyjnie zamknięta możliwość podjęcia jakiejkolwiek inicjatywy. Należy uczynić tak, by obywatelom Kuźni byłoby bliżej do pracy do Rud i odwrotnie. By nie musieli jeździć zarabiać do Rybnika czy Gliwic. Potrafimy bezpośrednio wpływać na decyzje samorządu. Dowodem na to co mówię jest blokada decyzji o powstaniu więzienia w Kuźni Raciborskiej. Samorząd wycofał się pod bezpośrednim naciskiem społeczeństwa i do tego nieszczęścia nie doszło.

- W trakcie kampanii pojawiły się pod Pańskim adresem zarzuty, jakoby dążył do skłócenia wiosek, wchodzących w skład Gminy Kuźnia Raciborska. Jak Pan to skomentuje?
- Jestem wręcz przeciwnego zdania. Uważam, że należy zasypać te podziały i jak najbardziej współpracować na zasadach solidarnego podziału budżetu i jakichś ważnych inwestycji czy to w Turzu, Siedliskach czy Rudach. Argumentem tej decyzji powinien być zdrowy rozsądek oraz uczciwość i potrzeba realizacji najpierw priorytetowych zadań, a dopiero potem tych, które byśmy chcieli.

- Pomówmy jeszcze o relacjach, jakie zachodzą na płaszczyźnie społeczeństwo-samorząd. Zwrócił Pan wcześniej uwagę, że samorząd zgubił kontakt ze swoim społeczeństwem…
- Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że samorząd musi zmienić ton porozumienia ze społeczeństwem. On nie może oceniać tego społeczeństwa. Dziś to wszystko stoi na głowie. Samorząd nie może mówić o jakichś niepokornych siłach, które mu się nie podobają i, którym "trzeba przetrącić kręgosłupy". To społeczeństwo powinno mówić o samorządzie, czy mu się on podoba czy nie... Samorząd - bez względu na to czy ktoś jest ubogi (nawet jeśli jest to ubóstwo umysłowe, ludzkie), czy nie, jest po to, by wyrównywać szanse tych osób i integrować. Nie muszą te osoby liczyć całki i różniczkować. Powinny robić to, do czego można je przysposobić. Więc można by je zatrudnić w jakichś fizycznych pracach, w których czułyby się częścią społeczeństwa. Im trzeba coś zaoferować, a dopiero potem oceniać. Szansę powinni np. dostać ludzie z ul. Rudzkiej w Kuźni Raciborskiej. Za niewielkie pieniądze powinien tam stanąć jakiś autobus i raz w miesiącu zabierać te dzieci na basen. Tylko z Rudzkiej i tylko dla nich; żeby widzieli, że jest w stosunku do nich zrobiona inicjatywa, a nie forma ogradzania getta. A już to niebezpieczeństwo zaczyna się tworzyć. Ci ludzie czują się odepchnięci i zaczynają wyrównywać swoje szanse siłą. To trzeba zmienić. Po to jest właśnie gmina, aby nam pomagała, a my jej przeszkadzali. I to jest cała idea samorządu.

- Wkrótce znów Pan opuści gminę. Czy mimo to, będzie się Pan interesował jej problemami i obserwował - np. za pośrednictwem internetu to, co się będzie tu działo?
- Oczywiście, że tak. Mam nadzieję, że po wyborach ten entuzjazm ludzi do zmian i ta wiara w to, że może być inaczej, nie całkiem umrze. Trzeba będzie próbować się porozumiewać. Nie mam niestety na statku dostępu do internetu, ale w jakimś porcie, mogę usiąść w kafejce i zobaczę - dzięki Waszemu portalowi - co się dzieje w Kuźni. Poza tym, za niespełna cztery miesiące będę z powrotem. Można więc będzie przystąpić do wstępnego rozliczenia i sprawdzić, czy te czarne prognozy na bieg wypadków się sprawdzą, czy nie. Bo musimy wziąć pod uwagę jedno: ten samorząd - bez względu na to, czy na szczeblu gminnym, powiatowym czy jeszcze wyższym - jest bezideowy. To są osoby, którym trzeba patrzeć na ręce. Od tego jesteśmy, oni są naszymi reprezentantami i to musimy od nich egzekwować. To my robimy im zaszczyt słuchając ich, a nie oni nam. To oni chcą coś od nas, a nie my od nich, są na naszym utrzymaniu. Za rok są wybory do Sejmu. I może powinniśmy rozliczyć naszych posłów, naszych kandydatów, z tego, co zdziałali, a nie z tego, co opowiadają. Bo czasami - jak to było widać na ostatniej debacie - pojawia się jakiś bełkot, który jest może zrozumiały dla mądrzejszych ode mnie osób. Ja tych "sreberek", które pan poseł głosił, nie za bardzo rozumiałem. Może tego dnia nie był w formie? Więc to jemu powinno zależeć na głosach elektoratu z rodzimej gminy i myślę, że to on, jako lider PO na powiat, będzie umiał wpłynąć na losy wypadków tak, aby wilk był syty, i owca cała. Więc miejmy nadzieję, że tu się znajdzie kompromis i nie będzie to tylko wyłącznie ambicja jednego człowieka.

- Przed kilkoma dniami na portalu www.tylkokuznia.info został opublikowany list kandydata na burmistrza Witolda Cęcka. Jest w nim również mowa o Panu. Jak się Pan do tego ustosunkuje?
- Ja do Pana Cęcka mam sprawę prywatną, związaną z tym listem. Ale to nie może wpływać na wybór jego elektoratu. Ja się wypowiem prawdopodobnie w komentarzach po wyborach nt. tego, co myślę o tym, co napisał Pan Cęcek. Jedno mogę Państwu zagwarantować: startowałem po to, aby wygrać, a nie po to, aby rozbić niezadowolenie. A okazało się, że zapracowałem jak zawór bezpieczeństwa i para poszła w gwizdek, czyli w mój elektorat. Miejmy nadzieję, że samorząd dobrze rozszyfruje to, co się dzieje. I tu jeszcze raz powtarzam: burmistrz nie jest włodarzem. Burmistrz wykonuje. On zbiera albo śmietanę, albo gorycz, za którą odpowiada tak i burmistrz, jak i rada. A w 99% w naszym mieście niestety rada. Miejmy nadzieję, że tu będzie dobra wola i Pan Wrona nie zostanie przewodniczącym.

- Spróbujmy teraz krótko podsumować to, co zostało powiedziane.
- W kwestii budżetu nie chodzi o to, żeby popisywać się kwotą pieniędzy wyegzekwowanych z UE, tylko rezultatami. I to jest najważniejsze. Chodzi o to, aby ten rezultat był widoczny. Nie możemy się ścigać w cwaniactwie. Musimy się ścigać w rezultatach, czyli efektywności. Pokażcie ludziom efekty swojej pracy, a będziecie postrzegani jako lepsi gospodarze. Wrócę jeszcze na moment do tej dziewczyny, która zabrała głos podczas debaty. Miała na tyle odwagi, że wstała i powiedziała, co boli młodzież. I została za to skrytykowana. Była jednak reprezentatywna dla swojego grona, swojego środowiska, dzieci, którym nikt nie poświęca uwagi. Taką osobę trzeba spotkać, trzeba z nią porozmawiać i zainteresować się jej problemami, a nie wysłać na koncert. To nie jest lekarstwo. Ale jeżeli my coś takiej osobie oferujemy, to i ona musi podjąć jakieś zobowiązania w stosunku do nas. Te osoby czekają na wyrównanie szans. Na szczęście jeszcze chcą z nami gadać.


Wywiad autoryzowany
Rozmawiał: Bartosz Kozina